Moje Gadu-Gadu: 34230200
Zachęcam na tt: @EvelineOffic
Masz jakieś pytanie do mnie? WAL ŚMIAŁO - ASK.FM



sobota, 7 lipca 2012

Rozdział 34.


Tak dobrze znałam tą okolicę. Te miejsca, budynki nic się nie zmieniło. Tylko dlaczego do Alex jest tyle drogi z lotniska? Ulice robiły się coraz bardziej puste a drogę oświetlały mi tylko latarnie. Kilka razy zagubiłam się w ciemnych uliczkach i musiałam się wracać. Po długiej drodze dotarłam pod dom z którym miałam tyle wspomnień. Właściwie to tu jest mój drugi dom. To tu zawsze mogłam przyjść gdy coś mi nie pasowała, byłam smutna… Ledwo co wciągnęłam walizkę po schodach. Z wielka przyjemnością usiadła bym na schodku i ze zmęczenia zasnęła. Nacisnęłam dzwonek do drzwi. Czekałam dłuższą chwilę aż w końcu odtworzyły się drzwi. Stała w nich rozczochrana Alex w piżamie. Przecierała oczy.
- Taak? – przeciągnęła zaspanym głosem. Spojrzała na mnie. Jeszcze raz przetarła oczy i szeroko je otworzyła. Rozległ się głośny pisk i zostałam pozbawiona powietrza.
- Ja za tobą też cholernie tęskniłam. – wycharczałam. – Ale kochana dusisz mnie. – ledwo co się zaśmiałam.
- Aleksandro co się dzieje. – usłyszałam głos który dobrze znałam.
- Dobry wieczór pani Moniko. – przywitałam mamę najlepszej przyjaciółki.
- Dobry boże. – zakryła usta. – Sam kochanie witaj. – ucieszyła się i mocno mnie przytuliła. Przyjaciółka zaraz zaciągnęła mnie do swojego pokoju. Zmieniło się tu trochę. Na półce stało kilka nowych zdjęć. Oczywiście jej i Chrisa. Ale na półce przy łóżku stało moje zdjęcie a na innych stały nasze  wspólne zdjęcia. Przegadałyśmy całą noc. Zasnęłyśmy około 4 nad ranem. Mama Alex pozwoliła jej dzisiaj odpuścić szkołę. Rano ubrałam się i zeszłam razem z przyjaciółką na śniadanie.
- A ty do szkoły nie chodzisz? – spytała mnie kobieta nakładając mi naleśniki na talerz.
- Chodzę. – zaśmiałam się. – Jestem i tak do przodu z materiałem od reszty. To co trzeba zaliczyłam wiec dla mnie chodzenie teraz do szkoły to tylko formalność. – wypiłam sok.
- No to ja was zostawiam i lecę do pracy. – pocałowała nas i wyszła z domu.
- Jak ja ci zazdroszczę z tą szkołą. – zaśmiałyśmy się. Po śniadaniu Alex wyciągnęła mnie na spacer. Połaziłyśmy w nasze ulubione miejsca. Spotkałam się ze starymi znajomymi. Zadzwonił mój telefon. Wyświetliła się imię osoby której się nie spodziewałam.
- Tod? Czego chcesz. – warknęłam na wstępie.
- Też cieszę się, że cię słyszę. – zaśmiał się do słuchawki. Wywróciłam oczami. Alex nasłuchiwała nasza rozmowę. – Dzwonię bo widzę po przeciwnej stronie ulicy dziewczynę strasznie podobna do ciebie i nie wiem czy to ty. – oznajmił. Odwróciłam się i zobaczyłam chłopaka uśmiechającego się do nas. Przebiegł przez ulicę nie rozglądając się. Z za zakrętu wyjechał samochód i potrącił chłopaka. Spanikowana szybko podbiegłam pod niego. Alex wykręciła chyba numer na pogotowie i poprosiła o karetkę.
- Tod! Tod! - złapałam go za rękę. – Słyszysz mnie? – poleciały mi łzy. Tak dupek z niego ale był moja pierwszą miłością, moim przyjacielem a tego nie da się od tak wymazać z serca, pamięci. Bałam się o niego.  Nachyliłam się by sprawdzić Czu oddycha. Sprawdziłam jego puls, by ledwo co wyczuwalny. – Alex! – krzyknęłam. Znalazła się przy mnie w kilka sekund. – Trzeba mu zrobić sztuczne oddychanie. – oznajmiłam. Przyjaciółka uciskała jego klatkę piersiową a ja robiłam mu usta-usta. Nie przestawałyśmy do przyjazdu karetki. Ułożyli go na noszach i zanieśli do karetki.
- Jedziecie? – spytał młody lekarz. Przytaknęłyśmy i zapakowaliśmy się do pojazdu. Pod szpitalem nie odstępowałam chłopaka na krok. Zabrali go na prześwietlenie.
- To moja wina. – kucnęłam oparta o ścianę otulając kolana rękoma.
- Nie mów tak. – przytuliła mnie Alex. Wytarła dłonią łzy z mojego policzka. Wyciągnęła z kieszeni paczę chusteczek i podała mi je. Po szpitalnym holu rozległ się dzwonek mojego telefonu. Zayn ♥. Odczytałam z ekranu. Nie miałam siły z nikim rozmawiać. Odrzuciłam od niego połączenie.  Musiał się przestraszyć bo zadzwonił jeszcze raz i kolejny. Zdenerwowana wyłączyłam telefon. Po jakimś czasie wyszedł do nas lekarz. Szybko wstałam i poprawiłam marynarkę stając przed lekarzem.
- Nic mu nie będzie. – od razu z mojego serca spadł mi kamień. – Ma tylko lekki wstrząs mózgu, skręcony nadgarstek i  kilka zadrapań. – uśmiechnął się do nas. – Możesz wejść do swojego chłopaka. – położył mi rękę na ramieniu i wskazał drzwi. Alex tylko spojrzała się na mnie krzywo. Wzruszyłam ramionami i pchnęłam drzwi. Na szpitalnym łóżku leżał przytomny Tod.
- Jak się czujesz? – przysiadłam na krześle obok. Postanowiłam być dla niego miła, w końcu w pewnym sensie przeze mnie cierpiał.
- Nic mi nie jest. – zaszczycił mnie swoim zniewalającym uśmiechem.
- Zrobimy ci jeszcze kilka badań i będziesz mógł wracać do domu chłopcze. – do sali wszedł lekarz. Razem z przyjaciółką czekałyśmy aż go wypiszą. Przed szpital gdzie siedziałyśmy wyszedł Tod. Wzięłyśmy go obie pod rękę i ruszyliśmy w kierunku jego domu. Oparł swoja głowę o moją. Za nami szły jakieś dziewczyny i głośno szeptały. Błysną flesz wiec się odwróciłam.
- Macie jakiś problem? – spytała Alex.
- Spokojniej. – upomniałam ją.
- Ty jesteś dziewczyną Zayna Malika, prawda? – spytała rudowłosa dziewczyna. Przytaknęłam. Obie pisnęły i mnie przytuliły odpychając moich przyjaciół. Co chłopaki sądzą o Polsce, jaki ich poznałaś, Zayn dobrze całuje, czy włosy Harrego są miłe w dotyku, to prawda że istnieje Larry… I tysiące innych pytani. Uśmiechnęłam się do nich i zamiast odpowiedzieć na chociaż jedno zaśmiałam się.
- To może tak. Oni jeszcze nie byli u nas. – posmutniały. – Ale kiedyś ich przywiozę. – chciały zdjęcie. Po jakimś czasię się ich pozbyłam.
- Nie wiem czego ludzie się mnie czepiają skoro jestem tylko dziewczyną Zayna a nie jakąś gwiazdą. – wywróciłam oczami. Alex coś pykała na telefonie. Podsunęła mi telefon pod nos.
- Szybkie są. – skomentował Tod. Zmroziłam go wzrokiem. Najprawdopodobniej tamte dwie dziewczyny puściły na twistera moje zdjęcie. Tylko dlaczego wybrały akurat takie na którym Tod opiera o mnie głowę. Wyglądało jak byśmy byli parą.
- Muszę założyć sobie to badziewie jeszcze raz. – syknęłam.  Po godzinie byłyśmy już w domu u Alex. Automatycznie rzuciłam się na lodówkę. Wyjęłam sok a z szafki paczkę ciastek i żelek. Zasiadłyśmy z przyjaciółką na kanapie w salonie. Jej mama wróci dopiero późno w nocy. Taty nie miała. Znaczy źle powiedziane, że go nie ma. Ma ale z nią nie mieszka. Widuje się z nim bardzo rzadko. Rozwiódł się z jej mamą kiedy Alex miała ok. 5 lat. Gdy o tym gadamy mówi że jej go nie brakuje. Ale tak naprawdę wiem, że jej go brakuje.
- Przyniesiesz mi szklankęęęę… - jęknęła. Spojrzałam na nią spod łba. Zrezygnowana wstała i udała się do kuchni. Sama zaś wyciągnęłam swojego laptopa z torby i odpaliłam go. Włączyłam TT i postanowiłam założyć konto. Jako pierwsze obserwowałam Alex później całe 1D. W międzyczasie obok mnie usiadła przyjaciółka ze swoim laptopem.
- Ooo… Mam nowego obserwującego. – podjadała się. Zmierzyła mnie wzrokiem  i obie wybuchłyśmy śmiechem.  Przeglądając tweety directionerek dała się wywnioskować ze mają do mnie za złe dzisiejsze zdjęcia które opanowały twittera.
- Przydało się byś to wyjaaaśniłaaa. – przeciągała przyjaciółka. Zastanawiałam się jak. Wpadłam na pomysł by tak jak kiedyś chłopaki zrobić twitcama. Nie będzie dużo ludzi ale wystarczą mi kilka by znały prawdę. Razem z Alex się przedstawiłyśmy i w skrócie opowiedziałyśmy naszą historię. Oglądaczy wciąż przybywało więc postanowiłam wytłumaczyć się. Ku mojemu zaskoczeniu zrozumiały, że to tylko kolega. Po godzinie skończyłyśmy.
- Woow. – zaśmiała się Alex. Dostała ode mnie z poduszki. Sprawdziłam że liczba obserwujących podskoczyła do kilku tysięcy. Nie ogarniam tego skoro nie jestem żadna gwiazdą. Poszłam wziąć prysznic i skoczyłam pod cieplutką kołderkę. Nie mogłam zasnąć więc po raz kolejny odpaliłam swój sprzęt. Na skjpaju zadzwonił do mnie Liam. Odebrałam bez zastanowienia. 

_______________________________
Przepraszam, że taki nudny ;/ 
Tak wgl to chce przeprosić osoby u których zostawiam swój komentarz. Za dużo słońca i mi odwala xd
No dobra badźmy powarzni...
 Bardzo chce wam podziękować za te wszystkie komentarze, odwiedziny bloga... ♥ Kocham was ;**

Korzystając z okazji. Na moim blogu  mam zamiar zacząć pisać imaginy ;D Pojawiła się tam ankieta na którą mam nadzieje odpowiedzcie (jak najwięcej  osób) bo nie wiem o pisać :)) znaczy jakie wolicie : smutne czy wesołe czy może takie no wiecie +18 xd

 No i pochwalę się wam moimi włosami xD Proszę nie śmiejcie się ;D Były one robione o 3 rano, więc się nie śmiejcie ;D
J. kochanie przepraszam że nie wysłałam ci tego prywatnie ale lubię się chwalić i chciałam wszystkim pokazać xx.

MAM DO WAS PYTANIE!!!!!
KUZYNKA ROBI MI BRANSOLETKĘ  Z MULINY Z NAPISEM ONE DIRECTION. NO I CHCE SIĘ WAS ZAPYTAĆ JAKIE KOLORY?Coś na wzór tego xxx tło chce raczej czarne a napis??


środa, 4 lipca 2012

Rozdział 33.


- Tato co ty robisz? – spytałam trochę zdenerwowana.
- No jesteś moja jedyną córeczką i nie chce by ci się krzywda stała. – przytulił mnie.
- Ale ja już nie mam 5 lat. No on akurat krzywdy mi nie zrobi. – mruknęłam.
- Dla mnie zawsze będziesz tyle miała. – wywróciłam oczami. – A skąd wiesz?
- On mnie kocha a ja jego.
- To niczego nie tłumaczy. – przerwał mi – Myślisz, ze jak się kogoś kocha to nie da się go zranić.
- Tato…
- Już raz to przerabiałaś. Kocham cię córeczko i nie chcę żebyś cierpiała. – uśmiechnął się ciepło i przytulił mnie do siebie.
- Ja ciebie też. – pożegnałam się i pobiegłam do siebie to pokoju. Wzięłam gorącą kąpiel i walnęłam się na łóżko. Co go naszło, że zaczął gadać o takich rzeczach?  Nie chce żeby miał rację. Nawet nie wiem kiedy zasnęłam. Obudziły mnie promienie słońca wpadające przez okno. Nie wiem  co się stało, że w Londynie tak ciepło. Wzięłam szybki prysznic. Wysuszyłam włosy i upięłam je w wysoki kucyk.  Ubrałam się robiłam lekki makijaż i zeszłam na śniadanie. Na stole była kartka od rodziców, że pojechali na cały dzień do znajomych. Zrobiłam sobie szybki śniadanie. Spojrzałam na telefon dochodziła 13. Miałam również jedno nieodebrane połączenie od Zayna i od Alex. Dziewczyna wysłał również wiadomość       
                                          „Jak możesz zadzwoń później bo się cholernie stęskniłam xx”
Uśmiechnęłam się do telefonu. Wyszłam z domu i poszłam na spacer. Był pogodny niedzielny dzień. Cholera jasna jutro do szkoły muszę iść. Zasmuciłam się. Wyciągnęłam telefon i zadzwoniłam do przyjaciółki.
- Cześć kochana. – pisnęła od razu do słuchawki.
- Czeeeeeść. Jak ja za tobą tęsknie. – jęknęłam.
- Ja za tobą też. Tu jest taaak nudno bez ciebie. – zaśmiała się.
- A jak tam z Chrisem?
- No jest taki kochany… - rozmarzyła się. – Jak tylko ma wolną chwilę leci do mnie. – zrobiło mi się trochę głupio, że ja jeszcze ani razu jej nie odwiedziłam. – A co tam z Zaynem?
- Coś mi tata jakieś wczoraj ostrzegał. – skrzywiłam się. Gadałyśmy ok. godziny pożegnałam się i poszłam do chłopaków.
- Heeej. – wparowałam do ich domu. Rzuciła się na mnie 3 debili. Gdy zostawili mnie w spokoju przywitał się ze mną Niall przytulając mnie.
- A gdzie Zayn? – rozejrzałam się, jego jedynego brakowało.
- Dzwonił do ciebie. Jego siostra prosiła go żeby jej w czymś pomógł. Jesteś skazana na nas. – zaśmiał się Liam.
- O a jak już jesteś to możesz skończyć na zakupy z Niallerem. – walnął Harry rzucając się na kanapę.
- Czego ja? – jęknęłam
- Po pierwsze to ty z Niallem najwięcej zjadacie z lodówki.
- A po drugie my byśmy musieli posiedzieć trochę z fanami, więc wiesz.. – zaśmiał się Lou. 
-  No to choć. – złapałam Nialla za rękę i wyciągnęłam z domu. Z zaciszem na ustach paradowaliśmy po ulicy. Nie obyło się oczywiście bez natarczywych fanek Blondiego. Chłopak wyciągnął z kieszeni dwie p[ary okularów przeciwsłonecznych. Wręczył mi jedno parę. Po 15 minutach byliśmy na miejscu. Chłopak zabrał wózek i posadził mnie na nim. Ludzi gapili się na nas jak na jakiś przygłupów. Razem z Horanem mieliśmy tylko z nich zbite. Chłopka jeździł od regału do regału a ja pakowałam do wózka wszystko  co tylko powiedział Niall. Wyskoczyłam z pojazdu i pomogłam blondynowi rozpakować towar na taśmę. Gdy Horan płacił w głośnikach rozbrzmiał piosenka Biebera.   A że się nim strasznie jaram zaczęłam piszczeć ze szczęścia na cały sklep. Dołączył do mnie Niall. Zrobiliśmy  z siebie kompletnych przygłupów. Tańczyliśmy i śpiewaliśmy. Ludzie śmiali się, gapili i robili zdjęcia. Gdy muzyka się kończyła niefortunnie potknęłam się o władnął nogę i wyładowałam na podłodze a na mnie Irlandczyk. Poczułam się trochę niekomfortowo gdyż nasze twarze dzieliły centymetry. Nie wiedząc co robić wybuchłam śmiechem.
- Jaka sierota ze mnie. – dołączył do mnie Nialler i również się śmiał, pomógł mi wstać i wróciliśmy do domu. Siatki pełne pożywienia zanieśliśmy do kuchni po której krzątał się zamyślony Zayn. Skoczyłam mu na barana.
- Hej myszko. – zaśmiał się i przerzucił mnie na blat stołu. Złapałam go za koszulkę i przyciągnęłam do siebie. Pocałowałam go namiętnie. – Nie rozrabiała zbytnio na tych zakupach? – spytał za śmiechem Nialla obejmując mnie ramieniem.
- Czy ja wiem… - zamyślił się z uśmiechem. Wywróciłam oczami i zostawiłam ich samych. Powoli doszłam do salonu gdzie siedziała reszta przygłupów.
- O czym tak rozmawiacie? – przerwałam im siadając na kolana do Harrego.
- O niczym. – speszył się Liam.
- Tajemnic się wam zachciało. – zaśmiałam się.
- To prawda co mówi Zayn? – do pokoju wpadł Niall. Oni pokiwali głowami.
- Co jest? – spytałam przestraszona zsuwając się z kolan loczka i stając między Niallem a Zaynem. Malik obiją mnie w pasie.
- Sam… - jęknął. – Jedziemy w trasę.
- Że co? – do oczu napłynęły mi łzy. To było wiadome że kiedyś to nastąpi po raz kolejny.
- Nie martw się, za jakiś miesiąc wrócimy … - podszedł pode mnie Lou. Przytulił mnie mocno.
~kilka dni później~
- Obiecujecie, ze będziecie cały czas pisać i dzwonić? – spytałam po raz koleiny przytulona do Zayna.
- Ty też nie zapomnij. – pocałował nie w czubek głowy. Wtuliłam się po raz ostatni w każdego z nich. Niallowi nawet łzy poleciały. Nie oszukujmy że mi nie.  Spojrzałam ostatni raz w stronę chłopaków wsiadających do samolotu i machającym fanom. Założyłam okulary które w ostatnim czasie bardzo polubiłam. Złapałam walizkę i pociągnęłam ją za sobą. Przecięłam się przez tłum wciąż piszczących fanek i  dotarłam do kontroli biletów. Przeszłam przez bramkę i usiadłam w samolocie. Włożyłam słuchawki w uszy i zasnęłam. Obudziłam się zaraz przed lądowaniem. Ogarnęłam się i wyszłam z samolotu. Znalazłam swój bagaż i pewnym krokiem ruszyłam wzdłuż ulicy. Miałam przechodnich niektórzy dziwnie się na mnie patrzyli sama nie wiem dla czego. Może, że już robiło się ciemno a ja wciąż z przyzwyczajenia paradowałam w okularach. Tu mnie raczej nikt nie zna jako dziewczynę Zayna Malika. Wsiadłam na murku w parku. Wypiłam dopiero co kupioną cole i wyciągnęłam telefon z kieszeni.
- Super. – syknęłam na widok wyłączającego się i iphona z powodu rozładowanej baterii. Sprawdziłam po kieszonkach. Oczywiście nie miałam żadnej odpowiedniej monety by zapłacić nawet za  autobus. Zrezygnowana ruszyłam z podniesioną głową przez park. 

__________________________________
Kochanii jesteście zajebiści! W ostatnich dniach liczba komentarzy nie jest w granicach 7-8 ale 13-15 !!!!!!
Mam nadzieję, że ta liczba nie spadnie a może wzrośnie? =]
Bardzo się cieszę kiedy czytam wasze komentarze a tam "... od niedawna czytam twojego bloga..." czy "...pokłóciłam się z mamą bo czytam twojego bloga..." - ten był boski tak samo jak inne ;)
LUDZIE! CHCE WAM POLECIĆ BLOGA! Dziewczyna od niedawana pisze i jest cuuuudowna!!
 Chce również polecić wam Narrego xD   zakochałam się normalnie w tych 2 blogach :))


poniedziałek, 2 lipca 2012

Rozdział 32.


- Stary.. Z nikim nie będzie jej lepiej niż z Tobą. – szturchnął go po przyjacielsku.
- Taak. – przeciągnął – Sam widziałeś jej czerwona i opuchniętą twarz od płaczu. Przez kogo? – wskazał kciukami na siebie. – Już wiesz. – posmutniał. Serce mi pękało na widok mojego chłopaka który stał taki smutny i obwiniał się o wszystko.
- Ej no nie mów tak. – Irlandczyk go przytulił.
- Niall.. co ja mam zrobić? – i tylko tyle usłyszałam bo ze zmęczenia zamknęłam powieki i odpłynęłam. Po dosłownie kilku minutach przebudziłam się gdy chciałam objąć Zayna a jego nie było obok mnie. Przestraszona wstałam z łóżka. Przeszłam cały nasz wynajęty pokój. Nigdzie go nie było. Zajrzałam na balkon również pusto. Myśląc że chłopak udał się do chłopaków po coś sama udałam się pod prysznic gdyż wcześniej go nie wzięłam. Przeprałam się w koszulkę i wyszłam z łazienki. Zayna dalej nie było. Łapała mnie panika. Złapałam telefon i szybko wybrałam numer Mulata. Nawet nie pojawił się sygnał tylko informacja że jest nieosiągalny. Usiadłam przestraszona łóżku gdy otworzyły się drzwi i ukazał mi się mój chłopak. Bez zastanowienia rzuciłam mu się na szyję. Chłopak mocno mnie objął.
- Co się stało kochanie? – szepnął mi słodko do ucha. Odsunęłam się od niego na pewną odległość i dostał ode mnie lekko w policzek. Złapał się za niego.
- To za to, że powiedziałeś że z kimś może być mi lepiej niż z tobą. – do oczu mimowolnie napłynęły mi łzy. Nie powiedział ani słowa. Za to ja zarzuciłam mu ręce na szyję i obdarowałam do soczystym całusem. Nasze wargi złączyły się w  pocałunku pełnym emocji. Chłopak zamiast mnie odepchnąć czy coś w tym rodzaju przyciągnął mnie blisko do siebie. Po chwili jak się oderwaliśmy od siebie Zayn spojrzał mi w oczy i zamorzył niesforny kosmyk za ucho.
- A to dlaczego zrobiłaś? – spojrzał mi głęboko w oczy.
- Bo cie kocham – szepnęłam i ujęłam jego twarz w dłonie po raz kolejny całując jego usta.
- Ja ciebie też. – pocałował mnie w czoło. Razem położyliśmy się w łóżku i zasnęliśmy wtuleni  w siebie.
Te dwa tygodnie minę za szybko. Ale dzięki nim poznałam dwa cudowne dziewczyny. Zayn kilka razy jeszcze robił mi sceny zazdrości o Lukasa ale chyba w końcu  zaakceptował, że on jest moim kolegą. Ale zawsze pocieszenie mogłam znaleźć przy Niallu. Sprawiał, że się uspokajałam i uśmiechałam się. Jest najlepszym przyjacielem. Wyładowaliśmy na lotnisku w Londynie otoczeni przez kilku ochroniarzy. Zanieśli nasze bagaże do limuzyny chroniąc nas również od natarczywych fanek.  Bardzo dobrze dogadywałam się z Paulem. Rozdzieliliśmy się. Chłopaki udali się do siebie a ja do rodziców. Nie zamierzałam długo tam siedzieć. Przespałam się chwilę, opowiedziałam im jak. Przebrałam się w coś luźnego i wygodnego i ruszyłam do chłopaków. Naciągnęłam czapkę bardziej na twarz by nikt mnie nie rozpoznał. Nie jestem popularna bo niby czego, ale tak na wszelki wypadek wolę unikać kontu z jakim kol wiek kontaktów z aparatami czy fankami chłopaków. Po 15minutach dotarłam do ich domu. Zadzwoniłam i otworzył mi Niall, pocałowałam go w policzek i ruszyłam dalej. Krzyknęłam do każdego cześć i razem z Horanem udałam się do kuchni coś zjeść. W tym byliśmy do siebie strasznie podobni. Cały czas możemy jeść. Siedział tam Zayn.
- Hej kochanie. – pocałowałam go w policzek.
- Heeej. – zamruczał i przyciągnął mnie do siebie. Usiadłam na jego kolanach. – Jak ja się za tobą stęskniłem. – pocałował mnie w szyję.
- Wiesz o tym że nie widzieliśmy się nie więcej niż 3 godziny? – zaśmiałam się. Niall w tym samym momencie postawił przede mną dużą przepysznie wyglądającą kanapkę.
- Zaaayn!! – Wydarł się Harry zbiegając ze schodów. 
- Co?  - jękną odrywając  usta od mojej szyi.
- Co ty żeś zrobił z łazienką?! – po tych słowach mój chłopak posłusznie wstał i udał się za loczkiem. Spojrzałam pytająco na blondyna ten tylko wzruszył ramionami. Wybuchliśmy śmiechem. Chwyciłam kanapkę i zaczęłam się nią degustować. Chłopak ruszył przodem a ja zaraz za nim.
- Sam! – krzyknął Liam z salonu.
- Mhhmy? – mruknęłam.
- To jest Sam, dziewczyna Zayna. – wskazał na mnie ręką nie odrywając oczu od laptopa. Przetarłam dłonią po buzi która była cała zabrudzona.
- Co ty robisz? – odpowiedziałam z pełną buzią.
- Twitcama.
- Czyli to jest w sieci? – zapytałam głupio.
- No tak. Aktualnie ogląda nas ponad 55 tysięcy osób i to cały czas rośnie. – stałam w drzwiach jak głupia a Niall podbiegł do niego i zaczął wydzierać się do kamerki. – No choć tu do nas. – w końcu odwrócił się do mnie Daddy i szeroko uśmiechnął. Postanowiłam usiąść na fotelu tam gdzie nie widać było by mnie widać na tym twitcamie.
- Elizabett pyta się czy masz twistera. – oznajmił Niall.
- Ale ze ja? – przytaknął. – Nie. Miałam ale usunęłam.
- To ja ci założę. – zaoferował się Liam.
- Nie dzięki. Teraz penie sypią się na mnie takie hejty że fiiuufiufiuu . – zaśmiałam się. Dokończyłam swoja kanapkę.
- Założę. – dalej trzymał się swojej wersji.
- Nie.
-Tak.
-Nie.
-Tak.
- Nie.
- Zayn twoje dziewczyna się ze mną kłóci! – krzyknął na cały dom.
- No i dobrze robi. – dało się usłyszeć jego odpowiedź. Pokazałam język Liamowi. Zeszli do nas Lou z Harrym i Zaynem. Wszyscy otoczyli Liama z laptopem i cieszyli się do kamerki. Siedziałam z boku i śmiałam się z ich odpałów. Po pół godzinie skończyli. Kazali mi do nich pomachać więc gdy Liam skierował na mnie kamerkę uśmiechnęłam się szeroko i energicznie pomachałam.
- Serio 95 tysięcy ludzi nie miało co robić tylko oglądać wasze mordki? – zaśmiałam się i przytuliłam do Zayna.
- A co zazdrosna jesteś? – przygryzł wargę.
- Baardzo . – pocałowałam go. 
- Zostajesz u nas, nie? – spytał Niall odpalając telewizor. Zaprzeczyłam.
- Dlaczego? – zaskomlał Zayn.
- Może dlatego że nie byłam w domu od 2 tygodni? – zaśmiałam i pocałowałam go w policzek.
- No to choć cię odprowadzę. – poruszał zabawnie brwiami. Złapałam swoje okulary i razem z Zaynem kierowałam się do wyjścia.
- Tylko z samego rana masz do nas przyjść. – zaśmiał się Harry. Przytaknęłam i wyszłam razem z Malikiem. Szliśmy przytuleni. Chłopak założył kaptur i również okulary przeciwsłoneczne. Tak geniusze z nas w środku nocy nosimy okulary. No ale siły wyższe. Po jakiś 15 byliśmy na miejscu.
- No to część. – powiedziałam po naszym pocałunku.
- No pa. – odpowiedział. Zaczął cofać się powoli do tyłu. Wciąż trzymałam jego dłonie nie chcąc ich puścić. Przeciągnęłam go bliżej siebie. Przycisnął mnie do ściany i zaczął namiętnie całować. Wplotłam palce w jego włosy. Ktoś otworzył drzwi.
- Może kończcie już to? – zapytał mój tata. Przestraszona odsunęłam się od chłopaka.
- Tato? Co ty tu robisz? – spytałam zawstydzona.
- Pilnuję ukochanej córki. – odpowiedział przyciągając mnie oddzielając mnie tym samym od Zayna.
- Weź tato… - jęknęłam. 
- Żegnam cię chłopcze. – uśmiechnął się do niego i wyciągnął rękę.
- Dobranoc. – Malik uścisnął ją i uśmiechnął się do mnie.
- Pa. – pocałowałam go szybko w policzek. Chłopak ruszył do domu a ja wraz z tatą weszłam do środka. 

____________________________________
NUDNYYY  bardzo za to przepraszam. Chciałam coś napisać żebyście się nie obrazili =]  no i niestety wyszło takie byle co. Bardzo za to przepraszam...  Takie nudne, głupie i beznadziejne... Sorry
Dziękuje za wszystkie odwiedziny tego bloga i komentarze ;** Po ostatnim było 14 !!! KOCHAM WAS. Cieszę się z każdego komentarza jak głupia lol ;*



Chcielibyście te jednoparty czy jak kto woli krótkie jedno częściowe opowiadanie ;D żebym pisała je na tym blogu czy założyła specjalnie inny - oddzielny.. A tak w ogóle to będziecie to czytać? 


 Co sądzicie o tym zdjęciu. Dużo Directioners ma pretensje do Lou że faka pokazał...Ja się mu nie dziwie. Chłopak jak i reszta ma dość ciągłego śledzenia przez paparatzi (wiem, że źle ale nie chce mi się sprawdzać jak się o pisze) on tego nie pokazał do nas - directioners. OGARNIJCIE SIĘ  ; ))Znaczy takie jest moje zdanie, a wy co o tym sądzicie?  

Kocham was xx 

czwartek, 28 czerwca 2012

Rozdział 30 i 31.

ZRÓB MI PREZENT Z OKAZJI 5MIESIĘCZNICY Z 1D I ZOSTAW KOMENTARZ :**

Drzwi były uchylone. Weszłam do środka.
- Zayn? – rozejrzałam się po całym pokoju. Nigdzie go nie było. Ogarnęła mnie panika i strach. – Balkon. – szepnęłam cichutko sama do siebie. Niepewnym krokiem kolejny raz wyszłam na mroźne powietrze. Na całe szczęście stał tam chłopak, odwrócony do mnie tyłem.
- Co jest? – położyłam rękę na jego ramieniu. -  Miałeś nie palić. – powiedziałam cicho, zawiedziona.
- Jak jestem zły to nie mogę się opanować przed zapaleniem. – jego głos był przepełniony bólem.
- Jesteś na mnie zły? – przeszłam tak by stań twarzą w twarz ze swoim chłopakiem.
- Tak. Nie. – gubił się. – Sam nie wiem. – zgasił fajkę o barierkę balkonu i usiadł na stojącym tam fotelu. Oparłam się o barierkę naprzeciwko chłopaka. – Na ciebie nie jestem wkurzony tylko na tego całego Lukasa. – unikał mojego wzroku.
- Zayn. – uśmiechnęłam się do niego. – Co on ci zrobił? – tak jak myślałam nie otrzymałam odpowiedzi. – A może nie jesteś zły tylko zazdrosny, co? – przyjrzałam się mu.
- Jak cholera. – wybuchł. Wstał i zaczął chodzić po całym balkonie.
- Głuptasku – powiedziałam słodko obejmując go od tyłu. Odwrócił się do mnie i przytulił mnie do siebie.
- No co ja poradzę, że jak widzę cie rozmawiającą z jakimś chłopakiem od razu mam ochotę coś mu zrobić? – szepnął mi do ucha. Pocałował mnie w czubek głowy. Staliśmy tak i patrzyliśmy sobie w oczy.
- Nie wyobrażasz sobie jak ja za Tobą szaleję. – ujął moja twarz w dłonie. – Każdego dnia coraz bardziej. Gdy tylko widzę cię uśmiechniętą sam jestem uśmiechnięty ale jak przez chwilę jesteś smutna, zła czy zmartwiona jestem w stanie zrobić wszystko by zmienić to. Byś znów się uśmiechała. Jak wczoraj przytulałaś się do mnie zapłakana miałem ochotę rozerwać tamtą dziewczynę. Jak może powiedzieć coś takiego komuś tak pięknemu. Kocham cię. – Złapał mnie za rękę i pocałował ją nie odrywając wzroku od moich oczu. Czy on właśnie powiedział że mnie kocha? Czy to mój genialny mózg coś sobie ubzdurał. Pocałowałam go namiętnie stając na palcach. Założył mi kosmyk włosów za ucho.  Udaliśmy się do reszty.
- Wróciliście w samą porę. – zaśmiał się Harry.
- Dlaczeeeeo? – spytałam przeciągając słowo.
- Idziemy na spacer. – odpowiedziała mi szczęśliwa Eleanor. Udaliśmy się jeszcze do swoich pokoi. Oczywiście ja musiałam się przeprać bo gdy byłam z Niallem klęknęłam na śniegu i zabrudziłam sobie całe kolana. Ktoś objął mnie ręka w pasie. Zayn szedł przede mną rozmawiając z Harrym  wiec to nie mógł być on. Przechyliłam głowę w lewą stronę. Gapił się na mnie uśmiechnięty Niall.
- Czeeeść? – powiedziałam cicho robiąc dziwną minę.
- Chciałem cie przeprosić? – zwolnił trochę tępo.
- Za co? – spojrzałam w jego niebieskie oczy.
- Za tą sprawę z Zaynem która była przeze mnie oczywiście. – przytaknęłam z uśmiechem. – No i za to że siedziałaś ze mną na mrozie. Chociaż za to, to chciałem  podziękować. 
- Nie wygłupiaj się. – stanowczo odparłam. – Jesteś moim przyjacielem i jakoś nie obchodzi mnie głupia temperatura skoro potrzebowałeś mnie. – oparłam o niego głowę.
- I za to cie kocham. – zaśmiał się. Coś zdaje mi się, że za dużo osób powiedziało mi dzisiaj że mnie kocha. Pod drzwiami wyswobodziłam się z odjęć blondyna i wraz z Zayenem wparowałam do naszego pokoju. Wyciągnęłam coś z torby i przeprałam się. Ze śmiechem opuściliśmy nasz pokój.
- Gdzie my tak właściwie się wybieramy? – objęłam go od tyłu i zmierzaliśmy ku reszcie przyjaciół. Położyłam głowę na jego ramieniu.
- Nie wiem kochanie. – mruknął i pocałował mnie w nos. Pokazałam mu język i szybkim krokiem podleciałam pod Nialla który stał w bezpiecznej odległości od Malika który cały zaś mruczał. Oparłam się o ramie Irlandczyka i zamiast słuchać co gada Liam droczyłam się na odległość ze swoim chłopakiem.
- Jesteście dziwnie – podsumował nas Harry opuszczając wraz z reszta budynek hotelu.
- Wiedziałem, że wrócisz. – zamruczał mi do ucha Zayn.
- Zobaczymy na jak długo. – dostał pstryczka w nos. Złapałam go za rękę i wybiegliśmy z hotelu w celu poszukiwania reszty. Nie musieliśmy długo szukać bo na szczęście  albo na nieszczęście dopadły ich fanki. Pchnęłam lekko Malika w stronę chłopaków a sama ze śmiechem odsunęłam się na pewną odległość.
- Przepraszam. – usłyszałam głos jakiejś dziewczyny. – Mogę poprosić o autograf? – podała mi notes i długopis. Z wielkim uśmiechem podpisałam kartkę i oddałam dziewczynie jej własność. Minęło kilka minut.
- a ty czego taka szczęśliwa? – wypalił Louis.
- A co nie mogę? – pokazałam mu język. – właśnie dałam waszej fance autograf. – powiedziałam dumnie.
- Skąd wiesz, że to akurat nasza fanka a nie twoje. – spytał podejrzliwe Harry.
- Bo geniuszu miała na koszulce wielki napis „One Direction” i długopis z waszymi twarzami. A do tego gdy robiła sobie zajęcie ze mną widziałam jej tapetę No i kto tam był. Oczywiście wy. – zaśmiała się.
- No to dobrze. To znak że cie akceptują. – dał mi buziaka Zayn. Ruszyliśmy przed siebie. Łaziliśmy bez celu jakieś pół godziny.
- Idziemy gdzieś konkretnie bo ręce mi odpadają z zimna. – jęknęłam
- Choć tu. -  zaśmiał się Malik. Ujął moje dłonie w swoje i zaczął je rozgrzewać. Objął mnie od tyłu i włożył swoje dłonie splecione z moimi do kieszonki w moim płaszczu. Odwróciłam głowę do chłopaka i cmoknęłam go w nos. Obok nas szedł z jednej strony Niall a z drugiej Harry dając tym sposobem  chwile prywatności reszcie ekipy.
- Harry zdajesz sobie sprawę, że twoje dowcipy nie są zabawne? – wywnioskowałam, po kolejny żarcie który zastał wypowiedziany przez Stylesa.
- Co? Ranisz mnie. – odpowiedział smutny.
- Ojeeju. Przytuliła bym cię ale już jest mi dobrze. – uśmiechnęłam się pod nosem. Na te słowa Zayn położył głowę na moim ramieniu. Robiło się już coraz ciemniej.
- Gdzie Niall? – mruknął Malik.
- Nie mam pojęcia. – rozglądałam się dookoła.
- Tam. – odpowiedział Harry wskazując dłonią na blondyna w zielonej kurtce który rozmawiał z kimś. Bez zastanowienia podeszłam pod nich.
- Witaj. – uśmiechnął się szeroko Lukas. – Masz bardzo fajnego kolegę. – szturchnął lekko Horana w ramię.
- Hej. – uśmiechnęłam się. – Taak wiem. – przytuliłam Irlandczyka.
- Cooo taaam? – wypalił Harry obejmując mnie i Nialla ramionami.
- Cześć. – dołączył do nas Zayn. Chłopak mocno mnie do siebie przytulił. Pocałował mnie w policzek. Było to bardzo przyjemne gdyż jego gorące Warki rozgrzały mój zmarznięty policzek. Po jakimś czasie dołączyli do nas nasi zakochańce. Po krótkiej rozmowę na mrozie postanowiliśmy wejść do jakieś kawiarni. Wbrew temu czego się spodziewałam było miło. Nawet bardzo. Pomińmy fakt, że Zayn nie odstępował mnie na krok. Ciągle mnie przytulał i całował dając każdemu do zrozumienia, że jestem jego dziewczyną. Lukas pożegnał się odszedł z rodzicami my zaś wróciliśmy do hotelu.
- Dziwnie to może zabrzmieć ale jara mnie ta twoja zazdrość. – szepnęłam do ucha chłopaka gdy przepuszczał mnie w drzwiach wejściowych do hotelu. Odwróciłam zalotnie głowę przygryzając wargę. 


Rozdział 31.

 
W oka mgnieniu znaleźliśmy się w naszym pokoju. Zayn zamykał drzwi kiedy ja ściągałam z siebie płaszczyk. Uniosłam wzrok i ujrzałam chłopaka który zbliżał się do mnie z zawadiackim uśmiechem. Nie odrywając wzroku od moich oczu ściągał z siebie kurtkę. Rzucił ją gdzieś w kąt. Przyciągnął mnie do siebie. Złożył pocałunek na moich ustach. Gdy on mnie całuje świat staje  w miejscu. Liczą się tylko jego pocałunki. Wplotłam palce w jego włosy. Pchnęłam go lekko na łóżko i usiadłam na nim okrakiem.  Chłopak błądził dłońmi po moich plecach.  Zrobiłam to samo tylko moje działania przyniosły większy efekt  i przy mojej pomocy jego koszulka wylądowała na podłodze. Z moją miało stać się to samo gdyby nie cholernie pukanie do drzwi.
- Ja pierdole. – jęknął Zayn. Zaśmiałam się. Pocałowałam go w szyję i zeszłam z niego. Ten z wielkim grymasem z gołą klatą poszedł otworzyć drzwi.
- Czego? – bawiąc się włosami podsłuchiwałam rozmowę swojego chłopaka.
- Jest problem… - zaczął bodajże Liam.
- Co jest? – jego głos od razu się zmienił. Słychać było troskę i zaniepokojenie. Wstałam i podeszłam pod nich.
- Danielle w ciąży? – poruszała łam zabawnie brwiami obejmując nagą klatę Zayna.
- Nie. – zaśmiał się. – Z Niallem coś jest nie tak.
- Nie tak czyli? – trochę się przestraszyłam.
- Zatruł się czy coś. – stwierdził. Nie czekając dłużej we trójkę udaliśmy się do pokoju Harrego i Nialla.
- Gdzie twoja koszulka Zayn? – spytała ucieszona El która siedziała na brzegu łóżka Nialla. Ten się tylko zaśmiał i wskazał na mnie.
- Ej no. – jęknęłam i zaśmiałam się. Dołączyłam do El i przysiadłam obok blondyna.
- Co się stało? – spytałam zmartwiona odgarniając jego włosy z czoła. Ten tylko jęknął i złapał się za brzuch.
- Chyba się zatruł. – wyjaśniła Dan. No i w ten oto sposób cały wieczór spędziliśmy z chorym Niallem. Gdy chłopak zasnął zmęczona wróciłam do pokoju wraz z  Zaynem.
- Tak się zastanawiam. – objął mnie a pasie. – Dlaczego zawsze kiedy robi się ciekawie to ktoś musi nam przerwać. – zamruczał mi do ucha. Odwróciłam się twarzą do niego. Podsadził mnie i oplotłam nogi w ogół jego bioder.
- Może to jest znak. – całowałam go po szyi. – Że musimy przebywać z dala od reszty. – zaśmiał się i wrócił do całowania moich ust. Nie odrywając się od siebie upadliśmy na łóżko. Teraz już i ja byłam pozbawiona ubrań. Leżałam w samej bieliźnie gdy zadzwonił mój telefon.
- Nosz kurwa. – warknął Zayn przygryzając moją wargę. Jęknęłam cicho z bólu i zaśmiałam się. Chłopak sięgnął po komórkę. Jego twarz skamieniała.
- Sorry ale mówi Zayn. – warknął do słuchawki po chwili ciszy. – Jej chłopak. – odpowiedział triumfalnie. Byłam bardzo ciekawa kto dzwoni. Lecz zamiast oddać mi telefon Zayn rozłączył się położył go na półce. Bez słowa zaczął znów mnie całować. Z trudem odepchnęłam go od siebie.
- Co jest? – podniósł się na rękach dając naszym ciałom ochłonąć od siebie.
- Nie powiesz nawet kto dzwonił ani czego chciał? – uniosłam brwi do góry.
- Czy to ważne? – spojrzał mi w oczy.
- Ymmmh.. Tak? – stwierdziłam pytaniem. – Ktoś dzwonił do mnie i miał jakiś interes, nie?
- Tod. Pytał się co u ciebie. – spojrzał na jakiś punkt za mną.
- Dlaczego nie dałeś mi z nim pogadać? – spytałam z pretensją. Właściwie to i tak nie chciał z nim gadać ale jakim prawem zadecydował za mnie.
- Bo przecież… No ale… - jąkał się.
- No co? Dlaczego zadecydowałeś za mnie?! – wyślizgnęłam się spod niego i założyłam koszulkę.
- Sam… Z tym dupkiem chciałaś gadać? Nie pamiętasz jak mi mówiłaś co Ci zrobił?
- Jak byliśmy razem on podejmował za mnie decyzji. – wypaliłam. Zapięłam guzik od spodni i wyszłam z pokoju zmykając drzwi z kłapnięciem. Słyszałam, że ktoś otwiera drzwi i mnie woła ale postanowiłam to zlekceważyć. Co we mnie wstąpiło? Przez głupi telefon wybiegłam od chłopaka. Sam siebie nie ogarniam. Zeszłam automatycznie do baru. Zamówiłam drinka Powoli sączyłam go myśląc o całej tej sytuacji. Wyszłam na kompletna idiotkę. No tak Zayn też zachował się nie w porządku do mnie. Ale on taki jest. Mega zazdrosny. Jest to słodkie ale tylko w pewnym stopniu. Według niego najlepiej było by jak by zamknął mnie w pokoju i była tylko jego. Nim się zorientowałam wypiłam już drugiego drinka. Bez zastanowienia zamówiłam następnego.
- Co ty tu tak sama siedzisz? – złapał mnie za ramię.
- A ty co tu robisz? – rzuciłam na niego okiem. Co on tu robił? – Śledzisz mnie? – zaśmiałam się.
- Nie oczywiście, że nie. Ojciec ma jakieś potkanie na górze a mi się nie chciało tam już z nimi siedzieć to wyszedłem się przewietrzyć. Wróciłem i patrzę że tu siedzisz, to podszedłem pod ciebie. – uśmiechnął się. – To jak? Powiesz czego tu siedzisz?
- Pokłóciłam się z Zaynem? – sama nie wiedziałam czy mogę to tak nazwać.
- Co się stało? – dosiadł się obok i zamówił sobie i mi kolejnego drinka.
- Lukas… Sama nie wiem. – zakryłam twarz  dłonią. Objął mnie ramieniem. Poczułam się trochę nieswojo. – wiesz ja już lepiej wrócę do pokoju. – przytaknął i puścił mnie. Wstałam i od razu przytrzymałam się blatu. No tak kilka drinków i mi się w głowie trochę kręci.
- Dasz radę sama? – spytał zatroskany.
- Pewnie, co to dla mnie. – zachichotałam. Ruszyłam powoli do pokoju. Na schodach straciłam równowagę.
- Ejejejej.. – ktoś krzyknął i mnie złapał. – Co ty  wyprawisz? – rozpoznałam głos blondyna.
– A ty co tu robisz? – ogarnęłam się i spojrzałam na chłopaka który przed kilkoma chwilami był chory.
- Chciałem iść po coś do jedzenia. – zaśmiałam się. Usiadłam na schodku.
- Już chory nie jesteś?
- Szybko zdrowieję. – zaśmiał się triumfalnie. – Czego tak sama po nocy łazisz? – usiadł obok mnie.
- Pokłóciłam się z Zaynem. – przytulił mnie. Jemu mogłam się spokojnie wypłakać w ramie, wyżalić. Tak też zrobiłam.
- Jestem głupia, prawda? Jak można wkurzyć się na kogoś przez głupi telefon. – zaśmiałam się z samej siebie.
- Nie jesteś głupia. Nawet tak nie mów. – poklepał mnie po plecach. Spojrzałam na niego a on uśmiechnął się ciepło. Rozmawialiśmy jeszcze chwilę. Pocieszał mnie jak Tylko mógł. Oparłam głowę o jego ramie. Oczy mi się same zamykały. Nim się zorientowałam chłopak wziął mnie na ręce i zaniósł do pokoju. Nie spałam ale nie chciałam otwierać oczu bo w musiała bym iść a mi się cholernie nie chciało. Blondyn położył mnie na łóżku. Ktoś wszedł do pomieszczenia. Otworzyłem trochę oczy by widzieć cała sytuację.
- Pogadaj z nią. – uśmiechnął się Niall do Malika i poklepał go po przyjacielsku po ramieniu.
- Dzięki. – Zayn złapał go za rękę i uśmiechnął się do niego.
- Za co? – szepnął Irlandczyk.
- Za to, że nie jesteś takim dupkiem jak ja. Z Tobą była by szczęśliwsza. – co? Co on wygaduje? Niall wybuchł cichym śmiechem.

 __________________________________________
Macie dwa :) Tak trochę późno na świętowanie no ale. DZISIAJ CZYLI 28 CZERWCA MIJA 5 MIESIECY ODKAD JESTEM DIRECTIONERS. Ni e mogę w to poprostu uwierzyć, że siedze tu już z wami tyle czasu :*** Kocham was bardzo mocno moja kochana 1d rodzino :**
Tak samo mocno kocham cała 5 1D. To oni wywrócili mój świat do góry nogami. Zmienili moje poglądy na różne tematy. Ale jest tego zbyt wiele by się rozpisywać. tak rozpisywać xD Kocham każdego z nich.
Louisa - kocham jego za to, że jest dużym dzieckiem. Niby najstarszy ale nie zachowuje się tak jak na jego wiek przystało i to jest wspaniałe. Kocham jego głos. Głos który sprawia, że mam ciarki gdy słyszę "Moments". Jego związek z El. Wiem, że Larry istnieje i kiedyś sie ujawni.
Zayn - kochany bad boy. Te jego wszystkie tatuaże. Jaram się każdym coraz bardziej. Może dla tego, ze na ogół jaram się tatuażami ^^. To, ze dba o siebie. Kocham go za te jego mądrości życiowe. Taki nieśmiały, słodki, kochany mój przyszły mąż. Kocham to jak za czasów xfactora robił za "echo". Tylko kochany udzielaj się bardziej na tt, bo brakuje nam cię.
Niall - słodziutki Irlandczyk. Kocham jego zamiłowanie do jedzenia, jego głos, jego nieśmiałość, jego. Kocham każdą jego nie doskonałość. Jego blond włosy... Jego delikatność i skromność. Tylko Niall weź w końcu ogarnij, ze jesteś tak samo piękny ja cała reszta. 
Liam - Daddy Direction. Najodpowiedzialniejszy z całej piątki. Ale nie nudny. Chłopak z przejściami. Z cudownym głosem. Gdyby nie jego opiekuńczość reszta zrobiła by sobie coś. To, ze tak dba o nas - fanów. Jego twitcamy, że followuje fanów, rozmawia z nimi. Zawsze znajdziesz dla nas czas.
Harry - najmłodszy. Kochany podrywacz. Każdy ma swoje upodobania ale żeby z 32 latka? xD Jego loczki, dołeczki, śmiech... Miłość do Louisa. Napalony loczek z zamiłowaniem do chodzenia nago. Te twoje oczy bejbeee. Masz najwięcej obserwujących na tt ale to nie znaczy, że jest on najlepszy z 1D.
One Direction tworzą indywidualności które w złączeniu dają niesamowity efekt.




KOCHAM WAS DIRECTIONERKI WY MOJE <3 LICZĘ NA MASĘ KOMENTARZY POD TYMI 2 ROZDZIAŁAMI 

środa, 27 czerwca 2012

Rozdział 29.


- Niall… - zaczęła cicho. Nawet na mnie nie spojrzał. Przykucnęłam przy nim łapiąc go za rękę. Drgnęłam od Zina jego dłoni. – Blondasku. – uśmiechnęłam się do niego ciepło. Podniósł minimalnie na mnie wzrok. Dało się odczytać ból z jego oczu. Kto jak kto ale on nie potrafił dusić w sobie emocji. Jego niebieskie jak niebo oczy robiły się coraz bardziej szklane. Mocno go przytuliłam. Usłyszałam cichy szloch. Zaczęłam głaskać go po głowie. Usiadłam obok niego.  Serce pękało mi na sam dźwięk, widok płaczącego Irlandczyka.
- Niall… Wszystko będzie dobrze. – mocno zacisnęłam oczy by samej się nie popłakać. – Nie bierz do siebie słów tych idiotek. Nie znają cie  i nie wiedzą co mówią. – odsunął się ode mnie na chwilę.
- Ale to jest okropne uczucie. – wytarł rękawem resztkę łez która pozostała na jego policzkach. – Kiedy dziewczyny przytulając Zayna, Harrego Louisa czy Liama a mnie nie. Uśmiecham się ale to boli i to cholernie. – jeszcze raz go przytuliłam.
- Ja zawsze cię przytulam. – zaśmiałam się słodko.
- Ty jesteś inna. – schował swoją twarz Mo moim ramieniu. – A wiesz co jeszcze mnie boli? – spojrzałam mi w oczy. – Widok twój i Zayna, Lou i El czy Liama i Dan. Dlaczego akurat ja muszę być sam? – oczekiwał odpowiedzi na pytanie które nie potrafiłam mu odpowiedzieć, wzruszyłam tylko bezradnie ramionami.
- Ale Harry też jest sam. – stwierdziłam cicho.
- Ale Harry może mieć każdą. Wszyscy go kochają. Bardziej niż mnie. Ja jestem od niego gorszy tak samo jak od całej reszty. Brzydszy, nie umiem śpiewać… - dokończył załamanym głosem. Schował twarz w dłoniach.
- Nie waż się tego powtórzyć! – podniosłam głos i kucnęłam powrotem przed nim bym mogła na niego spojrzeć. Opadłam na kolana na widok jego zaczerwienionych oczu. – Jesteście tak samo przystojni i fantastycznie śpiewacie. Wszyscy! Rozumiesz? Nie jesteś gorszy. – złapałam jego ręce. – Przestań już płakać bo zaraz ja się popłacze. – wciąż chował twarz w dłoniach nie patrząc na mnie. W głowie rozbrzmiała mi piosenka. Fantastycznie pasował do teraźniejszej sytuacji.
- You with the sad eyes
Don't be discouraged
Oh I realise
It's hard to take courage
In a world full of people
You can lose sight of it all
And darkness still inside you
Make you feel so small  - zaśpiewałam mu cicho. Spojrzał na mnie tymi swoimi smutnymi i przepełnionymi bólem oczami.
- But I see your true colors
Shinin' through
I see your true colors
And that's why I love you
So don't be afraid to let them show
Your true colors
True colors are beautiful,
Like a rainbow. – uśmiechnął się prawie nie  zauważalnie. Pomyślałam, że chyba działa więc kontynuowałam. Olałam to że robię sobie wiochę. Nie obchodziło mnie nic prócz tym, że mój przyjaciel cierpi.
- Show me  a smile then                                                                                                                                                                                         Don't be unhappy,
Can't remember when I last saw you laughing, – swoje palce przyłożyłam do kącików jego ust i uniosłam w górę.
If this world makes you crazy
And you've taken all you can bear
You call me up
Because you know I'll be tere – poklepałam się w klatkę piersiową którą dumnie wypięłam.
- Can't remember when I last saw you laughing – mocno go przytuliłam.
- If this world makes you crazy
You've taken all you can bear
You call me up
Because you know I'll be there
And I'll see your true colors
Shining through
I see your true colors
And that's why I love you
So don't be afraid  to let them show
Your true colors, true colors
I see your true colors shining through
I see your true colors
And that's why I love you
So don't be afraid to let them show
Your true colors
True colors, true colors
True colors, are beautiful like a rainbow – teraz chłopak uśmiechał się już słodko, tak jak prawdziwy Niall James Horan. Gdy zaczaił tekst podśpiewywał ze mną.
- Wiesz, że jesteś najlepsza przyjaciółką na świecie? – szeroko się uśmiechnął.
- I tą która robi najlepszy obciach. – zaśmiałam się. No tak ludzie wrócili do swoich zajęć ale niektórzy jeszcze się na nas gapili. Pomógł mi wstać ze śniegu.
- Jesteś najlepsza, kocham cię. – powiedział z irackim akcentem. Mocno mnie przytulił.
- Ja ciebie też. – zmierzwiłam mu włosy. – Co powiesz jak wybierzemy się na ciacho? – uniosłam zabawnie brew go góry. Jego oczy rozbłysły.
- Ooo taaak. – jękną z radości. Wyciągnęłam telefon wystukałam
Sytuacja opanowana  idziemy jeszcze na ciastko
na poprawę humoru i będziemy powrotem xx”
i wysłałam do Liama. Jest najodpowiedzialniejszy więc na pewno wszystko dokładnie przekaże reszcie. Usłyszałam dźwięk wiadomości
Wiesz że jesteś niezastąpiona? : ) xo „
Wybuchłam śmiechem. Horan zaprowadził mnie do jakiejś kawiarni. Było tam o wiele cieplej niż na zewnątrz.
- Jeśli się przez ciebie rozchoruje to  Zayn będzie złyy. – zaśmiałam mu się do ucha.
- Jakoś może przeżyje.  – puścił mi oczko. Kierowaliśmy się w stronę jakiegoś stolika gdy nagle Nialla otoczyło stado fanek odcinając mnie tym samym od blondyna. Siłą przedarłam się do niego. Uniosłam rękę do góry by je wszystkie uciszyć.
- Bądźcie cicho na chwilę. Sądzę że jesteście normalne i nie zrobicie tego ale wolę was uprzedzić. – uśmiechnęłam się do nich szczerze. – Jeśli któraś z was. – wskazałam każdą niegrzecznie palcem. – Powie mu coś nie miłego. – wskazałam teraz Nialla. – Będzie miała do czynienia ze mną. – wskazałam na siebie. – A to się nie kończy zbyt dobrze. – puściłam którejś oczko. – Bawcie się dobrze. – przecisnęłam się z powrotem na zewnątrz gromadki fanek. Zasiadłam przy stoliku. Zamówiłam sobie i Niallowi po kawałku ciasta czekoladowego, gorącą czekoladę i wszystko z podwójną porcja bitej śmietany. Zauważyłam, że przy stoliku obok siedzi znany mi już chłopak.
- Książę Monako tak? – zaśmiałam się i machnęłam do niego. Słodko się uśmiechnął. Gestem głowy zawołałam go do stolika.
- Tak wyszło. – zaśmiałam się – Miło cie widzieć kolejny raz. Sama tu jesteś? – rozejrzał się.
- Nie. Tam. – wskazałam malejącą grupkę dziewczyn.
- Z nimi wszystkimi? – robił wielkie oczy. Puściłam facepalma.
- Oczywiście, że nie. Z Niallem. – wytłumaczyłam mu kim on jest. – O wilku mowa. – uśmiechnęłam się na widok blondyna.
- Zamówiłaś już coś? – nie zauważył siedzącego ze mną Lukasa. – Aa.. E… Cześć. – wyciągnął do niego rękę.
- Nie mogłaś powiedzieć, że to chodzi o jednego z członków zespołu tylko o tym jak się poznaliście? – spojrzał na mnie zabawnie.
- Czepiasz się szczegółów. – wywróciłam oczami. – To jest Niall a to Lukas. – przedstawiła ich sobie. – Lukasa poznałam na lotnisku. Jest księciem Monako. – szepnęła zabawnie do Irlandczyka.
- A ja papieżem. – zaśmiał się. Nikt się nie śmiał razem z nim więc i on się opanował. – Na serio? – oboje przytaknęliśmy. – Wooooooooooow.  – tak jak myślałam czas miną bardzo sympatycznie. Chłopaki się zakumulowali. – Reszta musi cie poznać. – powiedział Horn na do widzenia. Zadowoleni we dwójkę wracaliśmy do hotelu.
- W przeciwieństwie do Zayna chyba go polubiłeś. – zachichotałam.
- On go zna? – spytał zaskoczony.
- Znaczy poznał go wtedy co ja, tylko był bardzo zazdrosny. – zapięłam bluzę. – Ale mnie wasze fanki znienawidzą. – uśmiechnęłam się zawadiacko.
- Może nie będzie tak źle. Przecież tak strasznie to ich nie potraktowałaś. – zaśmiał się. – Dziękuję, że stanęłaś w moje obronie. Trochę ucierpi na tym moja męskość… Ale już ucierpiała wcześniej. Przecież chłopaki nie płaczą, a ja ryczałem jak bóbr. – wywróciłam oczami. Mocno go przytuliłam.
- Chodźmy już bo ja tu zamarzam. – zaczął do tego wszystkiego padać jeszcze śnieg. Pobiegliśmy do hotelu. W drzwiach rzuciło się na nas kilka dzikich ludzi. Taa… nasze kochane dzikusy.
- Niall wszystko dobrze? – spytała opiekuńczo Eleanor.
- Pewnie. A wszystko dzięki Sam. – przytulił mnie jeszcze raz.
- Przestań bo się rumienię. – zaśmiałam się.
- Zayn jak ja zranisz to obiecuje Ci to tu i teraz że ci nogi z dupy powyrywam. – lekko szturchnął mojego chłopaka w ramię. Słodko się do mnie uśmiechnął i poszedł mnie mocno przytulić unosząc mnie tym samym do góry. Na koniec pocałował mnie soczyście. Opuścił mnie na ziemię. Oparłam głowę o jego ramię.
-  Nie uwierzycie kogo dzisiaj poznałem. Też musicie go poznać nie Sam. – nie zauważalnie kręciłam głową by się zamknął ale oczywiście musiał palnąć. Nie to, że się bałam reakcji Zayna tylko nie chciałam by się źle poczuł. On jest taki zazdrosny. Mocniej go przytuliłam. Blondyn zaczął brać na niewidzialnej perkusji wydając z  siebie zabawne dźwięki. – Księcia Monako. – Poczułam, że Zayn staje się sztywniejszy. Pocałowałam go w policzek, trochę podziałało i się rozluźnił.
- Skąd? – zapytał Liam.
- Jak byliśmy w kawiarni to Sam zawołała go do naszego stolika. Poznali się na lotnisku. Niezła jest, nie? Wie z kim się kumplować. – zaśmiał się. Niestety Zayn nie potraktował tego jako żart. Najpierw odsunął się ode mnie kilka centymetrów a później odszedł w stronę pokoi. Horanowi od razu zszedł uśmiech z twarzy.
- Sam.. Nie wiedziałem, ze on tak zareaguje. – zaczął się tłumaczyć. Nie chciałam by się przejmował.
- Jakoś dam radę. – machnęłam ręką i posłałam mu wymuszony uśmiech. Szybkim krokiem udałam się do naszego pokoju. 

_______________________________________
No i doszliśmy do 29 oO 

 Na początek żebym nie zapomniała chce polecić wam photobloga , jet to blog baaaaardzo fajnej dziewczyny więc jeśli również chcecie być fajni wpadajcie : )

Nie wiem czy podoba się wam pomysł z piosenką, tak jakoś uwielbiam ją i skojarzyła mi się z tym no to co się będę ograniczać nie? xD  Jeśli jej nie znacie to tu ją macie ( oczywiście w wydaniu mojego ukochanego serialu GLEE ) - True colors
Mam nadzieję, że wam się podoba :) Jutro będzie kolejny z okazji... dowiecie się jutro xD Miałam wenę napisałam ze 2 i buuuuum stało się jak zawsze wena wyczerpana ;/ Zacięłam się w połowie rozdziału mam nadzieję, że blokada szybko przejdzie bo przed wyjazdem pewnej mojej ukochanej osoby przydało by się dodać jeszcze kilka xD Guśki niestety nie będzie ale będzie reszta którą kocham taaaaaaaaaak bardzo mocno ;***** Liczę na wasze komentarze :**
Tak wgl to na gg np. informuję o nowy jakieś 30 osób, ale szkoda że wszystkie nie zostawiają komentarz ...  I TAAAAAK WAS KOCHAM :)


Wiecie, że jak dodałam rozdział 28 to wyświetleń bloga było 10.499 a jak dodaję tego jest już 10.957 !!!!!!!
Szkoda że wszyscy nie dodają komentarzy ale WIDZĘ że włączacie i to ponad 400 osób wooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooow *___________*



Słooodziutki Styles xD

poniedziałek, 25 czerwca 2012

Rozdział 28.


- Ty masz jakieś przyciąganie w sobie. – stwierdził Zayn. Spojrzałam na niego niezrozumiale. Po chwili zaczaiłam i zaśmiałam się.
- Taaa… Przyciągam osoby sławne – wybuchłam śmiechem. Przygryzłam dolną wargę. Malik z zadziornym uśmiechem zbliżał się do mnie. Nasze usta dzieliły centymetry. Ale mój ukochany chłopak zaczął się ze mną droczyć i gdy tylko milimetry odsuwał się dalej.
- Głupek. – szepnęłam cicho i przyciągnęłam go za koszulkę do siebie. Naszą chwilę przyjemności jak zwykle ktoś musiał zepsuć. Do pokoju wpadła cała ekipa. Przejechałam ręką po rozczochranych włosach.
- Co wy tu robicie? – fuknął Zayn.
 - Trzeba was pilnować. – zaśmiał się Styles i wpakował się między nas. Zrobiłam facepalm.
- Oglądamy coś? – do pokoju wparował Daddy ze swoją dziewczyna. Nie zastanawiając się co oni robili gdyż Liam zapinał guziki swojej koszuli. W taki oto sposób wieczór który miałam spędzić tylko ze swoim chłopakiem zamienił się wspólne oglądanie filmów. Obejrzeliśmy już horror i komedie. Teraz mieli zamiar puścić kolejny raz straszny film. Wtulona w Zayna zasłaniałam oczy jego koszulą.
- Boisz się? – szepnął mi  do ucha słodko Malik.
- Tak, jak by. Boje się oglądać takie filmy bo potem nie mogę spać. – spojrzałam mu w oczy. Założył mi niesforny kosmyk za ucho. Złożył pocałunek na moich ustach i mocno przytulił.
- Przy mnie nie musisz się bać. – uśmiechnął się zawadiacko. Filmu prawie nikt nie oglądał oprócz Harrego. Liam zajmował się swoją dziewczyną tak samo jak Louis a że nam z Zaynem nie pozwolono rozmawiać bo przeszkadzaaamy musieliśmy w inny sposób zająć nasze usta. No i został jeszcze Blondas. Ten też miał usta zajęte tyle ze jedzeniem. Cały film coś upierdzielał. Czasami gapił się w telewizor no ale wiadomo, że dla niego najważniejsze jest jedzenie.
- A sądziłem że to ten drugi zabijał. – wypalił nagle Harry zapalając światło. Przymrużyłam oczy.
- Mm… Ja też. – pokiwałam głową. Ten tylko spojrzał na mnie spod łba i uśmiechnął się.
- No to ten. – wstał Zayn i stanął przy drzwiach wyjściowych z naszego pokoju. – Nie chce was wyganiać ale spadajcie. – otworzył drzwi i wskazał ręką drogę. Nie powiem zrobił bardzo seksowną pozę.
- No spoko, przyjacielu. – poklepał go po ramieniu Liam. – Chodźcie bo widać, że Sam rozbiera go wzrokiem. – na dźwięk swojego imienia oderwałam wzrok od swojego chłopaka. Poczułam, że moje policzki zaczynają mnie palić. No tak siedziałam i gapiłam się na niego jak głupia. Pożegnaliśmy się z przyjaciółmi i chłopak zamknął za nimi drzwi.
- No to ja idę wziąć prysznic. – jego mina od razu zrzedła. – Nie martw się zaraz wrócę. – cmoknęłam go w policzek i pobiegłam wziąć szybki prysznic. Przeprana w piżamę walnęłam się na łóżko. Po kilkunastu minutach dołączył do mnie Zayn. Położył się na mnie przyciskając mnie do łóżka.
- I co teraz? – uniósł seksownie jedną brew do góry. Namiętnie go pocałowałam. Wjechał ręką pod moją bluzkę i całował moją szyję. Wplotłam palce w jego włosy. Delikatnie uniósł moją koszulkę.
- Zayn… - jęknęłam cicho. Zamruczał w odpowiedzi. – Jeszcze nie teraz. – podniósł powoli wzrok na mnie. Szczerze to trochę bałam się jego reakcji. Uśmiechnął się do mnie szeroko pokazując szereg białych zębów.
- Rozumiem. Jak już będziesz gotowa to powiedz. Mamy czas kochana. – pocałował moje usta. Nawet nie pamiętam kiedy zasnęłam. Obudził mnie dzwonek telefonu. Jęknęłam. Wyciągnęłam rękę po swojego iphona ale okazało się że to nie mój tylko chłopaka.
- Przepraszam, że cie budziłem. – pocałował mnie w czoło i wyszedł na balkon. Z uśmiechem na ustach wstałam i udałam się do łazienki. Postanowiłam pokręcić swoje włosy które zazwyczaj są takie nie wiadomo jakie. Chwyciłam lokówkę i zaczęłam robić swoje. Chłopak był pogrążony w rozmowie więc miałam sporo czasu na przygotowanie się. Rzuciła mi się w oczy koszulka która leżała na wierzchu walizki Zayna. Postanowiłam ją pożyczyć. Założyłam ciuchy i udałam się na balkon do Zayna. Po drodze wzięłam jakąś jego bluzę bo z tego co widziałam wybrał się tam w samej koszulce, a tu nie jest zbyt upalnie. Zobaczył mnie w drzwiach i automatycznie zrzucił coś na dół. Zarzuciłam na niego okrycie. Uśmiechnął się słodko. Poczułam od niego dym papierosowy. Po chwili skończył rozmowę.
- Moja mama chce cię poznać. – oznajmił dumnie. – Więc jak tylko wrócimy do domu zabieram cię do rodziców. – chciał mnie pocałować lecz odepchnęłam go ręką.
- Śmierdzisz. – odwróciłam się do niego tyłem. – Ale fanie że poznam twoich rodziców. Trochę się boje. Polubią mnie? – zapytałam sama siebie. – a tak w ogóle. To dlaczego ty do jasnej cholery palisz?!- fuknęłam na niego odwracając się w tym samym momencie.
- Przepraszam. – złapał mnie za rękę. – Dla ciebie postaram się rzucić. – pocałował mnie w dłoń. Wywróciłam oczami.
- Chodźmy do środka bo tu zimno. – pociągnęłam go za rękę.
- wiesz, że jesteś piękna jak się złościsz? – zaśmiał się. – No i masz boską koszulkę. – zaśmiałam się i odwróciłam się w jego stronę. Złapałam zaciesz na twarzy.
- Wiem. – pocałowałam go w policzek. Szybko się przebrał i wyszliśmy z pokoju. Wpadliśmy na całą ekipę. Harry od razu złapał zaciesz jak zobaczył koszulkę. Podbiegł do stojącego razem z El Louisa i złapał go ze rękę. Ruszyliśmy w taki zestawieniu na śniadanie. Niall szedł taki trochę przybity. Przytuliłam go mocno od tyłu. Od razu się rozpromienił. Po śniadaniu fanki dopadły chłopaków. Wraz z dziewczynami odsunęłyśmy się od nich i zaczęłyśmy sobie plotkować. Kilka fanek otoczyło również nas chcąc autograf lub zdjęcie.  Były bardzo miłe. Po upływie jakiegoś czasu dołączyli do nas chłopaki obejmując Nialla. Zaniepokojone podeszłyśmy do nich szybko.
- Niall nie martw się. – przytulił go Zayn.
- Zostawcie mnie. – powiedział cicho i wyszedł na zewnątrz.
 – Co się stało? – spytałam zmartwiona.
- Kilka „fanek” – Lou zrobił cudzysłów nad ostatnim słowem – przytulała nas ale pomijały Nialla. Wiesz on jest strasznie emocjonalny.
- Do tego jedna powiedziała mu, że po co on jest w One Direction skoro jest brzydki i nie umie śpiewać. – dokończył Harry.  – Widziałem jak ociera szybko łzy. – posmutniał.
- Idę do niego. – oznajmiłam.
- Mieliśmy nadzieje, że to powiesz. – uśmiechnął się Zayn.
- Najlepiej się z nim dogadujesz. – poklepał mnie po ramieniu Liam. Ruszyłam w kierunku drzwi. Zderzyłam się z falą zimnego powietrza po otwarciu ich. Rozejrzałam się dookoła.
- Gdzie on jest? – cicho spytałam samą siebie. Z daleka rozpoznałam te jego blond włosy które wystawały z pod kaptura. Siedział na ławce dość daleko więc pobiegłam w jego kierunku. 

__________________________________
Macie 28 :) Podoba się? Mam nadzieję że tak xD Mogę wam zdradzić tajemnicę ze mam jeszcze napisane rozdział i ponad pół kolejnego :) Jakoś mnie wena dopadła więc czerpie z niej ile mogę xD tylko nie wiem kiedy się skończy ;) 
Czytałam, że Harry ma dziewczynę... Wiecie coś o tym? Kim ona jest? Ale niech się chłopak wyszaleje teraz niż potem będzie zdradzał moją Gusię po ślubie ;P Tak mi koleżanka tłumaczyła jak dowiedziałam się że Zayn jest z Perri : ) 
Mam nadzieję, że jak każdy przeczyta to zostawi komentarz :) To wiele nie kosztuje wystarczy napisać kilka słów i tyle a dla mnie to tak wiele. Zawsze kiedy czytam wasze komentarze robi mi się lepiej a szczególnie te długie xD znaczy krótkimi też nie pogardzę xD 

PS. Jak tam w szkole? Jakie  średnie wam się szykują? Osobiście jestem mega niezadowolona ze swojej... Mam aż 2 dwóje ! Ale za rok tak pokażę wszystkim na co stać Ewelinę przyszła panią Malik że się im w dupach poprzewraca xD





Nie wiem jak wy ale ja się jaram nową ikonką Nialla na tt xD


KOCHAM WAS ;***

niedziela, 24 czerwca 2012

Rozdzaił 27.


 
Lukas - 18 lat


Twardo upadłam na zimny śnieg. Ściągnęłam zaśnieżone gogle. No tak reszta nie zauważyła, że zostałam w tyle i zjechali na dół. Przeniosłam wzrok na osobę która kucała przy mnie.
- Bardzo przepraszam za stłuczkę ale ścigałam się ze znajomymi. – przyglądałam się nieznajomemu. Znaczy nie byłam pewna czy to nieznajomy czy może nieznajoma. Trudno rozpoznać skoro cała twarz jest zasłonięta.
- Nic się nie stało. Mogłem uważać. – zaśmiał się teraz już jestem w 100% pewna że chłopak. Ściągnął swoje gogle. – Nic ci nie jest? – wyciągnął ku mnie rękę i pomógł mi wstać.
- Nie raczej nie. – zaśmiałam się – Lukas, tak? – otrzepałam spodnie ze śniegu i spojrzałam na niego unosząc jedną brew.
- Już myślałem że mnie nie pamiętasz. – uśmiechnął się. Podniósł moją deskę i podał mi ją.
- Dzięki. – słodko się uśmiechnęłam. – No jasne że pamiętam – puściłam mu oczko. – w końcu to o ciebie był zazdrosny mój chłopak. – zaśmiałam się na samo wspomnienie tego spotkania.
- A co się stało, że nie ma go przy tobie? Zostawił cię samą? To on nie wie, że ktoś Może cię podrywać? – poruszał zabawnie brwiami.
- Tak jak ty teraz? – zaśmiałam się.
- Nie no co ty.. – zaśmiał się głupkowato i unikał mojego wzroku. Wywróciłam oczami. – Może pójdziesz ze mną na gorącą czekoladę? – stanął obok mnie.
- Z przyjemnością, ale przyjaciele pewnie już w panikę wpadli. – szczerze to bym się z nim wybrała. W czysto przyjacielskim stosunku.
- Serio? 15 minut ich chyba nie zbawi. – uniósł brew.
- Ale Zayn. – spojrzałam na dół stoku.
- No nie daj się prosić. – uśmiechnął się słodko.
- Dobra ale tylko 10 minut. – puściłam mu oczko i odwróciłam się na pięcie zmierzając do małego baru. Oboje zamówiliśmy gorącą czekoladę.  Chłopak okazał się być bardzo fajny. Ma 18 lat i przyjechał tu wraz z rodziną na krótko. Gdy tylko zaczęliśmy temat „rodzina” szybko go zmienił. Nie wnikając w to przeszłam dalej.
- Okey, muszę wracać do Zayna i reszty . – uśmiechnęłam się.
- Skoro musisz to nie będę cię zatrzymywał. – odwzajemnił uśmiech. – Dziękuje że dałaś się namówić na chociaż chwilę.
- Cała przyjemność po mojej stronie. – zaśmiałam się. Pożegnałam się z Lukasem i wyszłam z pomieszczenia. Zamknęłam drzwi i uderzyłam w czyjeś plecy.
- Znowu?! – zdenerwowałam się trochę. Spojrzałam na swoją nową ofiarę. Liam.
- Sam.. – przytulił mnie mocno. – Gdzie ty byłaś? – spytał troskliwie.
- Tu. – wskazałam palcem na drzwi za sobą. Danielle zaśmiała się i wywróciła oczami.
- Skarbie. – przytulił mnie mocno Zayn.
- Dusisz mnie. – wycharczałam.
- Bałem się o ciebie. – szepnął mi do ucha.
- Nie musiałeś. – cmoknęłam go w zimny policzek. – Jestem już dużą dziewczynką. – wypięłam dumnie pierś.
- Która nie umie jeździć na desce. – zakpił Niall. Wychyliłam się zza Zayna. Podarowałam blondynowi  mrożące krew w żyłach spojrzenie. Jego śmiech ucichł a on sam zaczął robić kroki do tyłu.
- Co powiedziałeś? – podeszłam bliżej niego.
- Nic. – odpowiedział szybko cofając się.
- Powtórz. Nie bój się. Jestem tylko dziewczyn, bezbronną… Nie jestem w stanie ci nic zrobić. – uśmiechnęłam się słodko i bezbronnie jak mała dziewczynka.
- Ale nieważne. – przeniósł wzrok na resztę która kitowała tam ze śmiechu.
- Serio boisz się dziewczyny? – wypalił Zayn.
- Yy… Nie? – odpowiedział ze śmiechem Horan.
- A powinieneś. – zaśmiałam się i rzuciłam się na Irlandczyka. Oczywiście nie biłam go nie miała bym z nim żadnych szans to oczywiste ale przewróciłam go. Nie przemyślałam tego gdyż jego śliska kurtka zaczęła zjeżdżać ze stoku. Zanim się zorientowaliśmy poruszaliśmy się już z dość szybką prędkością.  Zatrzymaliśmy się dopiero na dole.  Wciąż miałam przewagę bo wylądowaliśmy tak że siedziałam okrakiem na chłopaku. Uśmiechnęłam się słodko a ten pokazał mi język. Nie odrywając wzroku od chłopaka sięgnęłam po śnieg. W ciągu kilku sekund garść śniegu wyładowała na jego twarzy.
- A to za pobudkę – kolejny raz nabrałam śniegu w garść i wyładował on na jego twarzy. Gdy był zajęty wycieraniem buźki wstałam i zaczęłam szybko on niego uciekać. Nie wiem w jaki sposób ale znaleźli się  na dole Harry, Liam, Louis i Zayn oraz 2 moje nowy przyjaciółki. Podbiegłam szybko do Zayna i wtuliłam się w niego. Ze śniegu podniósł się Nialler i zmierzał w moim kierunku.
- Zayn.. – zaśmiałam się. Blondyn wyciągnął rękę i tylko zmierzwił mi włosy.
-Idziemy na obiad? – zaproponował nagle Harry. Dochodziła 3 po południu  ale jakoś zapomniałam o tym że jestem głodna.
- Jestem za. – odpowiedziałam do loczka i  wraz z nim ruszyłam przodem. Zaraz Malik objął mnie w pasie. Po chwili znaleźliśmy się w naszym hotelu. Szybko udaliśmy się do swoich pokoi.  Przebrałam się w co było pod ręką i opadłam na łóżko. Poczułam że łóżko z drugiej strony lekko się ugięło.
- Heej. – cmoknął mnie w policzek mój chłopak. Odpowiedziałam mu namiętnym pocałunkiem. Naszą romantyczną chwilę zepsuły nam nasze żołądki które wzywały że potrzebują obiadu. Ze śmiechem oderwaliśmy się od siebie i szybkim krokiem ruszyliśmy do stołówki. Wypiłam ostatni łyk coli.
- Nie wiem jak wy ale ja nie mam już siły nigdzie iść. – wypalił Harry.
- Popieram Stylesa. – odezwałam się.
- Ja również. – uśmiechnął się słodko Zayn i złapał mnie za rękę.  – Można coś innego porobić, prawda? – nie odrywał ode mnie wzroku.
- Prawda. – przygryzłam dolną wargę, chłopak zaczął bawić się moimi palcami.
- Fuuuj… W macie zamiar to robić? – wypalił nagle Niall.
- Co? – spojrzałam na niego dziwnie.
- Ty już nie bądź taki świętoszek i nie udawaj, że tego nie robiłeś. – zaśmiał się zawadiacko Hazzy.
- A ty? – odpowiedział pytaniem blondyn.
- Ja jestem z was najmłodszy. – spojrzał na niego. Odkrzyknęłam.
- Zaraz po Sam. – poprawił go Zayn. Dałam mu całusa w policzek.  
- A tak przy okazji… To Liam kochany róbcie to ciszej. – loczek udawał że szepcze. Zachichotałam cicho.
- A ty się nie śmiej. Sama krzyczałaś w nocy wczoraj. – zaśmiał się Liam, który trochę się zaczerwienił nie mówiąc już o jego dziewczynie która spaliła buraka i próbowała schowa twarz w koszuli chłopak.
- No bo Zayn miał zimne ręce… - broniłam się. Na moje słowa Lou wybuchł śmiechem.
- Chłopie następnym razem grzej. Eleanor też nie lubi zimnych. – palną najstarszy z nich do mojego chłopaka. Dostał lekko w ramię od swojej dziewczyny która też była czerwona jak Dan.
- Dobra koniec tych pogaduszek na temat waszych przeżyć seksualnych. – skitowałam. Wstałam pociągając Zayna za rękę spowodowało to że usiadłam powrotem tyle że tym razem na jego kolanach.
- Jak coś to się spikniemy. – powiedział Liam który wraz ze swoją dziewczyną od razu gdzieś zniknęli.
- Idziemy? – szepnął mi na ucho Malik. Przytaknęłam i zawędrowaliśmy do naszego pokoju. Chłopak walnął się przed telewizor a że ni miałam co robić usiadłam obok niego.
- Norwegia jest teraz bardzo popularna – zaczęła dziennikarka, chłopak miał właśnie przełączać gdy wyrwałam mu pilota.
- Cicho! – uciszyłam jego protesty.
- Nie dość, że popularny zespół „One Direction” – na ekranie wyskoczyły zdjęcia ich zespołu i w tle piosenka „What makes you beautiful” wywróciłam oczami na widok Zayna tańczącego do własnej piosenki – To jeszcze swoją obcością zaszczycił nas książę Monako wraz ze swoimi rodzicami. – zdjęcia moich debili zastąpiło zdjęcie. 

________________________________________
Macie 27 ;D tak na dobry początek niedzieli ;D 
Liczę na sporą ilość komentarzy kochani :) 
A teraz niespodzianka... <tam tar tam > w tym tygodniu zamierzam dodać  3 ROZDZIAŁY  <juuuuu> to jeszcze nic nie potwierdzone, ale pomyślałam, ( dokładniej to ten pomysł został mi narzucony prze kochaną Gusię ) że dam wam taki prezent z okazji zakończenia kolejnego roku edukacji i żeby jakoś hucznie zacząć wakacje, to wiecie ;) Nie wiem czy dodawać je np. w jakieś 3 dni czy może gdzieś koło środy/czwartku dodać wszystkie 3 na raz? napiszcie jak wolicie to postaram się dostosować. 
Tak Gusiu to też robię żebyś w tej Szwecji miała co wspominać (chociaż nie ma co) :**** 

KOOCHAM WAAAAS WSZYSTKIIIIICH *_____________*

środa, 20 czerwca 2012

Rozdział 26.


- Ciekawe co ten geniusz wymyśli? – szepnął mi Zayn do ucha gdy dochodziliśmy do reszty przyjaciół. Wszyscy stali już przy barze.
- Zamówiliście już coś? – wcisnęłam się między Harrego a bar.
- Ejj… Co ty robisz? – jękną Styles. Pokazałam mu język i zaczęłam go łaskotać. – Zayn uspokój swoją dziewczynę bo ja to zrobię! – powiedział błagalnie w stronę Zayna. Ten tylko stał ledwo zwijając się ze śmiechu.  – Sama tego chciałaś. – szepnął w moją stronę. Złapał mnie w pasie i przerzucił przez swój bark. Zaczęłam piszczeć i się szarpać ale w niczym to nie pomogło. Przeniósł mnie na kanapę która znajdowała się niedaleko baru. Perfidnie zaczął mnie łaskotać.
- Zaaaaaayn! – wykrzyczałam między wybuchami śmiechu. Mój chłopak który powinien mi pomóc stał śmiejąc się. – Pomóż mi. – wybuchałam znów śmiechem. Wspominałam może że mam straszne łaskotki. Nie? No to teraz mówię.
- Ze mną się nie zadziera, rozumiesz? – puścił mi oczko Harry.
- Teraz już tak. Ale przestań już. – opanowałam śmiech. Chłopka odsuną się ode mnie z uśmiechem. Pomógł mi wstać i w bezpiecznej odległości od jego rąk podeszliśmy do reszty.
- Śpisz na podłodze. – wskazałam niegrzecznie palcem na Zayna z groźną miną. Momentalnie zamilkł jego słodki śmiech ustąpił on miejsca ulubionemu przez resztę ”uuuu..”
- Dlaczego? – otworzył szeroko oczy.
- Albo śpisz z Harrym a Horan ze mną. Jak wolisz. – uniosłam bezradnie ręce.  Jego mina była bezcenna. – Żartowałam. – uśmiechnęłam się i przytuliłam go. Nasi przyjaciele wrócili do typowych dla nich czynności. Czyli Niall coś jadł, Harry podrywał dziewczyny a Zayn i ja, Lou i El oraz Liam z Dan staliśmy obejmując się. Kelner przyniósł nam nasze zamówienia więc wszyscy zasiedliśmy na miejscu w którym Styles wcześniej mnie torturował. Chłopaki zasiedli na jednej a dziewczyny na drugiej kanapie.  Usiadłam między Dan a El. Są wspaniałe. Znamy się jedynie kilka godzin a czuje się jak bym znały się od kilku lat. Rozmawiałyśmy o wszystkim i o niczym. Już umówiłyśmy się, że pójdziemy razem na zakupy i  taki inna babskie rzeczy.  Kątem oka spojrzałam na naszych przyjaciół. Na ich widok wybuchłam śmiechem. Ukochany Eleanor  siedział na kolanach u loczka, Zayn poprawiał fryzurę gapiąc się w lusterko które wisiało na ścianę, a biedny Daddy był torturowany przez Irlandczyka łyżeczką.  Panika w jego oczach wyglądała komicznie.
- Debile. – szepnęły mi obydwie w tym samym czasie, po czym zaśmiały się. – Ale fajnie, teraz jest już nasz trzy. – objęła mnie Danielle. Chciałam coś powiedzieć ale Liam mi przeszkodził.
- Nie wiem jak wam ale ja już padam. – wstał i podszedł pod nasza trójkę, a właściwie to pod jedna z nas.
- Bracie noc jest jeszcze młoda. – zacwaniakował Harry w zabawny sposób kładąc ramiona na oparciu kanapy.
- Spójrz na zegarek. – szepnął do niego Niall. Rzucił okiem na zegarek na nadgarstku. W sekundę usiadł normalnie.
- No to idziemy już. – odkrzyknął , włosami próbując zakryć buraka jakiego przed chwilą spalił. Wywróciłam oczami. W sekundę znalazł się przy mnie Zayn.
- Idziemy? – uśmiechnął się ukazując swoje bielutkie zęby. Przytaknęłam i wziął mnie pod rękę. Spojrzałam na godzinę w telefonie. Dochodziła pierwsza w nocy. Nawet nie wiem kiedy zleciało nam tyle czasu. Z tymi kochanymi debilami czas leci bardzo szybko. Trochę dziwie się, że nikt nas nie wygonił do pokoi, przecież jest cisza nocna. Nie rozmyślając nad tym długo udałam się do łazienki pod prysznic. Zmęczona walnęłam się na łóżku. Już prawie usypiałam gdy poczułam że ktoś obejmuje mnie zimnymi rękami. Nie ktoś tylko mój kochany Malik. Na jego dotyk pisnęłam i po moim ciele przeszedł przyjemny dreszcz.
- Co jest? – szepnął kładąc swoją głowę zaraz przy mojej.
- Zimniejszych dłoni to już nie mogłeś mieć? – fuknęłam.
- Też cie uwielbiam. – uśmiechnął się i pocałował mnie w policzek.
- Dobra noc. – dostał soczystego całusa w usta. W tulona w chłopaka zasnęłam.
- Aaa!! – wydarłam się.
- Pojebało? – krzyknął Zayn. Co się dziwić. Zostaliśmy okrutnie obudzeni. Deble wylali na nas zimną wodę. Debile czyli Niall i Harry.
- Styles i Horan. – wycedziłam przez zaciśnięte zęby. – radzę sapać wam dzisiaj w otwartymi oczami.
- A teraz wypad. – wskazał drzwi Zayn. Oburzony wstał i poszedł się przebrać poszłam w jego ślady. – Radzę ubrać się cieplej. – wystawił głowę i uśmiechnął się słodko. Wygrzebałam szybko byle jakie ciuchy by pozbyć się tych mokrych.  Wcisnęłam się w nie i usiadłam zmęczona na fotelu.
- Szybkoo bo jestem głodna. – krzyknęłam do chłopaka który przed lustrem stworzył arcydzieło na swojej głowie.
- Już kochaniee. – odpowiedział komicznie. Złapał mnie za rękę i razem zeszliśmy do reszty. Tak jak się spodziewałam Niall pochłaniał już pełen talerz naleśników z dżemem. Zmroziłam go spojrzeniem za podłe obudzenie.
- A dzisiaj co robimy? – spytał Malik gdy skończyliśmy śniadanie.
- Idziemy na stok. – odpowiedział mu Liam. Harry tańczył dziki taniec radości wraz z Zaynem. Ludzie mijający nas patrzyli się na nas jak na chorych psychicznie.
- Kiedyś się przyzwyczaisz. – dołączyły do mnie dziewczyny. Przytaknęłam. Za 15 min mieliśmy wszyscy zebrać się przy wyjściu z hotelu. Zmieniłam spodnie na takie specjalne na deskę oraz chwyciłam kurtkę. Razem z Zaynem wystrojeni na stok zeszliśmy przed budynek.  Był tam Niall którego dopadły już fanki zaśmiałam się co spowodowało że dziewczyny spojrzały w nasza stronę.
- Dzięki skarbie. – ze sztucznym uśmiechem szepnął do mnie Zayn. Oddaliłam się ognich i usiadłam na ławce. Spoglądałam w niebo z którego spadały małe płatki śniegu.
- Jesteś głupia. – wytrącił mnie z zamyślenia głos jakiejś dziewczyny.
- Co proszę? – spojrzałam naprzeciwko siebie. Stała tam dziewczyna która patrzyła się na mnie wzrokiem który mógł zabić.
- Nie słyszałaś? – zakpiła. – Jesteś głupia.
- Nie znasz mnie to nie ocenia. – odpowiedziałam. Wstałam by wrócić do chłopaków do których dołączyły już dziewczyny ze swoimi chłopakami. Grupka fanek się powoli zmniejszała lecz na drodze stanęła mi ta dziewczyna.
- Nie wiem co ten Zayn w tobie widzi. – aha ich fanka. – Nie dość że jesteś głupia to jeszcze brzydka i gruba. – zaśmiała się ironicznie. Spojrzałam na nią smutno. – Ciekawe kiedy n się domyśli, że jesteś z nimi dla sławy i kasy. – spojrzała na mnie z pogardą i oddaliła się. Zamiast wrócić do przyjaciół usiadłam na ławce. W głowie odtwarzały mi się każde jej słowa. Huczały w mojej głowie. Czym ja się przejmuję, przecież to tylko jedna dziewczyna. Ale zabolały jej słowa, nawet bardzo. Przetarłam łzę która spłynęła mi po policzku.
- Sam… Co się stało? – podbiegły do mnie Danielle a El.
- Nic. Ale jakaś dziewczyna powiedział mi że jestem z Zaynem tylko dla kasy i sławy. – spuściłam głowę. Jedna siadła po jednej stronie a druga po drugiej. Obie mnie przytuliły.
- Ej nie martw się. Do nas też tak mówiły i mówią. – uniosłam wzrok na Elenore. – Tylko że do nas już się przyzwyczaiły a ty że tak powiem… jesteś nowa. – uśmiechnęła się ciepło.  Chłopaki zaraz znaleźli się już koło nas.
- Kochan co się stało? – kucnął przede mną mój chłopak.
- Pierwszy raz miała spotkanie z „fanami” – odpowiedziała za mnie Danielle która wciąż mnie obejmowała robiąc w powietrzu cudzysłów.
- Sam.. – spojrzał na mnie słodko. Przyciągnął mnie do siebie. – Pamiętaj że dla mnie jesteś najpiękniejszą i najcudowniejszą dziewczyną na świecie. – wtuliłam twarz  jego ramię. – Zawsze.
- Dla nas też. – zaśmiał się Niall i pozostała 4 chłopaków mocno mnie przytuliła. Dziewczyny odkrzyknęły. – Wy też jesteście piękne. – odpowiedzieli równo Liam z Louisem przytulając jednocześnie swoje dziewczyny. Pozbierałam się z dołka. W końcu kiedyś musiał być ten pierwszy raz. To jest przecież jasne że kiedyś któraś z ich fanek by to powiedział mi, w końcu jestem dziewczyną Zayna Malika. Zapakowaliśmy się na wyciąg i wjechaliśmy na samą górę stoku.
- Ścigamy się kto pierwszy na dole. – oznajmił Harry. Wszyscy ochoczo przytaknęliśmy. Zapięłam snowboard i założyłam gogle. Ustawiliśmy się w szeregu. – Star!- krzyknął loczek i wszyscy ruszyliśmy. Byłam na przodzie i wygrała bym gdyby nie to że zderzyłam się z kimś. 

_________________________________
Jest 26 :) 
Mam nadzieję że się wam spodoba xD Liczę na komentarze od was kochani :)
A co do Nialla i Demi to bardzo bym chciał by blondasek był szczęśliwy ale jakoś mi nie pasuje żeby to ona to sprawiła. Nie pasuje mi do niego. Według mnie on jest taki... bardziej skromny? a ona taka wiecie... gwiazdanią. Oczywiście nie chce nikogo obrażać, bo ja jej nie hejtuje czy coś ale do Horana mi nie pasuje. chce by oboje byli szczęśliwi ale nie ze sobą :D 

A teraz może się zapytam was co sądzicie o innych parach xD Chodzi mi o Eleanor i Louisa, Liama i Danielle oraz o Zayna i Perri.
Dla mnie Lou i El są dla siebie stworzeni. Tak słodko razem wyglądają *______*  niech wezmą razem ślub, znaczy jeśli im sie wszystko dobrze układa bo ja widzę tylko zdjęcia xD O Liamie i Dan... hmm.... razem wyglądają bardzo uroczo. Ale tej pary jakoś nie dzielę takim uczuciem jak tą pierwszą. Oczywiście życzę im szczęścia ale wiecie :) A o Zaynie i Perri... -.- o mamo. Jeśli się kochają mają moje błogosławieństwo ale jakoś mi się ten związek nie klei. Przecież już kiedyś razem byli, a dwa razy do tej samej rzeki się nie wchodzi... Podsumowując. Każdej parze życzę szczęścia i wytrwałości. Czekam na ślub i dzieci. *_______*

PS. wyobrażacie sobie takiego malutkiego Louisa albo Liama? A słodką, damską wersję Harrego i Nialla no i  przystojnego młodego Malika? aww... *________*


A ten rozdział dedykuje mojej największej fance :D Ta osóbka kochana wie o kim mowa ;**