Moje Gadu-Gadu: 34230200
Zachęcam na tt: @EvelineOffic
Masz jakieś pytanie do mnie? WAL ŚMIAŁO - ASK.FM



poniedziałek, 28 stycznia 2013

Rozdział 45.


Ze snu zbudziło mnie czyjeś pogwizdywanie. Przetarłam oczy.
- Obudziłem cię? – spytał słodko Zayn skręcając w jakąś uliczkę. – Przepraszam, to przez tą piosenkę. – skrzywił się i szybko wyłączył i tak już cicho grające radio.
- Nic się nie stało. Długo spałam? – wyprostowałam się w siedzeniu i rękoma uczesałam włosy.
- Jakieś 2 godziny. – zaśmiał się pod nosem chłopak.
-Czego mnie nie obudziłeś?! – spytałam oburzona. – Ja spałam a ty sam jechałeś i nie miałeś nawet się do kogo odezwać. – założyłam ręce na brzuchu.
- Widok śpiącej ciebie mi wszystko wynagrodził. – posłał mi całusa w powietrzu. – A właściwie to odezwać się miałem do kogo, gadasz przez sen, wiesz o tym? – zaśmiał się szczerym śmiechem. Poczułam że moje policzki robią się cieplejsze.
- Co mówiłam?
- Aaa.. – uniósł kącik ust do góry. – Zostanie to moją słodką tajemnicą. 
Jechaliśmy jeszcze jakąś godzinę. Malik zaparkował auto w drodze prowadzącej ku jakiemuś domkowi.
- Tu będziemy tylko we dwoje – zamruczał mi do ucha chłopak. Ujęłam jego twarz w dłonie i czule pocałowałam. Wysiedliśmy z auta i wraz ze swoimi bagażami ruszyliśmy w stronę drewnianego domku. Nie był on za duży, przestronna weranda  z wisząca ławką stojącą w lewym boku prowadziła do drzwi wejściowych. Zayn nacisną przycisk przy kluczykach zasuwając tym samym drzwi auta. Podszedł pod drzwi domku i sprawnym ruchem odsuną dwa zamki, obserwując okolicę powoli kierowałam się u domkowi. Gdy stałam obok drzwi, Zayn z zaskoczenia podniósł mnie. Bagaż który trzymałam spadł mi i znalazł się obok bagażu chłopaka. Chłopak śmiał się a ja piszczałam.
- Dobrze, że nikt tego nie słyszy bo nie wiadomo co by sobie pomyśleli ludzie.  – zaśmiał się.
- Przestraszyłeś mnie. – stwierdziłam, pokazując mu język.
- A kto  by inny mógł cię podnosić, co? – uniósł brew. Oparł się o barierkę werandy, pomógł mi się przemieścić i teraz siedziałam z nogami oplątanymi wokół bioder chłopaka.
- No tylko ty. – zamruczałam mu do ucha i ucałowałam w szyje, a on mocniej mnie do siebie przycisną.
- Kocham Cię. – oparł swoją głowę o moją. – Będziesz o tym pamiętać?
- Zawsze. – objęłam go rękoma.
- Niezależni co by się stało, ok? – jego głos był inny niż wcześniej.
- Trochę zaczynam się bać… - rozluźniłam uścisk i zeskoczyłam na ziemię. Spojrzałam mu w oczy. – Stało się coś?
- A czy musi się coś stać, bym powiedział Ci ze cie kocham? – powrócił do normalnej barwy głosu. Zmierzwił mi włosy. – Choć, zobaczysz domek. – złapał mnie za rękę . Drugą chwycił nasze bagaże i wsiedliśmy do środka. Chłopak rzucił torby w jakiś kąt i sprytnym ruchem zapalił światło. Moim oczom ukazał się krótki korytarzyk przechodzący w salon. Wystrój mieszkania był elegancki a za razem nowoczesny.
- Ładnie, nie? – objął mnie od tyłu chłopak.
- Mhym. – zwinnym ruchem obróciłam cie i pocałowałam go. – A gdzie jest łazienka?  Z przyjemnością bym się odświeżyła.
- Na górze. Pierwsze drzwi na prawo, a prosto jest nasza sypialnia – pocałował mnie w policzek. – Zjesz coś?
- Czytasz w moich myślach. – uśmiechnęłam się. Chwyciłam swoją torbę i ruszyłam po schodach.
- To ja coś zrobię do  zjedzenia, wiec jak  skończysz to zejdź.
Łazienka była mała, ale czego można się było spodziewać po małym domku. Zrzuciłam z siebie ubrania i weszłam pod prysznic. Odprężona wyszłam z kabiny. Przebrałam  się i związałam włosy w wysoki kucyk. Zbiegłam po schodach.
- Mmm… a co tak pachnie? – wkroczyłam do kuchni. Usiadłam przy blacie przy którym Zayn coś robił. Oparłam się łokciami i oblat i dłońmi podparłam sobie głowę, przyglądając się Zaynowi.
- Zrobiłem nam gofry.  – przesunął talerz z goframi na środek i sam usiadł po drugiej stronie blatu.

- Tu nikt inny nie mieszka w okolicy? – spytałam wtulona w ramie chłopaka. Szliśmy leśną ścieżką którą oświetlał nam księżyc w pełni.
- Nie. – zatrzymał się. Przytulił mnie i oparł o najbliższe drzewo. – Nikt tu nas nie usłyszy. - zaczął składać pocałunki na mojej szyj, odciągnął bluzę z mojego ramienia i delikatnie całował.
- Jak chcesz więcej to mnie złap. – pokazałam mu język i ruszyłam biegiem po ścieżce. Malik, który po krótkiej chwili ogarnął co się stało zaczął się śmiać i ruszył za mną.
- Nie masz szans. – krzyknął za mną.
- Chciałbyś.
Po chwili biegu, zatrzymałam się i odwróciłam sprawdzając gdzie znajduje się chłopak. Nie było go widać w ciemności więc odwróciłam się by ruszyć dalej.
- Buu! – krzyknął.
- Aaaaaa! – zaczęłam piszczeć. Chłopak przytulił mnie.
- Juuż. Spokojnie. – zaśmiał się mi do ucha.
- Przestraszyłeś mnie! – uderzyłam do w  klatę dłońmi a on śmiał się beztrosko.
- Ej, mówiłem, ze nie masz szans. – uśmiechnął się zawadiacko i rozłożył ręce. Pokazałam mu język. – Choć. – przytulił mnie od tyłu. Udając obrażoną złożyłam ręce na piersiach.

- Mówiłem może że cie kocham? – szepnął mi chłopak do ucha.
- Pięć sekund temu. – wtuliłam się bardziej w chłopaka. Już prawie zasypiałam.
- No to powiem Ci jeszcze raz. Kocham Cię. – wyszeptał te słowa prosto do mojego ucha, że aż przeszły mnie ciarki.
- Odkąd tu jesteśmy co chwile mi to powtarzasz. Wiesz? – odwróciłam się  twarzą do chłopaka.
- Bo tak jest. – łożył pocałunek na moich ustach.  Wciąż czułam jego pocałunek gdy zasypiałam. 

Promienie wpadające przez okno delikatnie ogrzewały mój policzek. Wyspana i wypoczęta udałam się do łazienki. Ubrałam się w jasne jeansy i luźna koszulkę. Wracając do pokoju w którym dalej spał Zayn związałam włosy luźny kok na czubku głowy. Malik beztrosko spał rozłożony na całym łóżku.
- Śpisz? – spytałam. Nie dostałam odpowiedzi więc ze śmiechem wskoczyłam na chłopaka. – Śpiochuuu! – krzyknęłam i dałam mu całusa w lekko już zarośnięty policzek. 
-  Tak ładna a taka brutalna. – jęknął chłopak.
- Zejdź zaraz do kuchni do zrobię nam śniadanie. – zmierzwiłam mu włosy.

 - Dobrze że umiesz gotować. – przytulił mnie od tyłu Malik kiedy szliśmy brzegiem jeziora, które znajdowało się nie daleko naszego domku.
- A to dlaczego? – spojrzałam na niego przez ramię.
- No bo każdy facet chce mieć żonę która dobrze gotuje, a ja już mam – poczułam ciepło na policzkach a po chwili chłodne wargi chłopaka. Jego usta znajdowały się teraz na mojej szyi. Obdarowywał pocałunkami mój dekolt, obojczyki… Jego dłoń błądziła po moich plecach. Popchnęłam go lekko na drzewo nie odrywając naszych ust od siebie. Jedną rękę miałam wplecioną w jego włosy, a drugą próbowałam rozpiąć guziki jego koszuli.


*tydzień później*

- Coś się stało? - spytałam Zayna kiedy dojeżdżaliśmy przed moim domem. Wróciliśmy właśnie z naszej wycieczki.
- Nie, dlaczego pytasz? - odpowiedział obojętnym tonem.
 - No nie odzywałeś się prawie cała drogę... - odpięłam pasy. Chłopak zatrzymał się przed domem ale nie zgasił silnika.
- Jestem po prostu zmęczony. - wysilił się na uśmiech.
Wzruszyłam ramionami. Otworzyłam drzwi auta i wysiadłam. Kłapnęłam drzwiami trochę mocniej niż zamierzałam. Gdy odwróciłam się w stronę samochodu już go nie było.
- Dziwne. - skwitowałam i weszłam do mieszkania.




 ____________________________________________________

ale badziew...  postaram się o to żeby następny był lepszy ;D a no i szybciej go dodam.
Bardzo przepraszam za to że 3 MIESIĄCE (O.O) jestem beznadziejna wiem...

ale że dzisiaj siedzę w domu i nie jestem w szkole, bo jestem jeszcze trochę chora postanowiłam dodać ;)
a wgl to już 2 lata pod rząd jestem chora w swoje urodziny.. -.- tak DZISIAJ MAM URODZINY ^.^ sweet 16 *.* 

No jakoś po urodzinach Hazz będzie rok odkąd jestem Directioner xD  .. 

No dobra jeszcze raz przepraszam za ten beznadziejny rozdział i mam nadzieje że sie poprawię z zamieszczaniem rozdziałów ;D 

Napiszcie w komentarzach czy chcecie żebym dalej prowadziła tego bloga  czy może macie już dość, że pisze beznadziejnie i już nie chcecie .. 
Bo jak chcecie to wezmę się za siebie i systematyczniej będę publikować xx  



 i on będzie miał niedługo 19 lat *.*



ps. jak macie jakieś pytania to  na samej górze macie napis "ASK.FM" wystarczy ze klikniecie i już xx
     
     a i jeszcze jak ktoś ma twittera to niech zaobserwuje mnie i napisze że z bloga jest to follow back zrobię bo chce was kochane follować :) mój tt - @EvelineOffic 



piątek, 26 października 2012

Rozdział 44.



- To ja wychodzę! – krzyknęłam łapiąc gwałtownie za klamkę. Odkąd wstałam chciałam to zrobić, ale raczej przed 5 rano nie miałam po co wychodzić z domu. W nocy wcale nie mogłam spać. Dzisiaj był koniec mojej beznadziejnej kary i mogłam spotkać się z chłopakami i  moim Zaynem. Fakt z Malikiem widywałam się tylko po szkole i o czasami na jedną, krótką godzinę. Każde takie nasze m ale  spotkanie wyglądało tak samo.
- A gdzie? – spytał tata z głupkowatym uśmiechem, wyglądając zza gazety.
- Do chłopaków. – przejechałam ręką po włosach.
- Tak rano? – zaśmiał się i złożył gazetę.
- No tak, na co będę czekać? – uśmiechnęłam się szeroko. Racja 8 rano może być trochę za wcześnie na wizytę ale nie mogę siedzieć w domu tak siedziałam i czekałam aż wybije w miarę przyzwoita godzina . Jak tylko zwlekłam się z łóżka, wzięłam prysznic i ubrana byłam gotowa na wyjście z domu. Ale niestety pozostało mi tylko siedzieć wpatrzona w zegar ścienny aż wskazówki znajdą się na innych cyfrach, a żeby ułatwić sobie czekanie czytałam książkę.
- Nie będę cię tu trzymał. Leć No i masz moje pozwolenia na zostanie u chłopaków na dłużej. – Zaśmiał się, nie wiem jak ona ale ja ‘zostanie na dłużej’ zrozumiałam jako zostanie na noc. – Może jutro zjemy obiad z Zaynem, co? – wrócił do czytania gazety. Moja ręka wciąż spoczywała na klamce od drzwi frontowych które były teraz otarte.
- No wiesz, rozmawialiśmy z nim, i tak dalej ale może poznamy chłopaka trochę bliżej z mamą. Co ty na to? – teraz zaszczycił mnie uśmiechem ukazującym rząd jego biały zęba.
- Pewnie. – puściłam mu oczko i zamknęłam za sobą drzwi. Nie zwlekając ani sekundy ruszyłam szybkim krokiem w stronę willi chłopaków. Leciałam jak n a skrzydłach myśląc o tym że wreszcie zobaczę ich uśmiechnięte buźki, głupkowate teksty… tak bardzo za nimi się stęskniłam. Po upływie 10 minut zziajana stałam przed ich drzwiami. Liam wstaje z nich wszystkich najwcześniej, wiec pewnie już nie śpi.  Nacisnęłam klamkę, no tak tak jak myślałam drzwi były otwarte. Postawiłam krok naprzód i w kuchni Liam odwrócił się na krześle do w moja stronę.
- Kogo moje piękne oczy widzą? – zaśmiał się Payne i w kilka sekund znalazł się obok mnie.
- Aww… - krzyknęłam szczęśliwa mocno przytulając chłopaka. – Jak mogłam ja za Tobą tęsknić Daddy!
- Kurcze ja za tobą też mała – odsunął się ode mnie i zmierzył mnie wzrokiem. Robiąc to samo stwierdziłam, że nic się w nim nie zmieniło oprócz krótszej fryzury.
- Twoje włosy. – powiedziałam  . Wybuchliśmy śmiechem  i  jeszcze raz przytuliłam Liama. Wrócił do kuchni a ja zaraz za nim.
- Czyli to koniec kary? – zapytał podając mi szklankę którą zaraz wypełnił do połowy sokiem.  Wypiłam łuk.
- Taak. – uśmiechnęłam się z ulgą.
 - Nareszcie. – zaśmiał się. – Tak cholernie za Tobą wszyscy tęskniliśmy.
- Ja za wami też. Z teraz mi powiedz co zrobiłeś ze swoimi włosami? – puściłam mu oczko i zmrużyłam trochę oczy. Wybuchł melodycznym śmiechem.
- Pomyślałem że czas na zmiany. – Wzruszył ramionami.
 -No ale nie powiem, wyglądasz zabójczo. – przejechałam dłonią p jego czuprynie.
- Ciekawe co na to Zayn by powiedział. – jego słowa przypomniały mi o reszcie chłopaków.
- A reszta gdzie? – spytałam odstawiając szklankę.
- Lou jest u Eleonor, Niall poszedł do sklepu gdyż skończyły się jego ulubione płatki, a reszta śpi. – skończywszy wyliczać, frontowe drzwi otworzyły się. I do mieszkania wszedł obładowany torbami chłopak którego widać było tylko rozproszone na wszelkie strony blond włosy.
- Niaaall! –pisnęłam ze szczęścia i ruszyłam w stronę chłopaka. Rzucając się na niego z taka prędkością wylądowaliśmy na podłodze.
- Sam! – Mocno mnie przytulił i przeturlał się po podłodze.  Śmiech Liama dochodził z pewnej odległości której słychać było ze się zmniejsza. Wstałam z podłogi i pomogłam Irlandczykowi również się podnieść.
- Bolesne powitanie. – mruknął z wielkim uśmiechem Niall masując swój tyłek.
- I niby w tych wszystkich paczkach są płatki śniadaniowe? – zaśmiał się Liam  wręczając m i jedna z toreb które zaniosłam do kuchni.
 - Przeważnie… - zaśmiała się blondyn. – No  chciałem wziąć więcej żebym następnym razem nie musiał iść. No i tak jest jeszcze kilka drobiazgów.
- Ale nie mówiąc już o tych zakupach.  Sam to już koniec „Zakazu zbliżania się do One Direction”? – mówiąc ostatnie słowa w powietrzu wykonał cudzysłów.
- Całe szczęście,  że tak. – schowałam do szafki jakieś 5 paczek płatków śniadaniowych.
- Ej, jak chcesz to leć przywitać się z Harrym i Zaynem. – odwrócił się Liam z lodówki w której chował kilka kartonów mleka.
- Do Harrego raczej nie. – odezwał się Niall przepychając się do lodówki i wyjmując jeden z kartonów posłał mordercze spojrzenie Liamowi za to że ośmielił się schować jego mleko które miał zamiar zaraz zjeść.
 - A do Harego czego nie? – spytałam kierując  się już w stronę schodów.
- Zadaje mi się, że wczoraj wrócił z jakaś koleżanką – tak jak wcześniej ostatnie słowo wiza w cudzysłów w powietrzu a Liam mogła bym przysiąc wywrócił na to słowo oczami. – No i nie jestem pewny czy już się z nią pożegnał. – wypełnił miseczkę płatkami i zalał je mlekiem. Payne wyciągnął miseczkę z szafki i postawił obok Niallowej.
- To okropne jako on traktuje dziewczyny. – zniesmaczył się Liam. Odwróciłam się i postawiłam jedna nogę na schodku.
- Co ty robisz? – krzyknął Niall.
-Nalewam sobie mleka a co? – odpowiedział Liam.
- Jak możesz nalewać sobie mleka skoro nie nasypałeś jeszcze płatków?!- dało się wychwycić w jego łosie nutę oburzenia.
 - Jako to różnica?
- Wielka. Kolejność dodawania składników zmienia całkowicie smak! Robisz krzywdę tym płatkom.
- Niall… - jęknął przez zaciśnięte zęby.
Potrząsnęłam głowa z uśmiechem. Tak tego właśnie mi brakowało, tych ich bezsensownych kłótni. Wbiegłam po schodach. Ominęłam pokój Stylesa i delikatnie uchyliłam drzwi pokoju Zayna. Panował tu półmrok spowodowany zaciągniętymi żaluzjami. Równie delikatnie zamknęłam drzwi by nie zbudzić tym chłopaka. W drodze do jego łóżka ściągnęłam buty i spokojnie usiadłam na brzegu jego łóżka podpierając się łokciem. Ujęłam jego dłoń i zaczęłam całować kierując się coraz wyżej. Chłopak po kilku pocałunkach zaczął cudownie mruczeć. Złapał mnie w pasie i przyciągnął blisko do siebie.
- Hej piękna. – założył mi kosmyk włosów za ucho.  – Ładnie to tak się wkradać? – spytał przykładając swoje czoło do mojego.
- No ja mogę. – dałam mu Dziubka w czubek nosa.
- Ha! Za dużo sobie pozwalasz. – uśmiechnął się zadziornie. – Stęskniłem się. – złożył pocałunek, pełen emocji na moich ustach, po czym całował i szyję. Po upływie jakichś 2 godzin spędzonych na Przytulankach, całowaniu i opowiadaniu o najbliższych wydarzeniach zeszliśmy we dwójkę na dół. Harry siedział wygodnie na krześle popijając kawę a Niall wcinał jakieś ciastka.
- Hej Harry. – powiedziałam na powitanie i dałam mu dzióbka w policzek.
- Ooo… hej mała. – zmierzwił mi włosy.
- Jak tam nowa koleżanka?
- A dobrze, dobrze – wybuchł śmiechem i posłał Zaynowi dziwne spojrzenie na co ten również się zaśmiał i przybił z Harrym piątkę.  Liam szukający czegoś w szafce posłał im spojrzenie pełne politowania.
- Dzieci. – skwitował.
- Ej… - zirytował się Zayn na co uciszyłam do pocałunkiem. – Mhhhmm…. – złapał mnie na tyłek. Niall odkaszlnął, przypominając o tym, ze nie jesteśmy sami.
- No.. To ten. – poczułam, ze czerwienią mi się policzki.
Minęły trzy tygodnie. Po powrocie w piątek ze szkoły od razu się spakowałam. Zadzwonił mój telefon z wiadomością od Zayna że już jedzie.
- Sam uważaj na siebie. – przytuliła mnie z troska mama.
- Jeju spokojnie. –zaśmiałam się – To jest tylko weekend spędzony z Zaynem nad jeziorem. Spokojnie…  - ucałowała mnie ostatni raz w policzek i ruszyłam do auta Malika. Rzuciłam torbę na tylne siedzenie.
- Gotowa? – ujął moja rękę Zayn. W odpowiedzi złożyłam pocałunek na jego ustach. 

_________________________________
WIELKIE SORRY, ze tyle czasu nic nie dodawałam. Ale niestety wiele spraw się temu przyczyniło. ;) Postaram się poprawić ale nic nie obiecuje na 100% bo wiecie to właściwie nie zależy aż tyle ode mnie xD 
 Przepraszam za wszelkie błędy.. ;)
Liczę na pokaźna liczbę komentarzy ;D 

Mam nadzieję, że jeszcze się wszyscy do mnie nie zniechęcili ;**  no i przeczytacie to i wyrazicie swoją opinię. ;)
Nie wiem czy sie wam spodoba, ale mam nadzieje, że  tak ;*** 

Koccccham was x



sobota, 8 września 2012

Rozdział 43 + informacja z przeprosinami



Tydzień mojego życia wyglądały tak samo co do minuty. Mama robiła mi pobudki, żebym się nie spóźniła do szkoły, tata do niej zawoził i po zakończonej każe odbierał.  Za kare miałam zakaz spotykania się ze znajomymi, przyjaciółmi a co najgorsze również i z Zaynem.
- Mamoo… - zaczęłam słodko szukając czegoś w mojej torbie. W dzisiejszy poniedziałek nie zawoził do szkoły mnie tata tylko mama bo ojciec miał wczoraj do późna zebranie i musiał odpocząć.
- Co jest? – spojrzała na mnie tylko przez ułamek sekundy by nie spuszczać wzroku z ulicy.
- Skończyła mi się ta kara, z Zayna nie widziałam już cały tydzień… - zakończyłam poszukiwania sama nie wiem czego i wpatrywałam się uważnie w mamę.
- Masz szlaban. Wyraziliśmy się jasno. I tak się ciesz, ze tylko 2 tygodnie. – mruknęła.
- No tak mamusiu. Wiem, zasłużyłam. Ale nie widziałam się z nim od tygodnia. – jęknęłam. Brak jego bliskości dobijał mnie. Tęskniłam za jego dotykiem, zapachem, smakiem jego ust…
- Spotkasz się kiedy indziej. Ja w twoim wieku kiedy dostałam szlaban to nie robiono mi wyjątków na spotykanie się z chłopakami. – skręciła i zbliżała się już do mojej szkoły.
- Mamo ale twój chłopak nie był super sławny i był cały czas a nie tak jak mój ma tylko czasem wolne a tam lata po całym świecie… Wtedy możecie dać mi kare. – jęknęłam zdesperowana. Mama zatrzymała auto i spojrzała na mnie.
- Tęsknisz za nim? – spytała już głosem pełnym miłości. Przytaknęłam i poczułam ze łza spływa mi po policzku.
- Dobra. – opuściła bezradnie ręce.  – Tacie powiem, ze masz dodatkowe zajęcia. Masz godzinę. A teraz wypad na lekcje. – pogoniła mnie ruchem nadgarstka. W ciągu kilku sekund opuściłam samochód i ruszyłam w stronę szkoły pisząc do chłopaka wiadomość: „Przyjedź po lekcjach” zapatrzona w swój telefon z wielkim uśmiechem wyładowałam tyłkiem na chodniku zaraz przed schodami do szkoły.
- Ojeju. – zaśmiałam się sama z siebie i skorzystałam z pomocy wyciągniętej ręki.
- Uważaj trochę jak chodzisz. – mruknął chłopak. Uniosłam głowę i zobaczyłam Maxa.
- Zagapiłam się w telefon. – pomachałam mu przed twarzą telefonem. Ten złapał mnie za nadgarstek i opuścił moją rękę.  Pokazałam mu język i ruszyłam do szkoły.

Wszystkie lekcje minęły mi w zaskakująco szybkim tempie. Po ostatniej lekcji wyszłam przed szkołę i od razu ujrzałam Zayna nonszalancko opartego o swoje auto. Od razu przyśpieszyłam. Nie widziałam go cały tydzień a teraz miałam na to tylko godzinę więc nie chciałam marnować nawet sekundy. Kiedy tylko mnie zobaczył ruszył w moim kierunku z dużym uśmiechem. Znalazł się przy mnie i mocno mnie przytulił unosząc do góry. Zaczęłam się śmiać z radości. Po chwili usta chłopak znalazły się na moich wargach które tak bardzo potrzebowały tej bliskości. Stałam przygnieciona do auta co bardzo mi się podobało. Ciało Malika napierało na mnie, jego ręce wędrowały po moim ciele zwiedzając każdy jego milimetr jak by dotykały go po raz pierwszy. Po minutach namiętności chłopak niestety, dając duży nacisk na niestety odsunął się ode mnie przypominając sobie, że nie jesteśmy sami. Mój wzrok obiją ludzi którzy stali w niedalekiej odległości od nas. Stali z szeroko otwartymi oczami przyglądając się nam. Niektórzy trzymali telefony w dłoniach robiąc nam zdjęcia.
- Czego oni nas fotografują?! – jęknęłam na tyle głośno by usłyszał mnie tylko mój chłopak.
- Jestem Zayn Malik. – uśmiechnął się zadziornie i pocałował mnie czubek nosa. Otworzy mi drzwi i usiadłam w pojeździe. Siedziałam wpatrzona w chłopaka. Prowadził w skupu pieniu z lekkim uśmiechem na twarzy który powiększał się co sekundę.
- Najchętniej zatrzymał bym tu samochód i zajął się tobą. – zaśmiał się słodko. Nareszcie na mnie spojrzał gdy staliśmy na światłach. Spojrzenie jego oczu przenikało każdą komórkę mojego ciała. Wyglądał tak jak by dopiero co wstał ale to tylko dodawało mu urody. Jednodniowy zarost, włosy rozproszone w każdą stronę. Światła zapłonęły żywą zielenią i mój ukochany kierowca ruszył wzdłuż ulicy. 
- Wiesz… - zaczęłam – chyba nie chce jechać do was. – Malik spojrzał na mnie niezrozumiale. – Oczywiści chce zobaczyć się z chłopakami, stęskniłam się za nimi bardzo, ale to za Tobą najbardziej. – jego twarz rozpromieniała. – A że mam zdjęła mi szlaban na godzinę – wywróciłam oczami.
- Ok. – uśmiechnął się przerywając mi tym samym. Jechał w stronę mojego domu lecz zaraz przed skrętem w moja okolicę zatrzymał auto. Nie miałam pojęcia co on wykombinował ale nie miało to znaczenia bo to miała być godzina spędzona z nim wiec mogła bym ją spędzić nawet w kościele, choć nie. Raczej tamto to nie jest odpowiednie miejsce byśmy mogli się sobą nacieszyć.

- Zaraz muszę wracać. – jęknęłam niezadowolona.
- Szkoda. – powiedział mi we włosy mój towarzysz. Cała godzinę spędziliśmy w samochodzie. Chłopak siedział oparty o szybę na tylnym siedzeniu a ja siedziałam w tulona w jego tors.
- Ale ja bardzo nie chce iść.  – w moich oczach zebrały się łzy, na samą myśl o kolejnych samotnych chwilach spędzonych bez towarzystwa chłopaka.
- Tylko nie płacz kochanie. – ujął moją twarz w dłonie i spojrzał głęboko w oczy. – Bardzo nie chce cie puszczać. Tylko nie płacz. – zatopił swoje wargi w moich. – Tylko nie płacz. – delikatnie gładził mnie po włosach. – Ja coś  wymyślę, obiecuje. 

______________________________________

Na początek BARDZO PRZEPRASZAM, ŻE TAKI KRÓTKI, NA SERIO! ALE BARDZO DAWNO NIC NIE DODAWAŁAM NO I COŚ CHCIAŁAM DODAĆ... 
PRZEPRASZAM I TO CHOLERNIE PRZEPRASZAM ŻE OD TAK DAWNA NIC NIE DODAWAŁAM! SERIO PRZEPRASZAM. ALE TO JUŻ 3 GIMNAZJUM, MUSZĘ ZACZĄĆ JAK NAJLEPIEJ I CIĄGNĄĆ DOBRE WYNIKI W NAUCE DO SAMEGO KOŃCA, SKUPIĆ SIĘ NA POWOLNYM POWTARZANIU DO TESTU NO I OGARNIĘCIU SIĘ CO CHCE ROBIĆ I DO JAKIEJ SZKOŁY CHCE IŚĆ. Noo i mam nadzieję, ze mnie rozumiecie... Teraz jest rok szkolny i no chyba większość nie ma tyle czasu na czytanie głupiego bloga.. .nie?  

A tak wgl to jak tam u was w szkołach?  Doszli jakieś ciacha to szkól do was xD Jest na czym oko zawiesić? xD Piszcie mi jak tam wasze szkoły się prezentują.

Chcecie żeby ten blog był kontynuowany? Serio jak chcecie to w weekendy postaram się znaleźć jakiś czas by napisać dla was rozdział :) Jakoś dam radę :) Czego ja dla was nie zrobię, co?
Niech będzie dużo komentarzy ;)

Kocham was i jeszcze raz przepraszam, za to że taki krótki jest i że długo nie dawałam znaku życia. Ale serio szkoła dopiero tydzień a ja już wpadłam w jej szał ^^



 Wszystkiego najlepszego! Jesteś najwspanialszą osoba na świecie! Serio. zawsze masz ochotę wysłuchać moich narzekań, moich zmartwień, może i przeklinasz mnie za to ale nigdy mi tego nie powiedziałaś. Dzisiaj jest dla ciebie ważny dzień bo to jest twój dzień. Życzę ci dużo zdrowia, by nigdy nie zabrakło osoby której możesz ufać, zwierzyć się... Żebyś znalazła prawdziwych przyjaciół, miłość, chociaż tę już masz bo Harry to przecież twój mąż. Jesteś dla mnie jak siostra, jak Erin dla Shaunee.. Rozumiesz mnie, jesteś dla mnie ważna osobą bo to właśnie ty wyciągnęłaś mnie z dołka i wciąż wyciągasz... Naszym mężom należy się niezły łomot za to, że nas ze sobą jeszcze nie poznali, prawda? ale kiedyś się poznamy ; )
Duużo szczęścia w życiu, kilku centymetrów do góry xD, spotkania twoich idoli, spełnienia marzeń, wszystkiego co w życiu bo na to właśnie zasłużyłaś kochana. Paulina wszystkiego najlepszego!


 Kiedyś ich spotkasz. Ty, ty i ty też. Obiecuje.