Moje Gadu-Gadu: 34230200
Zachęcam na tt: @EvelineOffic
Masz jakieś pytanie do mnie? WAL ŚMIAŁO - ASK.FM



środa, 23 maja 2012

Rozdział 16.


Obudziłam się wciąż przytulona do jednego z chłopaków. Przetarłam zaspane oczy i zobaczyłam przyglądającego mi się Mulata.
- Hej, wygodnie się spało? – puścił mi oczko i założył mi włosy za ucho.
- Baardzo. – zaśmiałam się  i wróciłam do swojej wcześniejszej pozycji czyli położyłam swoją głowę na jego klacie. – A reszta gdzie? – rozejrzałam się po pokoju w którym oprócz naszej dwójki nikogo nie  było. 
- Robią śniadania. A z powodu ze spałaś na mnie i nie pozwoliłaś mi się wydostać z pod ciebie musiałem zostać. – poczułam że się czerwienie. – Nie będę zaprzeczał tu bardziej mi się podobało niż tam z nimi. – przejechał ręką po moich włosach. Pod jego dotykiem drgnęłam. Leżałam tak jeszcze wtulona w niego.
- Miło było, ale chyba trzeba do nich zejść. – wczołgałam się z łóżka. Ten coś mrukną pod nosem. Otworzyłam szafę i wybrałam czarne rurki i niebieską bluzę z kapturem wkładaną przez głowę.
- Jak byś mógł to wyjdź bo muszę się ubrać.  – słodko się do niego uśmiechnęłam.
-  A no to w takim razie nie mogę. – zawadiacko się wyszczerzył. Podparłam się jedną ręką pod bok a drugą wskazałam drzwi.
-Wypad. – wstał i posłusznie opuścił mój pokój.
- Może jednak zostanę? – zrobił minę słodkiego pieska. Pokiwałam przecząco głową i zaśmiałam się. Szybko przeprałam się w wybrane ciuchy i związałam włosy w wysoki kucyk. Zbiegłam na dół.
- Hej wszystkim. – krzyknęłam.
- Ciiii… - uciszył mnie Liam. Zrobiłam minę w stylu wtf. Ten się tylko uśmiechną. – Twój tata wrócił późno w nocy ze szpitala i jeszcze śpi.
- A właśnie wież może coś…
- Już wszystko dobrze. – przerwał mi Lou. – Twoja mam tylko zasłabła nic poważnego. Dzisiaj po południu twój tata odbiera ja ze  szpitala. – od razu na mojej twarzy pojawiła się ulga. Zasiadłam więc razem z chłopakami do śniadania.
- Musimy na chwilę wyjść będziemy powrotem za 30 minut. – zaczął Harry po skończonym śniadaniu.
- Ej no. Nie jestem małym dzieckiem, nie musicie siedzieć przy mnie 24 godziny na dobę. – wywróciłam oczami.
- Ale chcemy. – uśmiechną się Zayn i pocałował mnie w policzek.
- Nie śpieszcie się. Też muszę na chwile wyjść. Później do was wpadnę – przytuliłam Nialla. Założyli kurtki i wyszli. Na dworze dzisiaj  było paskudnie. Padało nie wiadomo co. Ni to deszcz ni to śnieg. Ale było zimno. Zrobiłam sobie ciepłą herbatkę i usiadłam przed telewizorem w salonie. Zleciało może z pół godziny i w kuchni pojawił się tata. Oczywiście od razu wypytałam go o mamę, nic poważnego z nią nie było. Już wieczorem miała być w domu. Rozmawialiśmy jeszcze chwilę i zaczęłam się zbierać.
- Wybierasz się gdzieś? – spytał mnie tatuś nalewając sobie kawy.
-  Połażę trochę po mieście a później zajrzę do chłopaków. – odezwałam się zakładając swój cieplutki czerwony płaszczyk i szare buciki.
- Uważaj na siebie. – posłał mi ciepły i pełen miłości uśmiech. Odwzajemniłam tym samym i wyszłam z domu łapiąc w ostatniej chwili swoja szarą torbę pasującą do butów. Zawsze miałam przy sobie wszystko to co najpotrzebniejsze więc torba była średniej wielkości. Spacerowałam tak ulicami aż stanęłam przed jakąś kawiarnią. Zmarzłam już całkowicie więc postanowiłam wypić gorącą kawę. Kelnerem  był bardzo przystojny chłopak więc miło spędziłam ten moment w kawiarni. Nawet dostałam numer telefon. Ha ma się ten talent. Miałam wracać do domu ale co ja będę tam sam robić, postanowiłam wybrać się do chłopaków. Wolnym krokiem dotarłam pod ich dom. Zawsze mi powtarzali że mam nie pukać tylko wchodzić jak do siebie tak też zrobiłam. Gdy tylko uchyliłam drzwi usłyszałam jakieś krzyki weszłam więc po cichu do środka i nasłuchiwałam się o co chodzi.
- Jak my mamy jej to niby powiedzieć, co? – oburzony Zayn zaczął spacerować nerwowo po salonie w którym była cała reszta.
- To co wolisz żeby dowiedział się z mediów?! – uniósł się Harry.
- Ej spokój. – uciszył ich Liam. – Musimy my to jej powiedzieć. Jesteśmy przecież przyjaciółmi. – wciąż stałam zaraz przed drzwiami i przyglądałam się całej sytuacji. Czy to możliwe że mówią o mnie?
- Sam? – rozpoznałam głos Nialla. – Długo tu już stoisz? – podbiegł do mnie  blondyn. Pokręciłam przecząco głową i pozwoliłam by Irlandczyk pomógł zdjąć mi płaszczyk. Usiadłam w salonie z chłopakami przez dłuższą chwilę nikt się nie odzywał.
- Możecie do jasnej cholery powiedzieć mi o co chodzi?! – uniosłam się trochę. Wszystko przez to ze nie wiem co się dzieje, czy to chodzi o mnie czy nie o mnie. Dalej nikt się nie odzywał. Wstałam i nerwowo chodziłam po pokoju.
- Dobra. Nie przeciągajmy tego. Przeciecz ma prawo wiedzieć, - powiedział do reszty Lou tak jakby mnie tam nie było.
-  Zaraz po świętach wyjeżdżamy trasę koncertowa. – wydusił w końcu z siebie Harry
- Święta są juz za tydzień... – Powiedziałam sama do siebie. Nic do mnie w tej chwili nie docierało. Każde słowo przez nich wypowiedziane słyszałam jak przez mgłę. Poczułam jak łza spływa mi powoli po policzku, później następna i kolejna.... Poczułam że ktoś mnie przytula. Pochylam ze przytula mnie 5 osób które również płakały. Nie chciałam by dojeżdża
byli moimi najbliższymi osobami. Tyle miesięcy, tygodni, dni, godzin... Bez nich wydawały się być wieczności. Ale co ja sobie myślałam że jak zacznę przyjaźnić się w jednym ze sławniejszych zespoły będzie mi łatwo?!  Że przestaną dawać koncerty, robić to co najbardziej kochają w życiu dla jakiejś głupiej dziewczyny?! Żal mi samej siebie.
-Mała... To szybko zleci – uśmiechną się Zayn zakładając mi włosy za ucho. Wtuliłam się w niego mocno. On objął mnie i zaczął głaskać po głowie.
- Będziemy dzwonić do ciebie codziennie. Cały czas będziemy pisać e-mail, sms. Wszystko będzie dobrze kochana - miejsce Zayn’a zajął Niall.
- Na ile wyjeżdżacie? – spojrzałam na niego zapłakanymi oczami. Jego wzrok był taki smutny w kącikach oczu kręciły się łzy które zaraz spadły by na jego policzki. Tak bardzo będę tęsknić za nim i za cała resztą.
- Pod koniec marca będziemy z powrotem. – Przytulił mnie z całej siły. Reszta poszła w jego ślady i również mnie przytulili, tak bardzo będę za tym tęsknić. Nie będę ich widzieć przez najbliższe 3 miesiące. Coś mnie opętało i przez dobra 30 minut siedziałam przytulona do każdego z nich po kolei plącząc. . Płakałam, płakałam cały czas płakałam. Chłopaki tez byli przybici.
- Ciii…. – mocno przytulił mnie loczek, zamoczyłam mu całą koszule a ja gdy płaczę strasznie się smarcze… - Już dobrze… Wszystko będzie dobrze. – oparł swoją głowę o moja. Podniosłam wzrok na niego. Nie miałam już siły płakać …
- Harry nic nie będzie dobrze! – oderwałam się od niego i schowałam twarz w dłoniach. Było mi strasznie głupio że się na niego wydarłam przecież on chciał mnie tylko pocieszyć. – Przepraszam. – cicho wyszeptałam.
- Nic się nie stało. – potarł dłonią o moje ramie.

_______________________________________
Krótki coś ale według mnie lepsze to coś niż nic : ) . Zapraszam
 do komentowania :)  Bardzo chce podziękować kochanej Gusi za to że jest i za to że daje nam takie cudowne opowiadanie. Dzięki niej w moim życiu zaszły zmiany. Patrze na różne sprawy inaczej niż kiedyś. Dziękuję ;**  :) No i chce bardzo przeprosić Juliettuśię :) za to że może nie zostawiałam "znaków po sobie" pod jej jakże cudownym opowiadaniem ale to wszystko z powodu braku czasu ale oczywiście czytam kochana czytam :) Obiecuję poprawę i zacznę komentować ;** No i kochana baaaaaaardzo dziękuje za reklamę mojego bloga. Jesteś kochana.

A tak po za tym to czytaliście to obrzydlistwo imagin? Jest okropny, obrzydliwy  i wstrętny. Jak czytam imaginy +18 to zawsze mam banana na twarzy a tym razem chce m i się wymiotować. Chodzi o ten z mała Lux i Zaynem... Właściwie to nie polecam czytać go bo jest okropny. 

też jesteście przybici nowym związkiem Zayna? Znaczy jeszcze to nie potwierdzone ale wiecie... Ja mam doła, ale jak Malik jest szczęśliwy to i ja a co. xD Wiem, ze to przecież ja będę jego żona a nie ona ona to tylko "dziewczyna" wiec czym się martwić. :) Właściwie to jestem szczęśliwa że chłopaki są szczęśliwi w swoich związkach ;) ALE JEŚLI KTÓRAŚ Z NICH ICH ZRANI NIE WAŻNE KTÓREGO TO BĘDZIE MUSIAŁA POLICZYĆ SIĘ ZE MNĄ. OBIECUJE ŻE NAWET NA PIESZO PÓJDĘ TO KTÓREJŚ Z NICH I NIE RĘCZĘ ZA SIEBIE. ;D 

Mam nadzieję że będziecie komentować :** Dziękuje również wszystkim którzy polecili mój blog na swoim jesteście kochani i biiig uściski dla was xoxo.

niedziela, 20 maja 2012

Rozdział 15.


- Poczekajcie jeszcze chwileczkę. – zawołała nauczycielka. Zaczęła kartkować scenariusz. Zatrzymała się na jednej stronie i pokazała ją nam. – w tej scenie macie się pocałować.
- Dopiero teraz nam to pani mówi? Pięć minut przed rozpoczęciem?- spytał Harry.
-Co?! – tylko tyle zdołałam z siebie wydusić na myśl o tym że będę całować się z Harrym. Z Harrym Stylsem jednym z moich najlepszych przyjaciół. No tak to tylko przedstawienie ale jednak będę się z nim całować. 
- Dacie radę. To tylko gra. – poklepała nas po ramionach. Oddaliła się od nas zostawiając nas samych.
- Jak ja jej nie lubię… - syknęłam. Harry otworzył usta by coś powiedzieć ale w głośnikach rozbrzmiały dźwięki pierwszej piosenki rozpoczynającej całą tą szopkę. Każdy chyba zna historię Romea i Julii. Wielka miłość która się kończy śmiercią jego i jej. Ktoś zaczął śpiewać. Na początek leciała piosenka którą śpiewali wszyscy. Pod jej koniec musiałam wejść na scenę, Harry już tam wyszedł wcześniej. Przedstawienie nie było do końca starą sztuka Szekspira, wpletli to niego piosenki współczesne i niektóre sceny nie były do końca takie jak w książce. Znałam cała sztukę na pamięć może dlatego że tą książkę czytałam chyba z 1000 razy. Właśnie dobiegała scena balu na którym Julia poznała Romea. Po tylko jednym tańcu mogłam na szczęście zejść ze sceny. Czekałam aż skończy się nasz taniec i będę mogła zejść z sceny. Trema zżerała mnie tak, że cały czas musiałam opierać się na Harrym, znaczy na Romeo. Loczek uśmiechał się do mnie tylko i wskazał głową na pierwszy rząd. Niepewnie spojrzałam. Siedzieli tam moi rodzice razem  z Zaynem, Niallem, Liamem i Louisem. Uśmiechali się do nas ciepło. Dodało mi to pewności siebie. Taniec się skończył. Harry teraz trzymał mnie za rękę i zaczął śpiewać jedna z moich ulubionych piosenek  (piosenka 1). Zaczęłam się cicho śmiać. W połowie piosenki mogłam zejść  ze sceny i zostawiłam Harolda z publicznością sam na sam. Szybko. Kolejną sceną w której musiałam wystąpić była scena balkonowa. Musiałam zaśpiewać (piosenka 2). Śpiewałam ją przed pełną salą. Musiałam mocno trzymać się barierki balkonu stworzonego na potrzeby przedstawienie. Musze przyznać ze wyglądał bardzo dobrze. Był tak jakoś przymocowany że stałam jak na prawdziwym balkonie. Gdy skończyłam pojawił się Harry. Było trochę książkowej rozmowy. Każdy chyba zna to scenę nie? Bla, bla, bla Julia, bla, bla, bla Romeo… Koniec. Proszę dlaczego nie może to być już koniec przedstawienia? Mniejsza o to.  Mijały sceny, nadszedł czas na scenę naszego głupiego pocałunku. Zdążyłam już się przebrać.(sukienka 2) Byliśmy na scenie tylko z Harrym. Zaczęłam śpiewać (piosenka 3). Nie wiem dlaczego ale ukradkiem spoglądałam na Widownie a dokładniej na pewnego chłopaka który siedział w pierwszym rzędzie koło Mojem mamy i Nialla. Zayn tez cały czas przyglądał mi się. Uśmiechał się słodko przygryzając dolna wargę. Stałam na środku sceny patrząc mu w oczy, zahipnotyzowana jego spojrzeniem. I ktoś złapał mnie za rękę. Odwróciłam wzrok i Harry stał zaraz za mną, uśmiechnęłam się do niego. Wykonaliśmy krótki układ choreograficzny. Zakończeniem niego miał być pocałunek. Staliśmy na środku sceny śpiewałam ostatnią kwestie, Harry trzymał dłoń na moim policzku. Po ostatnim słowie pocałował mnie. Nie, nie, nie…  Sam przestań. Tak nie można. Próbowałam się od niego oderwać, ale nie potrafiłam. Miał być krótki pocałunek… A no najgorsze podobało mi się nawet bardzo. Po całym tym pocałunku spojrzałam na Zayna, a raczej na miejsce Zayna. Nie było go. Wyszedł. Było mi przykro, ale Show must go on… Reszta przedstawienia minęła bez takich ekscesów. Zayn dalej się nie pojawił. Ostatnia piosenka, scen. Koniec. Odetchnęłam. Nareszcie koniec.
- Byłaś niesamowita! – usłyszałam krzyk Harrego. Złapał mnie i przytulił do siebie mocno podnosząc mnie tym samym. Zaczęłam się śmiać.
- Ty też. – poczochrałam mu włosy. Zaraz za nim pojawili się chłopcy wraz z rodzicami.
- Byłaś fantastyczna córeczko. – przytuliła mnie mocno mama. Przyłączył się do niej tata.
- Dobra zostawiamy cię z kolegami, tylko nie wróć do domu bardzo późno. – zmierzwił mi włosy tata i pocałował w czoło. Rodzice zniknęli mi z pola widzenia. Zaraz dopadł mnie Niall.
- Bosko. Byłaś znakomita. – Przytulił mnie mocno Irlandczyk, później Liam i Lou.
- Wracamy do domu? Tam po świętujemy nasz cudowny musical. – Wszyscy przytaknęliśmy.
- Gdzie Zayn? – spytałam z troska chłopaków wzruszyli tylko ramionami.
- Tu jestem. – usłyszałam jego głos. Spojrzałam w jego kierunku. Stał oparty o ścianę. Podszedł po nas.
- Dlaczego w połowie wyszedłeś? – Spojrzałam na niego z wzrokiem pełnym troski.
- Musiałem zaczerpnąć powietrza? – uśmiechną się zawadiacko. Również się uśmiechnęłam, podeszłam pod niego i się przytuliłam.
- Podobało się?
- Bardzo. – pocałował mnie w policzek. – znaczy nie całkiem. – podniosłam na niego wzrok. – nie ważne.
- Ważne. – zaczęłam się kłócić.
- Nie. I tak ci nie powiem. – udałam obrażona i poszłam przebrać ta sukienkę. Zmieniłam ją na tą w której przyszłam.(sukienka 3). Zapakowaliśmy się do samochodu.  Nie jechaliśmy do domu ani mojego ani chłopaków. Zajechaliśmy pod jakąś restauracje. Niall skakał z radości. Po miłej kolacji w szóstkę, poprosiłam chłopaków by odwieźli mnie do domu. Byłam już strasznie zmęczona tym całym przedstawieniem. Zgodzili się chociaż  muszę przyznać że nie tryskali z tego powodu zbytnią radością. Zajechaliśmy pod mój domu. Stała tam karetka. Strasznie się przestraszyłam. Liam szybko zatrzymał samochód i wybiegłam z niego jak najszybciej. Koło karetki stał tata rozmawiał z lekarzem.
- Myszko właśnie chciałem do ciebie dzwonić. – przytulił mnie tata.
- Ale co się stało? – spytałam przerażona.
- Podczas tamtego wypadku twoja mama miała poważny uraz głowy. – zaczął delikatnie lekarz stojący zaraz koło mnie i taty. Moje oczy zaczęły robić się coraz bardziej mokre. -  Musimy ja zabrać do szpitala. – spojrzałam na tatę.
 - wróciliśmy do domu zachowywała się normalnie, jakieś niecałe 15 minut temu zemdlała. Od razu zadzwoniłem po pogotowie. Przyjechali zabrali mamę to karetki i  ty przyjechałaś.
-To co teraz będzie z mamą? – zorientowałam się że płaczę. Lekarz tylko przejechał ręką po mojej głowie i odszedł, tata mnie mocniej przytulił. Rozpłakałam się jeszcze bardziej. Ktoś podał mi paczkę chusteczek. Podniosłam wzrok i stała tam jak zawsze 5 chłopaków. Wzięłam chusteczkę i wytarłam całą twarz. Przytulili mnie. Tata siadł do karetki i pojechał z mamą do szpitala. Zostałam z chłopakami w domu. Usiedliśmy w salonie.
- Możecie iść do domu. – spojrzałam na nich.
- Na serio myślisz że cie zostawimy samą? – odpowiedział mi Zayn. Objął mnie ramieniem i przygarną do siebie.
- Pójdę zrobić ci herbaty. – zaoferował się Liam i wyszedł do kuchni. Siedziałam nie odzywając się, oparta o Mulata. Liam przyniósł mi herbatę którą wypiłam.  Chciałam tu zostać i czekać na tatę ale chłopaki wygonili mnie pod prysznic a później do łóżka spać. Tak bardzo cieszyłam się że ich mam przy sobie. Po zimnym prysznicu położyłam się w ciepłym łóżku. Do pokoju przyszła cała piątka i usadowiła się na moim łóżeczku. Nie mogłam usnąć. Ciągle miałam przed oczami karetkę. Bałam się o mamę. Tak bardzo bałam się o nią. Zaraz przed zaśnięciem przypomniał mi się pocałunek z Harrym. Wtuliłam się w chłopaka który leżał po mojej lewej. 

 _________________________________
 No i jest 15. Mam nadzieję, ze się spodoba chociaż według mnie totalna szmira i chała jakich mało... Czekam na wasze opinie na ten temat.
Martwi mnie cały czas malejąca liczba komentarzy. No ale dobrze że wgl jakieś są. :) 

PYTANIE: Opowiadanie mam kończyć ok. 30 rozdziału czy wcześniej? A może koło 60? Mam kilka opcji więc napiszcie jakie chcecie, bo jeśli krótsze to zrobię drugie opowiadanie (chyba że nie będzie cie chcieli jego czytać), a jak dłuższe to połączę dwie historię w jedną. Tylko muszę już znać wasza opinie na ten temat bo nie wiem o czym mam teraz pisać. :) Mam nadzieję że mi pomożecie :) 

Czekam na komentarze. 
Mam taką prośbę, jeśli macie bloga to zareklamujcie tam mój chyba że nie macie takiej ochoty czy coś to oczywiście rozumiem. ;) xoxox

poniedziałek, 14 maja 2012

Rozdział 14.


- Podejdźcie do mnie po lekcji. A teraz siadać i nie przeszkadzać. – posłusznie wykonaliśmy polecenie. Po niespełna 15 minutach zadzwonił dzwonek. Gdy wszyscy opuścili klasę poszłam za chłopakiem pod nauczyciela.
- Hmm.. Co by tu wam wymyślić za karę – staną podparty pod brodę. – Już wiem – tal nagle krzykną że aż podskoczyłam ze strachu. – Dzisiaj po lekcjach jest przesłuchanie do musicalu „Romeo i Julia”. Pójdziecie na nie. Jakąś rolę będziecie musieli dostać, ale macie pójść na przesłuchanie może będziecie mieli szczęście i zajmiecie jakąś ważną rolę. – mówiąc ostatnie zdanie spojrzał znacząco na Harrego. Wywróciłam oczami.
- Przecież ja śpiewać nie umiem. – wydałam z siebie jęk gdy byliśmy już z dala od zasięgu słuchu wrednego nauczyciela.
- Dasz radę. – poklepał mnie po plecach. Lekcje minęły w spokoju. Po dzwonku kończącym ostatnią lekcję. Niechętnie wstałam i wybrałam się pod audytorium. Stał już tam mój kolega. Oparty o ścianę bawił się telefonem.  Pociągnęłam go za rękaw i wparowaliśmy do sali w czasie gdy jakaś dziewczyna śpiewała piosenkę. Skończyła i jakaś nauczycielka z którą nie mam zajęć odwróciła się do nas i uśmiechnęła
- A to o was mówił pan Smith? – przytaknęliśmy jednocześnie. – No dobra to które pierwsze? Może ty Harry? – pewnym krokiem wparował na scenę i zaśpiewał piosenkę. Musze przyznać, że jest dobry w te klocki. Co ja mówię?! Przecież jak by nie był dobry to nie zrobił by światowej kariery. – Fantastycznie. – skomentowała nauczycielka. – Dobra to teraz ty Sam choć.
- Ale ja nie umiem śpiewać. – powiedziałam do niej będąc już na scenie. Spojrzała na mnie u uśmiechnęła się zachęcająco. Harry zrobił to samo i usiadł niedaleko nauczycielki.
- Mam zaśpiewać co chcę? – przeciągałam jak się tylko da. Właściwie to lubię śpiewać, ale tylko do szczotki do włosów ewentualnie lustra. Rodzice mówili mi ze mam wspaniały głos. Ale ludzie, przecież to są rodzice. Każdzi tak mówią swoim dzieciom. Nauczycielka skinęła głowa i pogoniła mnie.  Znajomi mówią ze mam podobny głos jak śpiewam do Reachel z serialu Glee. Mój ulubiony serial więc zaśpiewam jakąś jej piosenkę. W głowie szybko wybrałam jakiś repertuar i zaśpiewałam „Here’s To Us”<klik - posłuchaj piosenki>. Gdy skończyłam śpiewać nauczycielka i kolega przyglądali mi się głupio się szczerząc. A ja już mogłam spokojnie ustać na nogach. Wszystko skończone.
 -Droga panno… - zaczęła nauczycielka. – Ty mi tu mówiłaś że śpiewać nie umiesz tak? – skinęłam głową i wzięłam oddech.
- To było zarąbiste. – krzykną Harry.
- Dokładnie to chciałam powiedzieć. – usłyszałam od nauczycielki. Kilka osób które również siedziało na widowni biło brawa. Było mi bardzo przyjemnie. Zeszłam ze sceny i usiadłam koło Stylsa.
- Czego nie mówiłaś że masz taki fantastyczny głos. Śpiewasz niesamowicie. – szepną mi na ucho.
- Przestań przecież wiem, że tak nie jest. – uciszyłam go i słuchaliśmy jeszcze kilku występów.
- No to może przejdźmy do rzeczy. – zabrała głos druga nauczycielka która do tej pory nie odzywała się ani słowem. – Romeo – Harry. – według mnie było to jasne od samego początku. – Julia – Sam – teraz to zabrakło mi oddechu.
- Jest na sali inna Sam? – spytałam gdy złapałam oddech.
- Yyy… Chyba nie moja droga, a nawet jeśli tak to chodziło mi o ciebie. Reszta ról będzie wywieszona jutro na drzwiach sali. Do widzenia. – pożegnały się we dwie i opuściły salę. Wszyscy podeszli pod nas i gratulowali nam ról. Kilka dziewcząt było chyba zazdrosne bardzo o moją rolę ale i tak podeszły. Z loczkiem znaleźliśmy się już pod domem. Nie kontaktowałam nic.
- Chłopaki jesteśmy. Mam wspaniałe wieści! – Krzykną Harry jak tylko otworzył drzwi. Udałam się za nim.
- Co się stało? – krzykną Lou z przed TV. Liam i Zayn zbiegli ze schodów a Niall wyłonił się z lodówki.
- Nasza mała Sam dostała główna rolę w szkolnym musicaluuuu – powiedział. Musiał?! Nie mogło to zostać jakąś tajemnicą czy coś? 
- Na serio gratulację. – wykrzykną Zayn i przytulił mnie tak mocno przy okazji podnosząc mnie.
- Czego się nie chwaliłaś że masz zamiar brać w tym udział? – rzekł Niall po przytuleniu mnie.
-Czego nie chwaliłaś się że umiesz śpiewać? – poprawił do Liam i również mnie przytulił.
- To było za karę, ze się spóźniliśmy. – wypowiedziałam w końcu.
 - Czyli ty też brałeś udział? – spytał Louis.
- No taak.
 - Kogo grasz? – spytał Niall do mnie.
- Julię. – rzuciłam krótko i poszłam napić się soku.
- To wystawiacie „Romeo i Julię? Kto gra Romea? – spytał szorstko Zayn. Harry dumnie wypiją pierś.
- Ja. – odkrząkną i zaśmiał się.
- Czyli wy… będziecie… no wiecie… parą? – spytał muzułmanin.
- A co zazdrosny jesteś? – spytałam zamykając lodówkę.
- No co ty. – prychną. – A całujecie się? – spytał niby to od niechcenia. Chłopaki wybuchli śmiechem. Podeszłam do niego.
- Nie dali nam jeszcze scenariusza beeejbe – pocałowałam go w policzek. Wybraliśmy się na spacer. Po drodze złapały nas fanki chłopaków. Stanęłam z boku i zastanawiałam się jak to jest możliwe że przyjaźnie się z nimi. Przecież oni robią światową karierę. Przecież ja jeszcze u nich mieszkam. Odwróciłam się w ich stronę. Fanki się rozeszły. Podchodzili pode mnie a ja zaczęłam piszczeć i skakać.
- O mamusiu!! Przecież wy jesteście One Direction.- Stanęli jak wryci po chwili zaczęli się śmiać. – Nie śmiejcie się. – udałam obrażona. – Ja sobie dopiero to uświadomiłam, że wy jesteście gwiazdami.
- Oczywiście Sam. – objął mnie ramieniem Louis – Oczywiście.
- Ej. A może wybierzemy się do moich rodziców? – spytałam chłopaków. Ochoczo przytaknęli. Dotarliśmy do szpitala po 30 minutach. Rozmawialiśmy, śmialiśmy się widziałam, że już czują się lepiej. Nie rozumiałam więc lekarzy którzy kazali im zostać jeszcze tydzień. Niestety po upływie godziny zbieraliśmy się bym znowu nie zaspała do szkoły razem z Harrym. Wieczór miną bardzo spokojnie nikomu nie chciało się oglądać żadnego filmu więc od razu udaliśmy się do swoich pokoi. Po długim prysznicu położyłam się w łóżku nie mogąc zasnąć. Rozmyślałam o tym jak to do jasnej cholery możliwe że dostałam główną rolę w musicalu, zadzwonił telefon. Alex. Jak ja strasznie tęsknię za nią. Od razu odebrałam. Rozmawiałyśmy dość krótko bo jest u niej godzina d przodu i też musi do szkoły iść i się wyspać. Opowiedziałam jej oczywiście o tej całej szopce z moim występem.
~miesiąc później~
Cały ten tydzień u chłopaków miną bardzo szybko. Nie za bardzo miałam ochotę wyprowadzać się od nich i wrócić do domu. Ale chciałam być już razem z rodzicami. Będę tęsknić za tymi wygłupami z nimi. Będziemy się spotykać ale rzadziej. Trema normalnie zżera mnie od środka. Dzisiaj mamy przedstawiać „Romeo i Julia”. Próby mieliśmy codziennie, ale przy pustej widowni. Mam nadzieje, że przyjdzie mało osób bo przecież zemdleję tam. Znaczy lubię mieć publikę i być w centrum zainteresowania. Od dziecka tak byłam ale śpiewać się boję. Loczek na próbach wypadał fantastycznie jemu pójdzie dobrze nie to co mi. Został niecały miesiąc i zobaczę się z Alex. Na święta rodzice obiecali mi, że pojedziemy do Polski. Zeszłam na dół na śniadanie.
- Gotowa na wielkie show? – spytał tata nalewając mi soku.
- Przez głupie spóźnienie na lekcję muszę ośmieszyć się przed całą szkołą. – schowałam twarz w dłoniach.
- Skarbie muszę cie zmartwić. – podniosłam głowę na mamę. – Główną rolę gra Harry Styles, myślisz, że będzie tylko wasza szkoła? Córeczko w telewizji o tym mówią.  Nie obędzie się bez mediów. – ciężko westchnęłam i schowałam głowę w ramionach. Tata zaczął się śmiać. Zmroziłam go spojrzeniem
-Nie wiem czego się tak boisz. Masz fantastyczny głos na pewno Ci się uda.
- Taa… I co jeszcze tatusiu mi powiesz? – wywróciłam oczami. Zjadłam tylko Tosta wypiłam szklankę soku i walnęłam się przed telewizor. Do szkoły nie musiałam iść bo wystawiamy o 14 a próby zaczynały się o 12 nie kazali nam wcześniej przychodzić.  Dla mnie spoko. Tata zawiózł mnie na próby. Stało się coś dziwnego bo trema całkiem mnie opuściła.Czułam się całkowicie na luzie. Nauczycielka kazała nam zacząć przygotowywać się do spektaklu. Moje cudowne złote lekko falowane włosy musiałam oddać pod opiekę kogoś tam. Zrobiono mi fryzurę <fryzura>. Podano mi sukienkę której wcześniej na oczy nie widziałam <sukienka_1>.  Ktoś zmienił moje kostiumy. Jeszcze w trakcje przedstawienia musiałam zmieniać jakieś trzy razy kreację. Wyjrzałam zza kurtyny. Na sali zaczęło schodzić się coraz więcej osób, a mnie powoli zaczęła dopadać trema. Ktoś staną za mną i położył mi ręce na tali.
- Nawet nie wiesz jak pięknie wyglądasz. - szepną mi do ucha Harry. Odwróciłam się do niego.
- Chcesz wystraszyć Julię na śmierć? - podparłam się rękami bod pod. Uśmiechną się szeroko na co odpowiedziałam mu tym samym. Zaczął otwierać usta by coś powiedzieć.
- Ustawiać się za 5 minut zaczynami. - rozległ się głos pani Kate która była odpowiedzialna za cała tą szopkę.

______________________________________
Liczę na komentarze. Nie pokoi mnie liczba komentarzy pod rozdziałem ostatnim. Pod 12. było jakieś 21 a pod 13. 10 z tego 2 moje. smutno mi ale może się wam nie podoba? 
Jeśli mojego komentarza nie ma pod waszym blogiem a go czytam to proszę napiszcie mi jeszcze raz bo jeszcze się nie ogarnęłam i nie chcę byście się obrazili, że nie czytam waszego i dlatego nie czytacie mojego. :) 
buziaczki i kocham was wszystkich którzy czytają : ) 

PS. słyszeliście o tej akcji z samobójczynią która się zabiła bo dokuczali jej z powodu, że lubi 1D? Dobija mnie brak tolerancji na tym świecie... Na tt wrzało bo podobno jakaś Natalia 14 też popełniła samobójstwo i jakaś dziewczyna chciała ogłosić ją "patronką polskich directioners". Według mnie to kogoś pogrzało już zupełnie. A wy co o tym sądzicie? 

środa, 9 maja 2012

Rozdział 13.


Czy ja całkiem oszalałam? Jestem zazdrosna o jakaś laskę? To chyba przez to że nic dzisiaj nie jadłam. Ta brawo Sam. Swoja głupotę masz zamiar tłumaczyć głodem?
- Jestem głooodna.. – zaczęłam jęczeń nad Niallem który kierował się w stronę lodówki.
- No to mi pomóż to coś wykombinujemy bo ja też jestem głooodny. – przedrzeźniał mnie za co dostał leciutkiego pstryczka w nos, żeby nie bolało go za bardzo. Reszta chłopaków siedziała przed telewizorem w salonie a Harold właśnie odprowadzał zapłakaną dziewczynę pod drzwi. Byłam w błędzie nie pod drzwi tylko chyba poszedł ja odprowadzić.
- Zaraz wrócę. – krzykną i znikną na drzwiami. Lou, Liam i Zayn pomachali mu.  Razem z blondaskiem Zaczęliśmy przygotowywać kolację jak się okazało dla wszystkich. Naszym celem były gofry. Po ciężkiej pracy z mikserem usiadłam na stole i przyglądałam się jak Niall dzielnie radzi sobie w kuchni.
- A tak właściwie to co to za dziewczyna z Harrym była? – sięgnęłam po szklankę soku i napiłam się.
- To dziewczyna jego kuzyna. –zakrztusiłam się sokiem, odkaszlnęłam – Za jakieś, jak się nie mylę – spojrzał na zegarek - 1,5 godziny leci do LA. Przyszła się pożegnać z Harry. Znają się dobrze, przyszła się pożegnać i jeszcze ma  jakieś problemy w zawiązku z Eliotem czy coś. –Byłam zazdrosna o dziewczynę kuzyna. Byłam zazdrosna? Przecież nic mnie z Harrym nie łączy. Wywróciłam oczami.
- Mogła byś wyjąć nuttelę – spytał Horan który kończył już swoja robotę.
- Pewnie tylko gdzie jest? – zeskoczyłam ze stołu. Blondasek wskazał mi gdzie mam szukać. Wyjęłam 2 duże słoiczki gdyż byłam cholernie głodna, a Niall zapewne też więc wolałam być ubezpieczona.
 - Chłooopaaki – krzykną Niall gdy kupa gofrów stała już na stole. Cała trójka wbiegła do kuchni. W tym samym czasie dołączył do nas Harry.
- Hej loczku, jesteś głodny? – potrząsną energicznie głową. Szczerzę to życzę mu by znalazł sobie jakaś fajną dziewczynę która będzie go kochać. Przecież nie mam o co być zazdrosna nic nas nie łączy. Zjadłam ponad 10 gofrów. Rozłożyłam się na krześle i popijałam sok gdy ktoś nagle wysmarował mi twarz w nutteli.
- Pogrzało już całkiem? – warknęłam na chłopaków którzy zaczęli mazać się czekoladą. Nie miałam zamiaru siedzieć w spokoju więc  wzięłam na rękę trochę nutteli i wsmarowałam w cała twarz Zayna który stał do mnie tyłem. Chyba nie ucieszyło go to za bardzo bo odwrócił się do mnie złapał mnie i zaczął łaskotać. Śmiałam się i krzyczałam ale żaden z reszty chłopaków nie miał zamiaru mi pomóc tylko pomogli Zaynowi. Ta dzięki drodzy przyjaciele. Byliśmy już cali wymazani w czekoladzie nasz plan więc poległam na tym by się przebrać w piżamy i zejść powrotem do salonu pooglądać jakieś filmy. Wróciłam do siebie do pokoju. Wzięłam szybki prysznic, przebrałam się w swoja piżamę w której skład wchodziły czarne króciutkie szorty i za duża koszulka z napisem „I love you”. Zeszłam na dół. Przed telewizorem siedział sam Zayn. Podbiegłam do niego i skoczyłam przestraszając go na sofę.
- Tak straszna jestem? – spytałam z uśmiechem gdy ten zaczął się śmiać.
- Wręcz przeciwnie.
- Czyli się mnie nie boisz? – spytałam opierając głowę na jego ramieniu. Zamruczał on tylko, że nie i oparł głowę o moja.
- Dobra zapamiętam to. – wybuchliśmy śmiechem. Rozmawialiśmy o wielu rzeczach ale niestety nie byliśmy sami i dołączyła do nas reszta chłopaków. Koło mnie usiadł sobie Niall. Właściwie to dobrze bo z brzegu nie chce siedzieć jak będziemy oglądać horror. Nienawidzę horrorów. Boje się jak diabli. Piszczałam cały czas jak chłopaki mnie straszyli. Miałam już tego dość wiec wtuliłam się w tors Zayna. On zaś obiją mnie ramionami i bawił się moimi włosami co sprawiło że zasnęłam. Obudziłam się w takiej samej pozycji w jakiej zasnęłam. Czyli nie tylko ja odpłynęłam w czasie filmu gdyż Opok mnie i Zayn spała cała reszta głupków. Leżałam tak chwilę myśląc o moich rodzicach. Poczułam głód więc powoli zaczęłam wstawać by ubrać się i zejść na śniadanie.
- Mała, gdzie się wybierasz? – odezwał się Zayn, który patrzył na mnie zaspanymi oczami.
- Ubrać się. – dałam mu lekkiego pstryczka w nos.
- Ale ja cie nigdzie nie puszczę. – mocniej przycisną mnie do siebie.
- Zaaayn – zaczęłam mruczeć mu do ucha.
- Dobra ale jak pójdziemy do wesołego miasteczka pójdziesz ze mną na każdą kolejkę. – Przytaknęła i zaczął rozluźniać uścisk. – I mnie pocałuj.
Dałam mu całusa w policzek po czym wypuścił mnie.
- Przez te wasze czułości obudziliście mnie. – mrukną niezadowolony Niall.
- Przepraszamy Blondasku. – dałam mu szybkiego całusa w policzek – A może pomożesz mi zrobić śniadanie? Jestem głodna. – Potrząsną energicznie głową. Uśmiechnęłam się i pobiegłam do swojego nowego pokoju przebrać się. Szybko się odświeżyłam i przebrałam w niebieskie rurki i białą koszulkę z flagą UK. Włosy tylko rozczesałam  i zostawiłam luźno opadające na ramiona, z jakiegoś wyraźnego makijażu zrezygnowałam i pomalowałam tylko rzęsy tuszem i usta pociągnęłam brzoskwiniowym błyszczykiem. Zeszłam na dół i razem z Irlandczykiem przygotowaliśmy śniadanie dla całej naszej 6. Dziś miałam wolne od szkoły więc plan Zayna z wesołym miasteczkiem mógł być zrealizowany. Po naszym pysznym śniadanku chłopaki zaczęli się zbierać.
- Koniecznie musimy pójść do Domu Strachów. – radośnie zaczął skakać Harry który tak jak cała reszta zaczął zakładać buty, kurtki i wychodzić z domu. Chwyciłam swoją kurtkę i wyszłam za nimi.
- Czekajcie. – stanęłam na chwilę myśląc nad tym co wcześniej powiedział Harold. – To wszyscy jedziemy do Wesołego Miasteczka?
- Wiem, że wolała byś tylko ze mną ale tak wszyscy jedziemy – szepną mi Zayn wymijając mnie i pakując się do samochodu.
- Właściwie to tak – powiedziałam cicho sam do siebie że nikt mnie za pewne nie słyszał. Miałam taką nadzieję że będę sama z Malikiem. Dojechaliśmy na miejsce i rozdzieliliśmy się. Niall zaciągną Liam do budki z hot dogami co było dziwne bo dopiero co jedliśmy śniadanie, a Harry i Lou poszli pod młot w którym uderzasz i wygrywasz misie Lou bardzo chciał misia dostać. A ja z Zaynem wybraliśmy się na jakąś kolejkę. Bardzo mi się podobało nie powiem, że nie lecz jak tylko zeszliśmy dołączył do na Liam z głodomorem i pan Lou z Loczkiem. Razem zaliczyliśmy chyba każdą możliwą kolejkę na koniec zostawili ten straszny dom. Miałam wielką nadzieję że zapomną, nienawidzę takich rzeczy, panicznie się tego boję. Na szczęście Zayn był taki miły i pozwolił mi się do niego przytulać jak się będę czegoś bała. Głupek jeden specjalnie mnie straszył. Po wyjściu chłopaki wręcz tarzali się ze śmiechu ze mnie.
- Czego tak piszczałaś? Wszędzie cię było słychać. – uderzyłam lekko Liam który właśnie starał się pozbierać i przestać śmiać. W nie spokoju wróciliśmy do domu i spędziliśmy wieczór na oglądaniu do późna filmów.
- Ja pierd…
- Nie przeklinaj mała – przerwał mi Mulat. Wywróciłam oczami.
- Geniusze ja jutro idę na 8 do szkoły a dochodzi 2.30 ja jak wstanę?! – spojrzałam na loczka – Ty chyba też nie?
- Zapomniałem, na szczęście od następnego semestru będę miał nauczanie w domu. – wyszczerzył swoje białe zęby. – No to panowie. Dobranoc. – uściskał każdego poszłam w jego ślady. Ale chłopaki to utrudnili i Lu pocałował mnie w czoło, Zayn w nos, ?Liam w jeden policzek a Niall w drugi. Po długich pożegnaniach, krótkim prysznicu udałam się spać.
- SAM –ktoś wbiegł jak szalony do mojego pokoju i zaczął budzić. – Jest już za 5 ósma. SZYBKO SIĘ ZBIERAJ. – otworzyłam oczy i zobaczyłam Harrego wybiegającego z mojego pokoju. Spanikowana szybko się ubrałam, pomalowałam  i po 10 min byłam gotowa. Bez śniadania pojechaliśmy samochodzie do szkoły. Zdyszani wpadliśmy w połowie lekcji biologii. Jest problem to od tego przedmiotu mieliśmy bardzo surowego nauczyciele.
- Dzień dobry. Bardzo przepraszamy za spóźnienie.   – loczek zaczął nas tłumaczyć. Pan Smith spojrzał na nas groźnie.
- Wiecie że nie lubię jak uczniowie się spóźniają? Kara musi być. – zaczął surowo. Po moich plecach przeszły nieprzyjemnie ciarki. Wymieniliśmy z Harrym spanikowane spojrzenia. 

______________________________________

Jest 13. jak to mówią 13 to pechowa liczba? Mam nadzieję że tu nie jest i że rozdział się wam spodoba. :)

Bardzo przepraszam wszystkich czytających że rozdział dodaję z prawie 2 tygodniowym opóźnieniem ale kilka rzeczy się do tego przyczyniło. Po pierwsze przez trochę nie miałam pomysłu na rozdział. Po drugie internet odłączyli mi na początku maja i dopiero dzisiaj znowu jest. Po trzecie (najważniejsze) miałam problem/kłopot/dramat rodzinny. Nie wiem jak to nazwać ale to było, jest i już zawsze będzie okropne. No i właśnie w takich momentach w życiu poznaje się prawdziwych przyjaciół niestety ja nie miałam takiego zaszczytu... Jestem z tym sama bo rodziny nie chce gorzej dołować...

Dobra przepraszam, że się tak rozpisałam. Liczę na pozytywne komentarze chociaż negatywne mnie czegoś nauczą.
Miłego czytania. 

PS. Bardzo, bardzo, bardzo dziękuję za 21 komentarzy pod ostatnim rozdziałem i prawię 4500 wyświetleń bloga. To takie miłe zobaczyć coś takiego gdy spotkało mnie coś strasznego. Jesteście kochani ;****