Moje Gadu-Gadu: 34230200
Zachęcam na tt: @EvelineOffic
Masz jakieś pytanie do mnie? WAL ŚMIAŁO - ASK.FM



sobota, 9 czerwca 2012

Rozdział 23.


Zayn stał odpicowany. Takiego jeszcze go nie widziałam. Włoski postawił sobie tak jak to lubię, założył białą koszulę, czarny krawat śledzik i czarny garnitur. Nie można zaprzeczyć wyglądał tak seksownie. Przygryzł dolną wargę i wyciągną rękę w moją stronę.  – Idziemy? – lekko schylił głowę. Zaśmiałam się.
-Pewnie. – złapałam go rękę i podeszliśmy pod samochód. Zayn otworzył mi  drzwi. Zapinałam pasy gdy chłopak znalazł się za kierownicą. Spojrzał na mnie.
- Wiesz. Teraz wyglądasz dużo lepiej niż wczoraj wieczorem. – dotknęłam jego twarzy. Położył dłoń na mojej.
- To jedziemy? – wypaliłam. Tępa ja.
- Jak chcesz. –zaśmiał się i puścił mi oczko. Jechaliśmy chwilę. Zayn zatrzymał samochód wyszedł z niego. Momentalnie znalazł się pod moimi drzwiami i otworzył je.
- Dziękuję. – szepnęłam i pocałowałam go w policzek. Obiją mnie w pasie i ruszyliśmy do środka. Panował tam bardzo miły i romantyczny nastrój. Kelner zaprowadził nas do dwu osobowego stolika. Usiadłam na wystawionym przez kelnera krześle. Zostawił nam karty i oddalił się. Na środku stołu stały piękne kwiaty, a na środku restauracji było miejsce dla osób tańczących w rytm muzyki granej przez małą orkiestrę i wokalistki.
- Bardzo tu miło. – stwierdziłam oglądając się dookoła. – świetnie wybrałeś. – spojrzałam na niego. Bezmyślnie dotknęłam jego dłoni. Chciałam ją zabrać ale chłopak przytrzymał ja swoja. Spojrzałam mu w oczy.
- Wiesz muszę ci coś powiedzieć. – Przyłożył teraz również swoja drugą dłoń.
- Tak – moje oczy rozbłysły. Mam nadzieję ze powie to co od tak dawna chciałam od niego usłyszeć.
- Bo… - jąkał się – Jesteś… moja przyjaciółka. – przytaknęłam. – Ale ja chciał bym czegoś więcej. Patrzył mi głęboko w oczy.
- Ja też. – cicho odpowiedziałam. Przykryłam nasze dłonie swoją.
- Naprawdę?
-  Tak – zachichotałam na widok jego dziecięcej radości.
- Tak bardzo chciałem to usłyszeć.- pisnął i pocałował mnie w dłoń. – w tym samym czasie kelner przyniósł nam nasze zamówienia. Zjedliśmy.
-Zatańczysz? – wstał i wyciągną w moją stronę rękę. Słodko się uśmiechnęłam i chwyciłam jego dłoń. Stanęliśmy naprzeciwko siebie na środku sali. Chłopak położył ręce na moich biodrach, a ja oplotłam swoje w okuł jego szyi. Nagle gitarzysta zaczął grac piosenkę którą tak bardzo lubię. Zayn chyba zauważył ze się uśmiecham bo zanim wokalista zaczął śpiewać wyprzedził go.
-~Do you hear me, I'm talking to you – puścił mi oczko – Across the water across the deep blue ocean Under theopen sky, oh my, baby I'm trying. – kiwną do mnie głową.
- Boy I hear you in my Dreas – wplotłam palce w jego włosy – I feel your whisper across the sea I keep you with me in my heart You make it easier when life gets hard.
- I'm lucky I'm in love with my best friend –kręcił mnie w kółko. – Lucky to have been where I have been Lucky to be coming home again – przytulił mnie do siebie – Ooohh ooooh oooh oooh ooh ooh ooh ooh
- They don't know how long it takes Waiting for a love like this Every time we say goodbye I wish we had one more Kiss I'll wait for you I promise you, I will – trzymaliśmy się za ręce i chhodziliśmy po całej sali.
- I'm lucky I'm in love with my best friend Lucky to have been where I have been Lucky to be coming home again Lucky we're in love every way Lucky to have stayed where we have stayed Lucky to be coming home someday… - podbiegłam pod nasz stolik i usiadłam na swoim miejscu.
- And so I'm sailing through the sea To an island where we'll meet – powoli do mnie podchodził – You'll hear the music fill the air –ukląkł przede mną - I'll put a flower in your hair – wyja kwitek z bukiety i włożył mi go w włosy. - though the breezes through trees Move so pretty you're all I see As the world keeps spinning round You hold me right here right now – uśmiechnęłam się i chwyciłam za jego rękę. Ruszyłam po całej samil. 
- I'm lucky I'm in love with my best friend Lucky to have been where I have been Lucky to be coming home again I'm lucky we're in love every way Lucky to have stayed where we have stayed Lucky to be coming home someday – zatrzymał się i obrócił mną kilka kółek.
-  Ooohh ooooh oooh oooh ooh ooh ooh ooh Ooooh ooooh oooh oooh ooh ooh ooh ooh~ – przyciągną mnie do siebie i bujaliśmy się w rytm muzyki. Piosenka się skończyła a ja dopiero zorientowałam się, ze wszyscy na nas się patrzyli. Teraz bili brawo. Zawstydzona wtuliłam się w chłopaka. Zaczął się śmiać, przejechał ręką po moich włosach.
- Byłaś fantastyczna. – szepną mi do ucha. Podniosłam głowę i spojrzałam mu w oczy. Staliśmy tak chwilę. Chłopak zaczął zbliżać się do mojej twarzy. Nasze usta się spotkały. Pocałunek był delikatny ale przepełniony uczuciem. Tyle czasu na to czekałam. Zapomniałam o całym świecie. Liczyło się tylko tu i teraz. Tylko Zayn. Po chwili namiętności odsuną się ode mnie. Skoczył szybko po moją torebkę wręczył mi ją i udaliśmy się do wyjścia. Usiedliśmy w samochodzie. Zayn odpalił silnik i trzymał mnie za rękę.
- Jedziemy do ciebie czy do mnie? – poruszał zabawnie brwiami.
- Do was. -  stuknęłam go lekko torebko. Wybuchł śmiechem oparłam głowę o szybę i chyba zasnęłam.
- Kochanie już jesteśmy – otworzyłam oczy i zobaczyłam Zayna kucającego przy mnie.
- Zasnęłam? – przetarłam dłonią oczy . –świetnie. – chłopak odsuną się by ustąpić mi miejsca.
- Nic się nie stało – złapał mnie za rękę i zaprowadził do domu.
- Hej wszystkim. – krzykną do chłopaków.
- Cześć? – wychylił nieśmiało głowę z kuchni Lou. – Taak. – pisną i przybił piątkę z Niallem który też się wyłonił.
- Debile – odwrócił się do mnie Zayn.
- Oj tak. – odpowiedział i ruszyliśmy do salonu.
- Witam… - spojrzał na nasze splecione ręce. – Uuu.. – zaczął drzeć się Liam.
- Co robicie? – spytałam
- Oglądały hooorror – wrzasną mi do ucha Horan, który właśnie wparował z Lou do salonu.
- Aaa! - zakryłam ręką ucho – Czego się drzesz?! – Zayn wybuchł śmiechem. – A ty  czego się śmiejesz? – pokazał mi tylko język. Obiją mnie od tyłu i zaprowadził pod kanapę. Usiadłam obok Nialla i Zayna. Reszta usadowiła się na podłodze. Harry puścił film. Co jakiś czas któryś z chłopaków próbował mnie przestraszyć co czasami im się udawało. Te dwie godziny minęły dość szybko.
 -To już?  -wypaliłam gdy na ekranie pojawiły się napisy końcowe.
- Taak. To koniec – Harry wstał i wyłączył telewizor. Spojrzałam na Mulata.
- Ojeju. Twój ukochany zasną. – zaśmiał się Niall.
- No i? Cicho bądź bo go jeszcze obudzisz. – pokazałam mu język i przejechałam ręka po twarzy mojego chłopaka.
- Nie śpię. – fuknął na Nialla. Otworzył oczy i przyłoży swoja dłoń do mojej. Uśmiechną się słodko.
- Dobra ja idę się położyć. – wstałam. – Pa.
- Doobraanooc. –odpowiedzieli chórem. Udałam się pod prysznic. Pożyczyłam sobie czyjaś koszulkę, która właśnie się suszyła. Wyszłam i zderzyłam się z Zaynem. Założył mi włosy na ucho.
- Gdzie idziesz? – spytał przygryzając dolna wargę.
- Spać. Do siebie.
- Aha. Cóż, dobranoc. – ledwo musną moje usta. Weszłam do pokoju. Moim planem było czekanie na chłopaka ale byłam taka zmęczona że zasnęłam. Obudziłam się rano wypoczęta i zobaczyłam… 

______________________________________________________
 ~piosenka zapożyczone. Bardzo mi się podoba to postanowiłam ja wykorzystać.  Nie wiem czy zrozumieliście bo trochę dziwnie to wyszło :) ~
Co do rozdziału to. PROSZĘ BARDZO macie Zayna i Sam. Właściwie to odkąd założyłam bloga to moim zamiarem była Sam i Zayn xD Mam nadzieję ze podoba wam się taki układ wydarzeń. : )

Oglądaliście wczoraj mecz? JAK JA SIĘ DARŁAM *__________________*  nie wyobrażacie sobie tego : )

Mam nadzieję że wam się spodoba, liczę na dużą liczbę komentarzy : D

 PS. Śniła mi się dzisiaj POLSKA REPREZENTACJI PIŁKI NOŻNEJ. Był to dość dziwny sen ale baaaardzo mi się podobał. *__* Jak opowiedziałam go swojej kuzynce która u mnie spała dzisiaj to ona powiedziała mi swój sen. Śnił się jej mój ślub z... ZAYNEM MALIKIEM *________________*
A jej teksty w czasie meczu normalnie mnie dobijały.
np:
Był spalony. Brat: muszę się do czegoś przyznać. Nie wiem co to jest spalony. ja:... <faceplame> kuzynka: a ja wiem. to jest jak piłkarz mocno kopnie w murawę i ona się rozgrzeje, no i jest spalony. *________*



piątek, 8 czerwca 2012

Rozdział 22.

 
Ciepłe promyki słońca wpadały przez okno, sprawiając ze moja   twarz przyjemnie mrowiła. Radośnie wstałam uważając by nie zbudzić mojego kochanego Chucka. Ubrałam się i wyszłam z pokoju. Postanowiłam zajrzeć do Zayna. Zapukałam do drzwi.
- Proszę. – powiedział ospale. Otworzyłam drzwi i ujrzałam Zayna leżące go na łóżku w samych spodniach chowającego głowę pod poduszką.
-Wstawaj śpiący królewiczu. – skoczyłam na niego 
-Aułł… - jęknął i przyciągną mnie do siebie.
- A tak w ogóle to która godzina – słodko się do tego uśmiechną.
- A no już po 12. – zaczęłam bawić się jego włosami.
- Suuuper. – jękną i zerwał się z łóżka. Zrobiłam to samo tyle że z bardzo niezadowolona minę.
- Co się stało?
- A j no bo o 13 mamy jakiś wywiad u nas w domu – staną naprzeciwko mnie. Mój wzrok opadł na jego mięśnie brzucha. Wow. Mogę tak stać i się gapić cały dzień.
- Dobra koniec tego podglądania – podniósł swoja bluzę z podłogi ze śmiechem.
- Wiesz. Może daj to – wzięłam ją od niego – dam ci coś… czystego. – zaniosłam do łazienki, skoczyłam do pokoju rodziców by pożyczyć koszulę taty. Wróciłam do Zayna. Tan siedział rozłożony na łóżku.
- Trzymaj. – rzuciłam w niego koszulą – choć na śniadanie – zeszłam na dół. Śniadanie stało na stole.
- Jestem głodny bardziej chyba niż Niall. – zaśmiał się Zayn który schodził po schodach podwijając rękawy trochę przydużej koszuli.

- Bardziej niż on chyba się nie da – wybuchłam śmiechem. Puściłam mu oczko i nalałam nam soku. – A tak w ogóle to bardzo serownie wyglądasz – przygryzłam dolna wargę.  – Ha. I kto to mówi. – przeszedł koło mnie i szepną mi to do ucha. Chwycił swoja szklankę i się napił.
- Dobra jedz bo zaraz musisz iść.
- Chyba musimy – zaśmiał się a ja zakrztusiłam się sokiem. – Nic ci nie jest? – spytał zaniepokojony.
- Nie nic. – ogarnęłam się. Zjedliśmy śniadanie. Było bardzo przyjemnie, raz on karmił mnie a raz ja jego.. Po jakiś 15 minutach dotarliśmy do ich domu.
- No nareszcie. Za 10 minut zaczynamy – skarcił go Liam. 
- Spokojnie Daddy. – poklepał go po ramieniu Zayn.
- Uuuu… Witajcie gołąbeczki – zapiszczał Lou wciskając się między mnie a Malika. Spojrzałam na niego skrzywiona.
- Yyy… Gołąbeczki? – Zayn stukną Lou dość mocno łokciem i uciszył go spojrzeniem.
- Aaa… Nic. – poklepał mnie po głowie. Spojrzałam za Zayna który złapał trochę koloru.
- No to jak zaczynamy? – wpadł Niall z jakimiś ciastkami w towarzystwie jakiś 2 kobiet. Z mojej kieszonki wydobył się dźwięk. Wyjęłam iPhona. Przeczytałam wiadomość.
„Hej. Co powiesz na spacerek? Tod xx”
- Będę wam do czegoś potrzebna? – spytałam chłopaków patrząc w  ekran telefonu.
- No raczej nie. – odpowiedział Liam
- A obrazicie się jeśli przyjdę jak skończycie? – zrobiłam słodka minkę.
- Yyy… - zaczął Hazzy
- No to za ile kończycie. – oparłam głowę o Nialla.
- Za jakąś godzinę. – odparła jedna z kobiet.
- To do zobaczenia za  godzinęę – wzięłam ciastko od Horana i dałam mu buziaka w policzek.
- No pa. – odpowiedział Lou. Słyszałam jeszcze jakąś cichą kłótnie i krzyk Zayna. 

*oczami Liama*
- No pa. – odpowiedział Lou.
- Zayn leć – szepną głośniej Harry.
- Szybko bo pójdzie do niego. – pchną go lekko Louis. Zaczęli się przepychać.
- Spokojnie. Dajcie mu spokój. – stanąłem miedzy nimi. – nie to żeby coś ale mogłeś ją zatrzymać – odwróciłem  się do niego.
- Ty też? – wycedził przez zaciśnięte zęby.- Wiecie co? Walcie się. – krzykną i pobiegł na górę.
- A temu co? – spytał Niall.
- Może i ma racje. Trochę przegięliśmy. - zacząłem go tłumaczyć.
- My tylko chcemy pomóc mu zdobyć dziewczynę wręcz stworzona dla niego. Sam tego chyba nie zrobi siedząc zamknięty w pokoju. – wywrócił oczami Harry.
- To jak zaczynamy? – spytała nas jedna z dziennikarek.
- Zaczynajcie a ja pójdę po Zayna. – rzuciłem i wolnym krokiem ruszyłem w stronę pokoju Malika. Zapukałem i otworzyłem drzwi. Chłopak siedział oparty o brzeg łóżka w ten o to sposób  widać było tylko jego bujną fryzurę.
 -Jak tam? – nie odpowiedział. Usiadłem obok niego. Gapił się w ekran swojego smartfona i przeglądał jakieś zdjęcia.
- To moje ulubione. – podstawił mi pod nos telefon. Na ekranie widniało słodkie zdjęcie. Zayn miał śmieszną, zdziwioną minę i patrzył się szeroko otwartymi oczami w obiektyw aparatu a Sam całowała go w policzek. Dobrze pamiętam dlaczego miał taki śmieszny wyraz twarzy. Gdy robiłem to zdjęcie Sam włożyła rękę pod jego koszulkę. Nie było by w tym nic złego gdyby nie trzymała kostki lodu w dłoni. Zaśmiałem się pod nosem.
- No a teraz siedzi z tym frajerem – jękną – Co ona w nim widzi? – rzucił telefonem o łóżko i spojrzał na mnie z pytającą miną. – No co? Lubi jak ją ktoś krzywdzi??- schował twarz w dłoniach.
- Ej no nie załamuj się. – poklepałem go po ramieniu.
- Łatwo Ci mówić. – spojrzał na mnie zaszklonymi oczami. – Ty masz Daniell. – na sama myśl o niej zrobiło mi się ciepło na sercu.
- No tak. Ale sam mówiłeś, że umówiłeś się z nią dzisiaj wieczorem. – jego oczy od razu  zalśniły.
- Zapomniałem o tym. – uderzył się dłonią w czoło. – Dobra idziemy na wywiad. – wstał uradowany i pociągną mnie za ramię. Zeszliśmy na dół.
- Ooo.. Witamy Zayna i Liama – zaśmiał się Lou.
- Zayn.. – zaczęła jedna z kobiet.
- Tak. – spytał siadając koło Harrego i Nialla.
- Co łaczy cie z Sam?
- Yyy… Przyjaźń. – spojrzał nerwowo na naszą 4. Na razie odpowiedziałem mu bez glośnie. Ten się uśmiechną.
*W tym samym Momocie. Oczami Sam*

Ruszyłam wzdłuż ulicy. Umówiłam się z Todem w jakiejś kawiarni. Weszłam do i od razu ujrzałam Toda siedzącego i szeroko się do mnie uśmiechającego. W mojej pamięci odtworzył się pewien moment. Kiedyś w Polsce też czekał na mnie taki uśmiechnięty. Wtedy to była randka a teraz jest inaczej. To nie jest randka i raczej już nigdy nie będzie randki. To tylko przyjacielskie spotkanie. Sama się zastanawiał po co ja się z nim umawiam? Czego jestem taka głupia. Ten dupek tyle razy już mnie zranił… Podszedł do mnie i mnie przytulił. Odsunęłam się od niego i usiadłam przy stoliku.
- Co tam u ciebie? – odezwał się.
- A co ma być? – zaśmiałam się. – chłopaki mają wywiad to nie będę im przeszkadzać. Wiec oto jestem.
 - To miło z twojej strony. Zamówiliśmy sobie coś do picia. Zauważyłam że chłopak ma ślady bójki na twarzy. Ale jakoś mnie to zbytnio nie zainteresowało. Ta godzina minęła bardzo szybko.
- Dobra ja się zbieram. – spojrzałam na zegarek. Tak chłopaki zaraz kończą. – Pa. – rzuciłam i wyszła na zewnątrz.
- A co robisz dziś wieczorem? – dogonił mnie.
- Dziś mam randkę. Może kiedy indziej się spotkamy. – powiedziałam ciche cześć i oddaliłam się od chłopaka. Byłam taka podekscytowana dzisiejszym wieczorem. Ale czy to będzie randkę? Może Zayn chce się tylko tak o po przyjacielsku spotkać? Ale nie ważne. Tak długo czekałam aż Zayn mnie na coś takiego zaprosi. Dlaczego sama go na takie coś wcześniej nie zaprosiłam? Albo dlaczego mu mnie powiedziałam o swoich uczuciach do niego? Po prostu bałam się odtrącenia, tak samo jak boje się w to zaangażować. Nie chce by ktoś znowu mnie skrzywdził. Bym znów cierpiała. Ale mam nadzieje, że on mnie tak nie potraktuje. Po prostu uległam mu. Jego oczy, śmiech, sposób bycia. To jak mnie traktuje… Jest taki kochany. Taki delikatny w stosunku do mnie. Rozmyślałam o nim cała powrotną drogę. Weszłam do środka, właśnie kończyli ten swój wywiad.
- W samą porę. – powiedziałam sama do siebie.
- Hej. – uśmiechnął się Malik – jak tam było? – podniósł jedna brew. Te 2 kobitki opuściły ich mieszkanie więc czułam się już swobodniej.
- Oj… Nawet miło był – podeszłam pod niego i usiadłam na oparciu jego fotelu. – Ale z wami mi lepiej. – lekko szturchnęłam do w ramię. Ten złapał mnie w pasie i przyciągną do siebie. W ten sposób wyładowałam na jego kolanach. Było mi bardzo wygodnie więc zostałam na tym miejscu.. Liam włączył telewizor. Oparłam się o oparcie fotela i słuchałam co ciekawego słychać w świecie. Spojrzałam na ekran i zobaczyłam zdjęcie na którym byłam ja i Tod.
- Młoda Sam zapewnia że nic nie łączy ją z żadnym z członków One Direction – zaczęła mówić prezenterka.
- Ta pewnie. – wypalił Niall. Dostał za to od Zayna w łeb. Na szczęście nie za mocno. Zaśmiałam się.
- Jeśli mówi, że nie ma między nimi nic po za przyjaźnią to może łączy ja coś z tym nieznajomym przystojniakiem. Podobno nastolatka spotykała się z nim jak mieszkała jeszcze w Polsce. – znów odezwała się tym swoim sztucznym, piskliwym głosikiem.
- Liam mógł byś? – spojrzałam na niego błagalnie.
-  Pewnie mała. – chwycił pilota. Z ekranu znikła prezenterka, a zastąpił ją czarny ekran. Powiedziałam nieme dziękuje. Siedzieliśmy tak i długo gadaliśmy.
- Dobra, to ja już uciekam. – wstałam z kolan Mulata.
-  Ej możesz jeszcze zostać nie? – odezwał się Lou.
- No tak ale dzisiaj wychodzę. – puściłam oczko do Malika.
- Uuuuu… zaczęli świrować.
- Dobra spadam. – machnęłam ręką i opuściłam ich posesję. Tak sobie myślę, ze moment kiedy ich spotkałam na zawsze za pamiętam To było najlepsze co mnie spotkało. Dotarłam do domu. Nikogo jeszcze nie było. Wzięłam z lodówki ulubiony sok i  pobiegłam na górę. Rzuciłam się na łóżko.
- Co ja mam założyć? – zakryłam twarz poduszką. Zaczęłam szperać w swojej szafie. Chwyciłam ciuchy i udałam się do łazienki. Wzięłam długą kąpiel. Wysuszyłam włosy i zrobiłam sobie makijaż poprawiłam fryzurę i wcisnęłam się w naszykowane ubranie. Usłyszałam  jak jakiś samochód parkuje pod domem. Chwyciłam torebkę i zbiegłam na dół. W tym samym momencie usłyszałam dzwonek do drzwi. Otworzyłam i ujrzałam… 


_____________________________________
Przepraszam, ze dopiero teraz dodaje ale testy ;// 
 Liczę na komentarze miłe i dużżżo ;***** 

Jutro będzie nowy (znaczy jak go przepiszę xD )


PS. Jaki obstawiacie wynik meczu Polska-Grecja? Będziecie wgl oglądać? Ja się jaram od samego rana *____________*  Ja strzelam że będzie 1:0 dla Polski : )

poniedziałek, 4 czerwca 2012

Przepraszam...

Napiszę to już dzisiaj bo nie chce żebyście się na mnie gniewali. No to tak. Chce was taaak bardzo przeprosić. Przez najbliższy tydzień (znaczy tylko do czwartku) nie będzie kolejnych rozdziałów. Po prostu nie mam teraz czasu. Jestem w II gimnazjum no i zaczynają nam się próbne testy... Dzisiaj na przykład pisaliśmy z języków. Jeszcze polski, historia, matma no i wiecie te przyrodnicze (tego się najbardziej boje). Jak będę miała czas to napisze jakiś rozdział w zeszycie może nawet 2 i dodam wam jak tylko będę mogła. Życzcie mi powodzenia kochani ; )

PS. A co do tych języków to masakra ;/. Znaczy angielski był dla mnie banalny. Z niemieckim było gorzej. zamiast 20 minut pisaliśmy tylko 20!!! Su*ka.. Jutro mam zamiar pójść do dyrektora, że test był źle ułożony i za mało czasu mieliśmy... A z angielskiego jestem bardzo zadowolona. Tak się w tym e-mailu rozpisałam ze bałam się że 100 przekroczę LLN.
A wy pisaliście coś takiego? Jak wam poszły te testy? Powtarzaliście/powtarzacie coś do nich?

 
Bardzo przepraszam, ze nie będzie mnie przez najbliższe dni ; **

Całuski Ewelina : )
 (a skoro tak już do was mówię i może to czytacie to posłuchajcie )
JAK NIE DODAŁAŚ KOMENTARZA POD OSTATNIM TO MOŻESZ TO TERAZ UCZYNIĆ, WCALE SIĘ NIE OBRAŻĘ. : )

niedziela, 3 czerwca 2012

Rozdział 21.


*z perspektywy Zayna*
Jej oczy zabłysły. Jest taka piękna.
- Miała byś może ochotę wybrać się ze mną do kina albo na kolację? – powiedziałem nieśmiało.
- Pewnie. – zachichotała słodko. Spojrzała mi w oczy a później na nasze splecione ręce. Odsunęła swoją od mojej. Dlaczego to zrobiła? Przecież ja tak uwielbiam jej dotyk.
- No to jutro wieczorem? – podniosłem jedną brew do góry. – Przyjdę po ciebie. Pasuje? – przytaknęła. Uśmiechnąłem się szeroko i przytuliłem ją na pożegnanie. Widziałem jak zamyka drzwi i zacząłem wracać do domu. Byłem taki szczęśliwy. Założyłem swoją kurtkę która zdążyła już przesiąknąć jej perfumami. Ach… ten zapach. Zapach mojej sam. Już się rozmarzyłem. Moim planem było teraz powiedzieć jej co do niej czuje.
- Ej ty! – po ciemnościach rozległ się czyjś krzyk przerywający panującą ciszę. Rozejrzałem się w około. Nikogo nie było oprócz sylwetki znajdującej się w oddali. Więc jej krzyki były zapewne skierowane ku mnie.
- Yyyy… Słucham? – odwróciłem się i zobaczyłem Go. – Czego ty tu znowu chcesz? – spytałem zirytowany. Tak to był ten sam typek co pojawił się rano. Tod czy jakoś tak.
- No spokojnie. – zaczął zbliżać się do mnie. – chce tylko pogadać ..
- Dobra. Ja jestem spokojny. Ale co ty chcesz?
- Czekałem aż Sam od was wyjdzie. – psychopata pomyślałem. – Ale doczekałem się ciebie z nią.
- Czekaj, czekaj… CZY TY NAS ŚLEDZIŁEŚ?! – uniosłem się. Teraz to mnie wkurzył.
- No nie . Ja tylko się wam przyglądałem z pewnej odległości. Widziałem jak się przytulacie
- No i co? Do przyjaciółki przytulić się już nawet nie można? – wrzasnąłem.
- To wy nie jesteście parą? – stał naprzeciwko mnie.
- a co Sam tak powiedziała? Że jesteśmy? – za szybko Zayn. Za dużo nadziei w głosie chłopie. Opanuj się.  Skarciłem się.
- Nie no powiedziała tak jak ty – od razu mój entuzjazm opadł.
- Coś jeszcze? Bo nie wiem czy wiesz ale jestem cholernie zmęczony. A ty jakoś nie zasługujesz na to bym poświęcał Ci mój cenny czas. – odpowiedziałem lekceważąco. Minąłem go, chwycił mnie za nadgarstek.
- Hmm. Ałł? –warknąłem i wyrwałem rękę. – Co ty do cholery  wyprawiasz?
- Ty gwiazduniu! Pamiętaj że Sam jest moja. Dobra? – nastroszył się.
- Jaka twoja?! – uniosłem się. – Weź się człowieku lecz. Z tego co wiem to zdradziłeś ją już 2 razy! Jak dla mnie to o 2 razy za dużo. – stwierdziłem.
- Ty nic nie wiesz. Myślisz, ze jak wejdziesz w nasze życie – wyraźnie zaakcentował słowo ’nasze’ – to wszystko będzie spoko. Że wszystkiego się dowiesz od Sam? Może i tak. Może i ja znasz, ale nie tak jak ja. Może i masz z nią kilka wspomnień ale to jest nic w porównaniu ze mną. – uśmiechną się triumfalnie. Stałem ja wryty. Czułem, że chłopak ma racje. On zna ją od zawsze ja tylko o d kilku miesięcy.
- Zdajesz sobie sprawę dlaczego ona się z tobą przyjaźni? – spytał. Nic nie odpowiedziałem lecz ten i tak postanowił odpowiedzieć. – Na serio się nie domyślasz? – chodzi mu o to że dla sławy? Na pewno nie, przecie z Sam taka nie jest. Nie to na pewno nie o to. – Przecież ona tu została sama. Brakowało jej mnie no i Alex. A wasza 5 świetnie wypełniła jej pustkę.
- Serio myślisz że Sam rozpaczała że jej ci brakuje? Że brakuje jej chłopaka który ja tak bardzo zranił? A tak w ogóle to co w tym złego ? Pomogliśmy jej. Była sama. – O co temu dupkowi chodzi?
- Tylko wy nigdy jej mnie nie zastąpicie?
- Weź się człowieku lecz! Ty jesteś jakiś pojebany. – to chore. 24 w nocy a ja się kłócę z byłym mojej… mojej przyjaciółki. – Nie mam ochoty z tobą rozmawiać. Nie dziwie się Sam że z tobą zerwała.
- Zamknij się! – warkną na mnie przerywając mi moją wypowiedź.
-No co? Ja tylko stwierdzam fakty, chłopczyku. A co prawda boli? Jesteś nikim, jak można skrzywdzić taka dziewczynę?! Trzeba być psychicznym. Ty już miałeś swoją szansę. – zacząłem mu wygarniać wszystko co o nim sądzę.
- A nie sądzisz, że moja szansa jeszcze nie minęła? – przerwał mi. – Skoro wybaczyła mi raz, może i wybaczy kolejny. Byłem jej pierwszym chłopakiem. To była prawdziwa miłość. A jak to mówią. Stara miłość nie rdzewieje.  – gapił się na mnie.
- W dupie mam twoje zdanie na ten temat. Sam nie jest głupia by nabrać się na to kolejny raz. Na twoim miejscu bym odpuścił. Nara. – rzuciłem i ruszyłem do domu. – A no i tak na przyszłość – odwróciłem się na chwile do niego. – Dupek jesteś że dziewczynę zdradziłeś. – krzyknąłem przez ramię i pewnym krokiem kierowałem się do domu. Ktoś stukną mnie lekko w ramię.
- Czego ty jeszcze chcesz?! – odwróciłem się i dostałem z pięści w  twarz. – Co ty kurwa wyprawiasz?! – przed kolejnym uderzeniem się zasłoniłem.
- Sam żeś dupek – wysyczał Polak. Zaczął mnie atakować. Na początku się broniłem straciłem cierpliwość. Zaczęliśmy się bić. Z naszych ust padały obraźliwe komentarze na nasze tematy. Po pewnej chwili Tod odsuną się na pewną odległość i usiadł na ziemi. W świetle latarni było widać jego krwawiący nos i rany na twarzy. Przetarłem lekko po swojej twarzy. Syknąłem z bólu. Czułem zapach krwi.
-Dobra w taki sposób żaden z nas nie będzie miał Sam. – wycedziłem w jego stronę.
-A co już peniasz. Oh… - na jego twarzy pojawił się złowieszczy uśmiech który zaraz zamienił się w grymas bólu.
- Nie debilu, ale co nam to da? – warknąłem na niego, prychną.
- No to może tak. – wstał. – Który z nas będzie miał Sam ten z nią będzie. – spojrzałem na niego niezrozumiale.
- Że niby co?
- No to cymbale że Sam sama wybierze kogo chce.  Wszystkie chwyty dozwolone. Umowa? – wyciągną rękę w moją stronę  bez  zastanowienia ja uścisnął.
- Umowa. – nie myślałem nad konsekwencjami. Puściłem jego rękę a on oddalił się.
- Dupek. – wypowiedziałem cicho. Czułem jak z mojej twarzy spływa spora ilość krwi. Było mi niedobrze. Do domu mam jeszcze kawałek, a nie chce ryzykować że w takim stanie spotkam jakieś fanki, czy reporterów.  Podniosłem swoja kurtkę z ziemi która wyładowała tam w czasie bójki. Ruszyłem szybkim krokiem, ocierając co jakiś czas ocierając krew z twarzy.  
*z perspektywy Sam *
 - Co do …. – znów rozległ się dzwonek. Jęknęłam . Kto jest kat mądry by budzić ludzi w środku nocy? Niechętnie wstałam by nasz gość nie obudził rodziców skoro ja już wstałam.
- Co jest? – usłyszałam głos mamy
- Nic, śpijcie. – szepnęłam przez drzwi i zbiegłam na dół. Zbiegłam na dół i otworzyłam drzwi.
- Zayn? – zakryłam usta dłonią. – Co ci się stało?
- Mogę wejść czy będziemy tu rozmawiać? – spytał przykładając sobie rękę do krwawiącej wargi.
- Głupio się pytasz. – pociągnęłam go za rękę. Zaprowadziłam do salonu.
- Co ci się stało? – przejechałam delikatnie po jego twarzy w miejscach gdzie nie było ran. A co było dość trudne. Miał rozcięty łuk brwiowy oraz Warkę. Z jego nosa musiała wcześniej lecieć krew po której został ślad. Włosy miał potargane. Jego prawy policzek był napuchnięty a bluza brudna i podarta .
- Ktoś cie pobił? – spytałam zmartwiona.
- Nie sam sobie to zrobiłem. – zaśmiał się co zaraz przerodziło się w jęk z bólu.
- Poczekaj chwileczkę. Połóż się tu na chwile i odpocznij. – zaproponowałam i pobiegłam do kuchni. Zrobiłam 2 kubki kakao, chwyciłam apteczkę i wróciłam do Zayna który skorzystał z mojej oferty Stanęłam nad nim. Za ławie postawiłam nasze napije i kucnęłam przy nim. Wyciągnęłam kilka wacików i zaczęłam oczyszczać jego twarz z krwi.
- Wiesz że powinnaś być pielęgniarką? – spojrzał na mnie chłopak. – Jesteś taka delikatna. – zaśmiałam się. Nakleiłam mu plaster na łuku brwiowym
- Dziękuje. – uśmiechną się i pocałował mnie w policzek. Usiadłam obok niego z napojem w ręku.  
- Dobra ty mi tu lepiej powiedź kto to ci zrobił. – spytałam zmartwiona.
- Czy to ważne.- upił łyk słodkiego napoju. – Wiesz jak słodko wyglądasz – spojrzałam na siebie. Tak moja piżama składała się z mojej ukochanej koszulki. Rzuciłam w niego lekko poduszką. Napisałam do chłopaków że Zayn śpi u mnie żeby się nie martwili.
- No to choć pokaże ci gdzie będziesz spać. – wstałam i chwyciłam go za rękę.  Poszłam przodem.
- Uuu… Ale mam ładny widok. – zaśmiał się słodko. Puściłam to mimo uszu.
- Tu jest łazienka – mówiłam ciszej. – A tu pokój. – otworzyłam drzwi od pokoju w którym kiedyś spała Alex. Nic się w nim prawie nie zmieniło. Oprócz tego że nie było już tam jej rzeczy. Zayn usiadł smutny na brzegu łóżka.
- co jest? – spytałam zmartwiona.
- Myślałem, że będę spał z tobą. – wywróciłam oczami. Pomogłam mu pościelić łóżko.
- W tej szafce znajdziesz wszystko to co ci potrzeba. – uśmiechnęłam się. – Jak by jestem w pokoju obok. – dałam mu Dziubka w policzek i udałam w się w końcu spać.  

__________________________________________
Mam nadzieję ze się spodoba. :) Liczę na to że jak przeczytasz to zostawisz komentarz. Dziękuję.




Kocham was  mocnoo ;*************

piątek, 1 czerwca 2012

Rozdział 20.


- Aaa…! Nareszcie! – krzykną Niall.
-  A tobie co? – spytałam zaniepokojona wyglądając z kuchni.
- Zaraz będzie premiera teledysku. – pisnął.
- Czyjego? – dopytałam się.
- Twojego! – wrzasną na cały dom.
- Spokojnie. To tylko piosenka. – wtrącił się Harry. – Z zresztą zaraz kolacja. – uśmiechną się szeroko.
- A ty coś taki wesoły? – odsunęłam się z drzwi by nie zostać potrąconą przez pędzącego Nialla. Zaraz za nim wparował Liam z Louisem brak było jedynie brak Zayna który już od jakiś 30 minut siedział w łazience.
- No nie słyszałaś? Zaraz będzie teeeledysk!
- wiesz co? Foch. – złożył ręce na piersiach Lou.
- Ale co się stało? – spojrzałam na niego.
- No bo komu jak komu ale nam mogła byś go jakoś wcześniej pokazać. A nie dopiero teraz.
- Właśnie. – w drzwiach staną Malik  z perfekcyjnie ułożonymi włosami.
- Ojj.. Coś się nie postarałeś. – skłamałam i pokręciłam głowa, próbując przy tym nie wybuchnąć śmiechem. Na wszelki wypadek schowałam się za Liama.
- Dalton ty już lepiej nie pogarszaj swojej sytuacji – wycedził przez zaciśnięte zęby wybuchając później śmiechem.
- Kochanieńki ty i tak mi nic nie zrobisz. – przeszłam obok niego przejeżdżając palcem po jego policzkach.
- A to niby czemu? – przygryzł dolną wargę.
- Takiej grzecznej, niewinnej i bezbronnej dziewczynce byś dokuczał? – uśmiechnęłam się słodko i palcem zaczęłam kręcić kosmyk włosów.
- Jeszcze się policzymy mała. – zmierzwił mi włosy i pokazał mi język.
- To kiedy ten twój teledysk? – usiadł naprzeciwko mnie. Wzruszyłam ramionami.
- Jego się pytaj. – pokazałam głową na Irlandczyka który pochłaniał już kolejnego naleśnika. Odwrócił się w stronę zegarka.
- No za jakieś 15 minut. – no i wciągu tych minut zdążyliśmy zjeść śniadanie i zasiąść przed telewizorem.
- Na czym to? – spytałam..- Na MTV. – odpowiedział mi Luis. Włączyłam wskazany kanał. No i się zaczęło. Prezenterka powiedziała moje imię. A dokładniej powiedziała tak: „A teraz prze państwem dobrze zapowiadająca się młoda gwiazda – Sam Dalton. W swoim debiutanckim kawałku. Który zaraz będzie miał premierę właśnie u nas. Za chwilę. Ale najpierw może trochę przybliżymy wam postać Sam. Ci którzy jej nie znają zaraz poznają. A warto. – uśmiechnęła się szeroko – Fani One Direction powinni ją kojarzyć gdyż młoda Polka często pojawiała się w ich otoczeniu. Złośliwi mówią że wykorzystuje ich ona do promocji samej siebie. Ale raczej nie. Znała ich jeszcze przed jakim kol wiek swoim występem muzycznym..”.
- Yyyy… No raczej. – skomentowałam..
- ciii. – zakrył mi usta Harry. Prezenterka wciąż kontynuowała. „..Ja kupiłam ją w całość. Teraz wasza kolej. Kocham ten jej teledysk*” No i się zaczęło. Tak jak się zaczęło tak też się skończyło.
 - Chaaaałaaaa. – wyuczałam ze śmiechem. Oberwała za to z poduszki od.. chyba Liama.
- Fajny jest. Nawet bardzo. Kocham to. – parsknęłam śmiechem. Na słowa Irlandczyka.
- Boże dziewczyno ty powinnaś już wieki temu zrobić karierę. Z takim głosem, bez przeszkód dała byś radę. – stwierdził Liam.
- Ty będziesz musiała nagrać z nami jakiś kawałek, nie? – zapytał chłopaków Louis. Ci mu przytaknęli.
- Pewnie – zaśmiałam się – żeby mnie wasze fanki – zrobiłam cudzysłów nad ostatnim słowem – już całkiem znienawidziły? Nie dzięki. Moja kariera – znów zrobiłam cudzysłów w powietrzu – rozpoczęła się i skończyła na tym kawałku.
- Jeszcze o tym pogadamy. – położył mi rękę na ramieniu Zayn, odwróciłam się dom niego i słodko uśmiechnęłam.
- To co teraz robimy? – obiją mnie ramieniem Lou.
- Nie wiem jak wy – wstałam. – ale ja spadam do domu.
- Co? Ale już/ - odezwał się smutny Harry.
- Jak to już? – spojrzałam na zegarek. – Chłopie dochodzi 23.
- Ale tyle się nie widzieliśmy… - zrobił słodkie oczka Niall. Wywróciłam oczami.
 - No to może zostaniesz na noc? – zaproponował Liam ruszając śmiesznie brwiami.
- Nie. Dzisiaj nie. Dopiero co przyjechaliście jutro się zobaczymy. Nie chce wam przeszkadzać. Jesteście zmęczeni. – wyliczałam.
- No to choć odwieziemy cię.. – przerwał mi Malik.
- Przecież mogę iść sama. – odpowiedziałam.
- Ta i co jeszcze? – złapał mnie za  rękę i lekko pociągną w stronę drzwi wyjściowych. – Jest późno w nocy a ty chcesz iść sama?
- Ej a może cię odprowadzę. – lekko szturchną Liama w bok. Ten spojrzał na niego zły. Po chwili kontaktu wzrokowego z Zaynem zaczął ziewać.  
- Fantastyczny pomysł . –odpowiedział za mnie Harry.
- Ohh… Dzięki, to właśnie miałam powiedzieć. Puściłam mu oczko a do Mulata słodko się uśmiechnęłam.
- No to super. Oglądamy jakiś film czy coś? – Niall zasiadł powrotem przed telewizorem z paczką chipsów i miską pełną popcornu.
 -Sam chcesz już iść czy zostajemy jeszcze na chwilę? – usiadła  koło głodomora, a Zayn koło mnie.
 -Chyba będę znaczy będziemy się zbierać. – klepnęłam go lekko w kolano.
- Jeeeeeeju – jękną blondyn. – Tylko jutro masz nas odwiedzić. Dobra? – zaśmiał się
- Z wielka przyjemnością. – mrugnęłam do niego.
- No choć tu do mnie – wyciągnął ręce Lou w moja stronę. Zrobiłam dziwna minę. – No choć się pożegnać ze mną – wywrócił oczami.
- Aaaa… - zaśmiałam się i wpadłam w jego ramiona. Pożegnałam się z każdym z chłopaków. Zayn pomógł założyć mi moją kurtkę, chwycił swoją i wyszliśmy.
- Spójrz jakie piękne niebo. – zachwyciłam się jak jakieś małe dziecko. Rozłożyłam ręce i kręciłam się w kółko.
- W sam raz na spacer. – obiją mnie ramieniem. Położyłam głowę  na jego ramieniu. Było mi z nim tak dobrze. Czasami nie mam ochoty rozstawać się z nim. Był dla mnie kimś ważnym, kimś więcej niż tylko przyjacielem.
- W sam raz na spacer w środku nocy. – zaśmiał się.
- tak bardzo cieszę się ze się poznaliśmy, że zostaliśmy przyjaciółmi. – jak ja bym chciała być kimś więcej dla ciebie, pomyślałam.
- Ja też się bardzo cieszę. – objęłam go w pasie pocałował mnie w czubek głowy. Zawiał wiatr, taki zimny przeszywający wiatr.
- Zimno cię? – zaprzeczyłam. – Pewnie, po co ja się w ogóle pytam? – zaśmiał się. Odsuną się ode mnie i zaczął rozpinać zamek swojej kurtki. Złapałam go za rękę.
- To miłe z twojej strony, ale nie dziękuję. Nie chce by tobie było zimno. – wywrócił oczami. Bardzo go moje słowa obeszły gdyż zaraz zdjął kurtkę i założył ją mi.
- Mała mam jeszcze bluzę. – wskazał na grubą bluzę którą miał na sobie.
- Nie wiedziałam. – puściłam mu oczko. – Ale i taaak bardzo dziękuję. – pocałowałam go  policzek. Niestety droga minęła stanowczo za szybko, ale za to bardzo przyjemnie.
- No to może wejdziesz na chwilę? – spytałam gdy staliśmy już pod moim domem.
- Chciał bym, nawet bardzo ale jestem zmęczony. Następnym razem z przyjemnością skorzystam z zaproszenia. – mruga do mnie.
 -Jak chcesz. –uśmiechnęłam się. kiedy już dochodziłam do drzwi usłyszałam że Zayn z kimś rozmawia. Ale zbyt cicho bym mogła coś zrozumieć.
 - Dobra. DOBRA! Sam dam radę! Nara – ostatnie słowa wręcz wykrzyczał wiec spokojnie usłyszałam. Sam! Zaczekaj chwile. – odwróciłam się i zobaczyłam jak biegnie ku mnie.
- Tak?
- Wiesz… - zaczął się jąkać, drapać po głowie.
 A no tak. Czekaj. Twoja kurtka. – wywrócił zabawnie oczami. Zaśmiałam się i podałam mu jego własność. Chwyciłam jedną ręką klamkę.
- Coś jeszcze? – odwróciłam się do niego.
- Yyyy.. – znów zaczął. – Właściwie to tak. – złapał mnie nieśmiało za rękę. Moje serce zaczęło mocniej bić. 

______________________________________
Ten coś krótki chyba. Znaczy cały prawie polega na dialogach ;D  Mam nadzieje że wam się spodoba. Nudny nie? Przepraszam za taką chałe jutro dodam kolejny mam nadzieje, że tamten się wam spodoba bardziej LLN xoxo
wiecie że was kocham? I to baaaaardzo ;D nawet nie wiedzie jaki mam podjar że na MOIM blogu jest 7115!!!!!!!!!!!! JESTEŚCIE KOCHANI :**** Wszyscy bez wyjatku. Nie będe wymieniać po polei bo boje sie ze o kimś zapomnę a wszystkie jesteście dla mnie baardzo ważne *______*

PS. mam takie pytanko do Juls. Dodałaś może nowy rozdział? Bo tu z prawej wyświetla mi się, że tak a jak klikam to że nie ma. No i nie wiem co jest nie tak ;)




poniedziałek, 28 maja 2012

Rozdział 19.


Stał uśmiechając się do mnie tym swoim uśmiechem który tak bardzo lubiłam. Tod chłopak z którym byłam tyle czasu, który tak bardzo mnie zranił. Dwukrotnie.
- Tod? Co ty tu robisz?1 – spytałam zdenerwowana. To miał być piękny dzień, spędzony tylko   z moimi przyjaciółmi.
- No jak to co? – zaczął  zbliżać się do mnie. Odruchowo cofnęłam się o krok. Nie chce znów go pokochać. Tyle czasu zajęło  mi wyleczenie się z niego. Ale czy da się pokochać po raz   kolejny  osobę która  tak bardzo nas zraniła? – Przyjechałem Cię odwiedzić. Stęskniłem się kochana – chwycił mnie  za rękę.
- Nie mów do mnie tak! – wyrwałam szybko rękę. Ten jego dotyk… sprawił, że zapomniałam o wszystkim. I w jednej chwili wszystkie wspomnienia powróciły – Najpierw mnie ranisz, zostawiasz, nie odzywasz się przez tyle czasu. A teraz przyjeżdżasz i mówisz, że się stęskniłeś gdyby nigdy nic? – zaśmiałam się głupio.
- Sam co się dzieje? – obiją mnie w tali Zayn.
- Nie nic. – uśmiechnęłam się. Zapewne zaniepokoiły go moje krzyki bo mówiłam po polsku więc niczego nie mógł zrozumieć. – Idźcie z chłopakami do domu i odpocznijcie trochę. Zaraz do was przyjdę – spojrzał na mnie zaniepokojony.
- Na pewno? – przytaknęłam – Dobra. Ale masz mnie wołać jak by coś. Rozumiesz? – uśmiechną się zawadiacko.
- Kochany jesteś. – dałam mu całusa w policzek. Odwrócił się i wraz z chłopakami udali się do domu. W drzwiach posłał  jeszcze w kierunku Toda złowieszcze spojrzenie. Gdy zostaliśmy sami odezwał się.
- To jest twój chłopak? – w jego głosie było słychać zazdrość? Wow, najpierw mnie zdradza a teraz jest zazdrosny.
- Nawet jeśli to co Ci do tego?! – warknęłam.
- Nie, nic. Tylko pytam. – odpowiedział smutny. Boże, zrobiło mi się go żal. Co jak to możliwe że takiego drania jest mi żal. Znaczy  no tak był draniem, skrzywdził mnie nawet bardzo ale tych wszystkich razem spędzonych chwil nie da się od tak zapomnieć.
- Nie, nie jesteśmy razem. – szepnęłam cicho. Podniósł głowę i spojrzał na mnie tymi swoimi niebieskimi, błyszczącymi oczami. Wywróciłam oczami.
- Przejdziemy się? – wypalił nagle.
- No nie wiem… - zamyśliłam się – chłopaki dopiero co wrócili. Chciałam bym z nimi chwilę pobyć.
- No proszę. – znów uśmiechną się tak jak  lubię.
- No dobra ale tylko na chwilę. – spojrzałam na niego i przeniosłam wzrok na okno domu chłopaków.
~w tym samym czasie~
*oczami Zayna*
Wróciłem do domu. Dlaczego Nie chciała bym z nią został? Kto to w ogóle był? Nigdy go z nią nie widziałem. Znaczy kiedyś jak tylko poznałem Sam pokazała mi kilka zdjęć z nim. To chyba ten cały Tod który całował się z inną i zdradził ją już 2 razy. Dupek. Taką dziewczynę skrzywdzić.
- Jaki ja jestem głooodny! – jękną Niall i pobiegł w stronę lodówki. W salonie rozłożył się na kanapie Harry z Lou i Liam. Stanąłem pod oknem i przyglądałem się Sam i temu chłopakowi. Bałem się że on coś jej zrobi. Kolejny raz ją skrzywdzi.
- Kochaś! Co tak się gapisz przez to okno? – spytał rozbawiony Harry.
- A nic… - ogarnąłem się – tak patrzę… Jaka pogoda – wypaliłem.
- Tak chyba jak tam Sam a nie jaka pogoda – dowalił mi.
- Ej no daj mu spokój – bronił mnie Liam. – Zakochał się. Nie jego wina. – przytakną mu Lou.
- Weźcie nie gadajcie głupot! – opałem na fotem
- Spokojnie nic w tym złego nie ma. – wtrącił się Niall który właśnie wparował do salonu z talerzem pełnym kanapek.
- To dobrze że sobie ją akurat wybrałeś. – rzekł Harry – porządna dziewczyna.
- Taa.. Tylko jakoś chyba nie jestem w jej typie – zrezygnowany znów postanowiłem sprawdzić co u mniej. Spojrzałem przez okno. Ona najpierw patrzyła na chłopaka później przeniosła wzrok na mnie. Super teraz nie wiadomo co będzie o mnie myśleć. Że jakiś podglądacz ze mnie. Uśmiechnęła się i wyjęła telefon. Po chwili zadzwonił mój informując mnie tym że dostałem wiadomość. Od Sam:
Zaraz wrócę. Chce z nim pogadać i idziemy się przejść.
xoxo Sam.”
Jęknąłem. Szybko wystukałem że nie ma sprawy i nie musi się śpieszyć. Spojrzałem znów przez okno ale nikogo już nie było w tym miejscu gdzie wcześniej stała moja Sam.
- Romeo coś ty taki smutny? – spytał Lou wzrok całej czwórki był zwrócone na mnie.
- Sam poszła…
- Co?! Gdzie? – krzykną Niall. – Mieliśmy razem zaśpiewać jej piosenkę.
-  Baranie jedz jak jesz i siedź cicho. – skarcił go Harry. – Mów dalej – zachęcił mnie.
- Poszła przejść się z tym dupkiem…
- To co ty tu jeszcze robisz? Leć za nią – znów  wtrącił się blondyn w moja wypowiedź.
- Po co niby będę jej przeszkadzał? Chce z nim pogadać. Znają się już tyle lat, że mają do tego prawo, prawda? – sam próbowałem sobie to wytłumaczyć. Nie pyłem sam co do tego pewny.
- Debilu na co ty niby czekasz? – wypalił Liam.
- Na to żeby ktoś mu ją odbił – odpowiedział za mnie Harry.
- A co ja mam jej niby powiedzieć? – spytałem sarkastycznie.
- No to, że ją kochasz cymbale – odpowiedział mi Lou.
- Łatwo powiedzieć – wywróciłem oczami.
- Jak ty  tego nie powiesz to ja to zrobię. – każdy zwrócił wzrok na Irlandczyka. Roześmiał się. – Nie ja. Znaczy ja jej to tylko powiem. – reszta zachichotała
- nie no sam jej to powiem.
- Na pewno? – spojrzał na mnie Irish boy.
- Na pewno.
*oczami Sam*
- Dobra i tak już długo z tobą tu siedzę. – wstałam z ławki.
- Czekaj. – chwycił mnie za rękę.
- Co?
- Nie  idź. – uśmiechną się i wstał. Przeczesał wolną ręką włosy. Za dużo czasu z nim spędziłam. Wszystkie wspomnienia wróciły. Te wszystkie nasze spotkania, pierwsze nieśmiałe pocałunki. Był moim pierwszym poważnym chłopakiem, a znaliśmy się od zawsze. Od dziecka co rok razem w klasie… - Pamiętasz nasze pierwsze wspólne wagary? – rozejrzałam się po parku. Tak ten tu przypominał ten w Polsce niedaleko mojej szkoły.
- Tak. Wtedy po raz pierwszy wżynałeś mi miłość.
- Nie czujesz już tego? – spytał przyciągając mnie do siebie. Spojrzał mi w oczy.
- A pamiętasz jak 2 razy mnie zdradziłeś? – odsunęłam się od niego. Jego mina była jak z kamienia, nie dało odczytać się żadnych emocji.
- Nawet nie  wyobrażasz sobie jak tego żałuje. – wypalił po chwili milczenia. Odwrócił się do mnie tyłem i kopną mały kamyk.
- Kiedyś już to słyszałam. Dobra ja już lecę. – odwróciłam się tyłem i zaczęłam zmierzać w kierunku chłopaków. – czekaj. – odwróciłam się na chwilę do Toda który siedział na ławce.
- Tak? – zerwał się na równe nogi.
- Co ty tu tak w ogóle robisz? Tu w Londynie?
- Już mówiłem. Przyleciałem cię odwiedzić. – mrugną do mnie. – A no tak. Masz pozdrowienia od Alex.
- Jak wrócisz do Polski to weź ja wycałuj i wyprzytulaj za mnie. – zaśmiał się.
- Nie ma sprawy. – również się zaśmiałam. – No to zmykaj do tych twoich przyjaciół bo pewnie się martwią. – pożegnałam się. Szybkim krokiem udałam się do chłopaków. Zadzwoniła m do drzwi.
- Dzień dobry. Ile płac… SAM!!! – wrzasną Niall i mocno mnie przytulił.
- Dusisz mnie. – ledwo  wypowiedziałam te słowa.
- Przepraszam. A no tak. Wiesz ja pizze zamówiłem i myślałem, że to już dostawca. – uśmiechną się.
- Tak, chodzący żołądku. Domyśliłam się. – mrugnęłam do niego.
- No właśnie gdzie on jest? – wzruszyłam ramionami, poklepałam go po ramieniu. Wparowałam do salonu gdzie siedziała reszta.
- Jak tam? – spytał Zayn gdy usiadłam koło niego na oparciu jego fotelu.
- A dobrze. Nawet bardzo dobrze. – uśmiechnęłam się do niego szeroko.
- No to dobrze. – odpowiedział nawet na mnie nie patrząc.
- To co dzisiaj robimy? Spytałam chłopaków gdy już wszyscy byliśmy w salonie.
- A co chcesz? – zamruczał mi Mulat do ucha.
- A co tobie już humor się poprawił panie obrażalski?
- Ej. Ja się nie obraziłem. – złożył ręce na piersiach.
-  Pewnie, pewnie. – zmierzwiłam mu włosy.
- Aaa!!! – wrzasną – zepsułaś mi moja fryzurę – zerwała się i udał się w kierunku łazienki.
-A temu co? – spytałam Harrego. Zaśmiał się i pokręcił głową.
- Przegięłaś JEGO włosów się nie tyka. Na twoim miejscu bym się bał. Bądź czujna. – zaśmiał się w czym reszta mu dołączyła.


___________________________ 
Co się ze mną  dzieje? Coś za często dodaje teraz nowe rozdziały. Czas chyba to zmienić ;D 
No ale wiecie powtarzam się ale liczę na komentarze od was ;) 

Muszę was baardzo przeprosić za to że nieświadomi was okłamałam. Źle policzyłam i w ostatnim napisałam że to już 5 miesięcy jestem directioner a tu bum dzisiaj mija równe 4 miesiące. Tak, dopiero 4. ;D A no i jak by coś się nie zgadzało to przepraszam, rozdział pisałam 2/3 na geografii i 1/3 na fizyce :)

Ale jak ja was kocham. Wy sobie tego nie wyobrażacie. Mam teraz kryzys. Moja psychika moje wszystko jest na skrawku wytrzymałości.  Ale jesteście wy. Niektóre są dla mnie kimś bardzo ważnym. Znam was tylko z internetu ale jesteście dla mnie ważniejsi niż ktoś inny, ktoś prawdziwy którego znam w realu.. Jeśli to czytasz i czujesz ze to może o tobie to zapewne masz racje. : ***

 No i jeszcze opis jednej z was na gg. Jak go przeczytałam w czasie naszej rozmowy to się rozkleiłam.
"Niektórzy ludzie nie wiedzą, jak ważne jest to, że istnieją."
Nie wiem dlaczego ale się po przeczytaniu tego rozpłakałam. czasami myślę sobie czy ktoś myśli tak czasem o mnie. Myśli tak " Ewelina nie wie, jak ważne jest to że istnieje". Ale kogo ja oszukuję? Kto ma tak o mnie pomyśleć? 

Dziękuje że to czytacie. No i już chyba wiem dlaczego znowu dodaje nowy rozdział, próbuję odnaleźć się gdzieś gzie pasuje. A gdzie ja pasuję? Tak moja rodzina, przyjaciółmi i wszystkim co jest ważne jesteście wy. DIRECTIONERS. To są mim najlepsi przyjaciele...
Polecam piosenkę na którą mam teraz fazę opisuje nawet trochę moja obecna sytuację :
Alex Band - Only One
DZIĘKUJĘ ; *****************

niedziela, 27 maja 2012

Rozdział 18.


Już jutro wracają chłopaki. Te miesiące zleciały dużo szybciej odkąd sam zaczęłam często zaglądać do wytwórni płytowej. Jutro również jest premiera mojego teledysku*. Nagrałam jeden na razie. Nie wiem jak go przyjmą mam nadzieje że wszystko pójdzie tak jak sobie zaplanowałam. Chuck urósł i jest już niezłym ciachem.  No tak jak wychodzimy na spacer to często poznaje nowy koleżanki. Ale mniejsza o niego. W moim życiu nic się nie zmieniło odkąd podpisałam ten kontrakt. Znaczy ludzie czasem rozpoznają mnie z tego że przyjaźnie się z One Direction.  Trochę boje się tego że mogą mówić że wykorzystuje ich to promowania samej siebie. Ale ja nigdy nie myślałam ze będę mogła zagrać teledysku, w swoim teledysku do swojej piosenki. Znaczy słowa sama napisałam ale muzykę wytwórnia podrzuciła mi. Od miesiąca prawie jest już dostępna a jutro będzie teledysk. Boje się tego jak ludzie go przyjmą… Ale mniejsza o moją ”karierę”. Od miesięcy nie mam kontaktu z Alex… Z moją Alex z którą znam się od dziecka, byłyśmy dla siebie jak siostry a teraz nie kontaktujemy się już zupełnie. Jak tylko o tym pomyśle płaczę. Bo to strasznie boli. Jesteś z kimś tak blisko, jesteście nierozłączni a później wszystko legnie w gruzach. Na szczęście mam jeszcze chłopaków. Znaczy aktualnie ich nie ma ale już za jakieś 24 godziny się z nimi zobaczę. Odkąd dostałam ten naszyjnik od nich nigdy go jeszcze nie zdjęłam. Jest zawsze przy mnie. A Chuck też jest zawsze przy mnie nie jest już malutkim, słodkim szczeniaczkiem teraz jest dużym, słodziutkim psiakiem. Chciałam jak najszybciej przenieść się do jutro by móc ich przytulić i nie być z nimi tylko jeden dzień ale już cały czas, jak dawniej. Mam mieć dzisiaj wieczorem wywiad w sprawie tego teledysku z jakąś dziennikarką z Polski. Poprawiłam makijaż i fryzurę i założyłam sukienkę. Chwyciłam kurtkę,  smycz i wraz z Chuckiem wybraliśmy się na spacer, później go najwyżej podrzucę do domu jak pójdę na ten wywiad. Po krótkim spacerze wróciłam do domu pożegnałam się z psem i wyruszyłam na wywiad. Powitała mnie młoda kobieta. Rozmawiałyśmy po polsku.
- A co powiesz na temat One Direction? –Spodziewałam się że o nich zapyta.
- A co mam o nich powiedzieć? Bardzo za nimi tęsknie. – powiedziałam i wypiłam łyk wody.
- Za którym najbardziej? – spytała podejrzliwie.
- Za każdym tak samo. Jesteśmy ze sobą blisko, ale że tak powiem, żadnego nie faworyzuję. – uważnie musiałam dobierać słowa by nie palnąć czegoś co mogła by źle zrozumieć. 
- A co powiesz na temat tego, że niektórzy mówią, że kolegujesz się z 1D tylko po to by zyskać rozgłos. – spojrzała na mnie
- No raczej nie. Przyjaźnie się z nimi – dałam nacisk na pierwsze słowo – bo ich lubię. Wspaniale się dogadujemy i nie wyobrażam sobie życia bez nich. – odruchowo chwyciłam za prezent od nich. – dziennikarka od razu zaczęła mnie wypytywać o Chucka.
- Niestety musimy kończyć. – zaczęła składać się. – Bardzo miło było mi cię poznać. No i odwiedź szybko swój kraj. Jesteśmy z ciebie dumni.
- Postaram się jak najszybciej. – uśmiechnęłam się jak najszerzej. Zrobiła mi jeszcze zdjęcie i pożegnałyśmy się. Wolnym spacerem wróciłam do domu. Przebrałam się w luźne dresy i postanowiłam wykąpać Chucka który bardzo protestował. Po pół godzinnej męczarni usiadłam przed laptopem by chwilę odpocząć.  Zalogowałam się na skaj paja i zaraz zadzwonił do mnie Liam.
- Czeeeeeeść. – krzyknęli wszyscy na raz.
- Witam. Nawet nie wiecie jak się za wami stęskniłam. – Spojrzałam na ekran. Leżeli w piątkę na łóżku. Liam w środku a Zayn go przytulał. Zaraz obok siedział Harry przytulony do Lou i Niall który coś wpierdzielał.
- Smacznego blondasku – uśmiechnęłam się czule. Odwzajemnił uśmiech. Nagle się zerwał i podbiegł pod radio. Pogłośnił i na cały ich pokuj leciała moja piosenka. Zaczął tańczyć jakiś dziwny taniec.
- Powiem ci tak że jak wrócimy to dasz mi autograf. – Irlandczyk nie przestawał tańczyć.
- On ma teraz taką jazdę na tą piosenkę. – zaśmiał się Zayn. – Ale muszę przyznać, że jest mega.
– Dziękuje, dziękuję… - zaśmiałam się.
- A jeszcze jutro teledysk !! – zaczął piszczeć Lou i dołączył do Nialla. Teraz to już całkiem wybuchłam śmiechem.  Piosenka dobiegła końca a blondyn uśmiechnięty walna się na łóżko i zaczął pochłaniać czekoladę
- E ty żarłoku. – odwrócił się w moją stronę. – Jak wrócicie to zaśpiewamy ja razem, dobra? – miał pełną buzię czekolady wiec zaczął energicznie machać głowa że tak. Uśmiechnęłam się.
- Dobra my kończymy bo niedługo mamy samolot i wracamy do ciebie. – wytrzeszczyłam oczy i przyglądałam jak debile skaczą ze szczęścia.
- Właściwie to też kończę bo spać mi się chce – pokazałam im język. Pożegnaliśmy się i zakończyliśmy rozmowę. Zmęczona poszłam pod prysznic a później położyłam się do łóżka. Rano obudziły mnie promienie słońca wpadające do pokoju. Niechętnie wstałam z łóżka. Spojrzałam na zegarek który wskazywał 9 rano. To od razu dało mi kopa i zaczęłam latać po pokoju jak szalona. Może dlatego że samolot chłopaków miał lądować ok. 10? Chwyciłam pierwsze lepsze ciuchy i zbiegłam nakarmić Chucka. Zaprałam do kieszonki iphona i klucze i wybiegłam z domu. Złapałam taksówkę i zleciłam kierowcy by jechał na lotnisko. Dochodziła 9:50 gdy płaciłam za przejazd. Zaczęłam biec by wejść na lotnisko co było bardzo trudne bo całe było oblężone przez fanki. Przedzierając się przez tłum zorientowałam się ze nie mam torebki ani plecaka co dopiero po chwili sobie uświadomiłam że zapomniałam zabrać go z domu. Fanki stały dosłownie wszędzie, darły się i piszczały.
- Patrzcie to Sam! – krzykną ktoś. Zaczęli otaczać mnie i prosić o autografy. Byłam już przy samej bramce więc postanowiłam podpisać kilka kartek. Nagle piski się wzmogły więc powędrowałam wzrokiem za wszystkimi. Tak, n ten widok czekałam tyle czasu. Piątka moich przyjaciół wychodziła z samolotu. Zaczęli zbliżać się w moją stronę, ale chyba żaden mnie nie rozpoznał.
- Zayn! Niall! Harry! Liam! Louis! – krzyczałam ile tylko siły w płucach miałam. Na nic. Myśleli że jestem jedna z fanek. Spojrzałam na swoją rękę w której wciąż trzymałam długopis. Bez chwili zastanowienia rzuciłam nim w chłopaków. Moim celem okazała się głowa Liama.
- Ałłłłłaa! – krzykną i złapał się za głowę odwrócił się w moją stronę.
- Liam dupku nie poznajesz mnie?! – uśmiechnęłam się odwzajemnił uśmiech i podszedł pode mnie. Pomógł mi wydostać się z tłumu fanek. Gdy mieliśmy już dużo przestrzeni mocno go przytuliłam.
- Tak bardzo tęskniłam… - szepnęłam. Uścisną mnie mocno i podniósł lekko do góry.
- Sam! – krzykną Zayn i podbiegł do mnie szybko. Mocno mnie przytulił. Położyłam głowę na jego ramieniu, tak bardzo brakował mi zapachu jego perfum. Przekazywali mnie sobie nawzajem. Zaczęliśmy kierować się ku czarnej limuzynie. Podjechaliśmy pod dom chłopaków. Wysiadłam z samochodu.
- Sam? Sam. Sam! – ktoś zaczął krzyczeć moje imię. Znałam skądś ten głos. Znałam go bardzo dobrze. Niepewnie się odwróciłam i go zobaczyłam.

________________________________________

Proszę o komentarze ;)
Zastanawiacie się pewnie dlaczego dodałam tak szybko nowy rozdział? A to taki prezencik! Jutro wypada 5 miesięcy odkąd jestem DIRECTIONER więc postanowiłam wam dodać nowy z tej okazji :)
 DZIĘKUJE ŻE CZYTACIE TO ;**** 



























JUŻ 5 MIESIĘCY Z TYMI WARIATAMI *__________________*